Reklama

sobota, 13 grudnia 2014

Gala w Radomiu była bardzo dobra.

Ten kto zestawił pary na Radom może być z siebie dumny.

Parzęczewski vs Salachudzinau :
Ciekawa walka w której były emocje. Robert posyłał Andreia na deski, ale skończyć nie potrafił, natomiast sam zaczynał ciężko oddychać. Dobra lekcja dla Parzęczewskiego, lekcja ekonomicznego boksu. Usprawiedliwieniem dla braku błysku u "Araba" jest duża ilość walk w tym roku i niezbyt długie przerwy. Czas odpocząć, nabrać świeżości. 6 walk w 2014 r , mniej więcej 27 rund w około 10 miesięcy, na tym etapie to jest sporo. Szczególnie, że Polak to nie Joshua w H.W który ledwo się spoci a już kończy przeciwników. Można powiedzieć, że Robert w tym roku zaczął swoją zawodową karierę ( po pierwszej potyczce była spora pauza i teraz 6 walk ). Musi mieć czas na szlify techniki, trening typowo bokserski, ale i pod przygotowanie fizyczne i nie może być zajechany, bo nic nie będzie łapał, forma tylko klapnie tak jaki i chęci.




Ewa Brodnicka vs Galina Gumliiska
Wielu kibiców sugerowało się jedynie wyglądem obu pań a faktem jest, że na obecnym etapie Ewy, Galina, którą rzadko kto nokautuje, to dobry pojedynek, gwarantujący rundy. Rywalka z charakterem, nie lubiąca się przewracać, nie odpuszczająca do końca i to wystarczy na pierwszy duży występ Ewy. Dziewczyna miała tylko 5 walk, nie wiadomo było jak zniesie presję dużej gali, telewizji, świadomość bycia przed sporą publicznością. Brodnicka zaboksowała bardzo dobrze jak na ten etap i taką rywalkę. To, że mędrcy oceniali Galinę jako padającą od podmuchu nie miało nic wspólnego z faktami. Nie łatwo ją skończyć, nie zrobiła tego też Ivana Habazin ( pojedynek przed Galiny ) a Ivana to zawodniczka, która boksowała dopiero co z Cecilią Braekhus na dystansie !
Chorwatka mająca wtedy 15 zawodowych walk, po szansie mistrzowskiej bierze Galinę, walczy z nią 6 rd. a Brodnicka z trzykrotnie mniejszą ilością zawodowych batalii nie powinna ? A właśnie, że to był bardzo dobry wybór ! Podobała mi się konsekwencja i kondycja Polki. Musi jednak sporo pracować nad techniką walki nie tylko w dystansie.

Łukasz Zygmunt vs Nikodem Jeżewski.
Wzięcie jako rywala Zygmunta, było chyba powodowane Michałem Cieślakiem. Nieraz mówiło się o starciu Cieślak vs Jeżewski, ale według mnie na dziś dzień to byłoby nieporozumienie. Michał jest poziom, dwa wyżej. Łukasz był wielkim wyzwaniem dla Nikodema, którego jakby chciano weryfikować po ostatnich nie najlepszych pojedynkach. W tym zestawieniu zaryzykowano, ale jednak ochroniono Jeżewskiego punktowymi. On tej walki nie wygrał, powinna być porażka. Nie miałbym tu jednak pretensji do Jeżewskiego gdyby ogłoszono go przegranym. Tutaj chyba widzimy, że Mariusz Grabowski jest rochę w gorącej wodzie kąpany. Jeżewski jest młody, to jeszcze nie czas na weryfikacje, dajmy mu się czegoś nauczyć a Zygmunt to na dziś dzień zwyczajnie lepszy bokser, którego doświadczenie ( nie tylko zawodowe, ale ogólno-bokserskie ) przechylało szalę. Dajcie temu Nikodemowi chwilę wytchnienia, nie ulegajcie presji, nie rzucajcie 23 letniego cruisera z 9 walkami na takich wyjadaczy, mających dobre warunki i zdrowie jak Łukasz. Akurat w jego przypadku suchy zawodowy rekord jest mylący. Powinien mieć dwie wygrane i porażkę z Cieślakiem a w pokonanych Rusiewicza i Jeżewskiego. Same walki z Ruskiem i Cieślakiem to uważam, większy zbiór doświadczeń i poziom niż cały rekord Nikodema, który jest młokosem jak na dywizję, zaawansowanie. Nie daj Bóg Jeżewski vs Cieślak, bo Michał go zdominuje, zastopuje a to jest niepotrzebne na dziś dzień.
Zygmunt powinien dostać rewanż z Nikosiem , ale niech ten najpierw stoczy coś lekkiego, dla podniesienia morale, niech potrenuje, odpocznie.
Weryfikacje zbyt późne i zbyt szybkie to takie samo zło w boksie. Ja nie wiem czy Paweł Kołodziej wygrałby z Łukaszem Zygmuntem...Szczerze w to wątpię...No, ale dla kibiców to była dobra para.

Jonak vs Pryce
Tak jak myślałem - trudny rywal po takiej przerwie. Damian ma jednak charakter, lubi się bić , daje emocje i zwyciężył. Ja uważam, że Bradley Pryce był lepszym wyborem niż ze 30 rywali z rekordu Jonaka pod wodzą dawnych promotorów. Tam celowano w rankingi, zapomniano o poziomie sportowym rywali, który modeluje poziom boksera, reguluje go. Teraz ta jedna walka była nie tylko powrotem , ale i wyzwaniem dla zawodnika po takiej pauzie i dała emocje ! - Brawa !

Tutaj dodam, że nie rozumiem jak można kimś takim jak Jonak "iść" rankingowo, skoro to nie zawodnik na dominowanie w 154 i każda walka z TOP tej dywizji będzie prawdopodobnie laniem i wypłatą, bo pewnych rzeczy nie przeskoczysz. Damian natomiast to świetny pięściarz na gale, do ciekawych wojenek ringowych, tytuły w które powinno się celować to maks EBU i robienie widowiskowych zestawień z jego udziałem. Ta droga jest nawet lepsza pod kątem szlifu rzemiosła, gdy w perspektywie byłaby potyczka z kimś znanym. Dobre sportowo walki, polepszą Damiana jako boksera a i emocjonujące potyczki budują markę zawodnika, rozpoznawalność, wartość nawet negocjacyjną. Jonak budowany rankingowo był tylko numerkiem a nie dbano o to , aby przed walką życia wznieść się choć na pułap zbliżony do docelowego. Kiepskimi , egzotycznymi nazwiskami i wygranymi nie budowano nawet jego marki, ponieważ rywali często nikt nie kojarzył...Tutaj był Bradley Pryce i wiedziałem czego się spodziewać - dobrej walki.
Bokser może wygrać, przegrać, zremisować, ale styl w jakim walczy zawodnik szczególnie bez ugruntowanej pozycji na świecie jest bardzo ważny, to ilu fanów przyciąga jego osoba, boks.

Można hodować rekord i dojść do walki o tytuł, dostać lanie i 20 tys $ zaledwie, gdy nie zadbało się o wartość sportową, markę, ciekawe walki dane kibicom o coś szczególnego.

Można mieć 10 porażek, dawać dobre walki, dostać szansę walki o tytuł i mieć większe szanse na wgraną, przez zbudowane doświadczenie z odpowiednimi rywalami, można też dostać 50 - 100 tys $ gdy kilka potyczek wygranych czy przegranych jest wspominanych przez kibiców do dziś i na myśl o nich zapełni się 1000 miejsc więcej na gali a oglądalność imprezy będzie 20 % wyższa, dzięki obecności danego pięściarza. Można być Orlando Salido, Glenem Johnsonem, lub Pawłem Kołodziejem. Samymi suchymi cyframi rekordu nie zbuduje się ani marki, ani sportowca gotowego na najtrudniejsze przeszkody.

Mariusz Wach vs Travis Walker
Dobra forma Mariusza, nie tak słaba jak waga forma Walkera, myślę, że on chciał mieć trochę kg. do przepychanek z Polakiem. Mariusz jednak był jak na siebie szybki, konsekwentny i jego boks podobał mi się chyba najbardziej w karierze. Tutaj Wilczewski jako trener pasuje.


A teraz o Kamilu Łaszczyku i dlaczego uważam, że jak u Wacha Wilk jest dobrym coachem tak u Szczurka wyborem chybionym ? Piotrek to trener główny początkujący. Idealny na pierwszy etap karier bokserów o typowym stylu europejskim i lepszy w wagach najcięższych, bo tam zawodnicy nie robią takich skomplikowanych akcji jak niżej. Wach pod okiem Wilka będzie szlifował jab, celność, szybkość, nogi, gardę.
Kamil to reprezentant dywizji gdzie są nawet wirtuozi ringu. Tutaj najlepsze wykonanie akcji lewy- prawy, lewy-lewy-prawy , takiego repertuaru używanego np. przez Waszkę nie zapewni bokserowi takiego sukcesu jak Wachowi w H.W. z Walkerami itp.
Szczurek to nie jest zawodnik o stylu europejskim, to pięściarz, który powinien bazować na instynkcie, timingu, powinien być dynamiczny, ruchliwy, mieć dużo balansu, luzu, inny dystans, taktykę.
Kamil który zaczyna boksować schematycznie, jak większość na kontynencie, staje się przewidywalny i traci atuty. Szczurek uwięziony w podstawowych akcjach, jednostajny, typowy szermierz na pięści, jabujący to jak Rigondeaux, który bawiłby się w swarmera w walce z Donaire. Kamil powinien być nieprzewidywalny, powinien mieć rwany rytm, usypiać, atakować, przedłużać kombinacje nawet do kilkunastu ciosów, ponowień. Z racji warunków ten zawodnik, który potrafi skracać dystans za gardą z balansem, powinien potrafić być półdystansowym zabijaką. Kiedyś to pokazywał... Dziś ten diamencik jest ograniczany , staje się produktem taśmowym a to bokser wyjątkowy. Z całym szacunkiem dla Wilka, ale on nie otarł się o bycie trenerem kogoś kto podbijał niskie wagi. Szczurek bardziej naturalny, instynktowny, wybuchowy, często zmieniający metody, nie dający się odczytać deklasuje obecnie produkowanego Kamila made in P.W. Pierwszy ma 10 różnych broni w arsenale a drugi jedynie kijek i scyzoryk...
Tak jak Patryk Szymański szuka trenera dla siebie wśród ludzi , którzy widzieli w ringu sto razy więcej od Wilka, tak powinien robić według mnie Kamil. On nie może liczyć , że abecadło bokserskie wykonywane poprawnie da mu sukcesy w takiej wadze. Powinien wraz z odpowiednim coachem odkopać swój talent, ubrać w technikę, dynamikę, instynkt, zabawę walką a odrzucić grafik akcji na walkę.

Sam Andrzej Gmitruk mówił po ostatnim PBN , że nadal się uczy, że nawet dzięki byciu komentatorem dla Polsatu wyłapuje nowinki w różnych narożnikach ze światowych gal. Jak widać było to procentuje i piękne jest to, że facet, trener z takim stażem łyka wiedzę skąd się da jak małolat i korzysta z tego. Kto wie czy kilka takich niuansów nie zadecydowało o sukcesie jego pięściarzy na gali Polsatu. Wilczewski na dziś dzień starcza do pewnego poziomu, potrafi pięknie przygotować zawodnika na etapie np. Sołdry na po więziennego Kosteckiego. Póki co będzie zbierał sukcesy tam, gdzie prostota, solidność, kilka elementów dopracowanych potrafi wygrać walkę. Nie stworzy jednak jakiejś hybrydy, mającej własne firmowe , bokserskie zagrania, zaskakującego czołówkę niskiej wagi boksera.

Piotr niczym kucharz gotujący wyuczone dania daje radę, ale czy już dziś ma tyle wiedzy o trenerce, by ulepić kogoś kto będzie najlepszym np. piórkowym świata ? Nie, bo od składania komputerów do bycia twórcą najnowszych, najlepszych podzespołów daleka droga... Według mnie Szczurka powinno się kierować w stronę szkoleniowców kubańskich pięściarzy. Z jego talentem można namieszać, ale trzeba go wydobyć i ulepszyć a nie udusić.

Ja nie hejtuje, nie obrażam Wilczewskiego, ale już przy okazji Masternaka wspominałem, że to jeszcze nie jest trener na poziom mistrzów w boksie.

http://kochamboks.blogspot.com/2014/06/piotr-wilczewski-po-walce-masternaka.html

Nie dla żartów najlepsi bokserzy mają najczęściej bardzo doświadczonych trenerów, nie dla nazwiska, ale dla tego, że oni wspaniale analizują , wyłapują elementy niewidoczne dla kogoś kto nie zjadł chleba ze 100 bokserskich pieców. Wyjątkiem Banks i Kliczko, ale tutaj wszystko poukładał Steward , taj jak Lennoxa. Nawet tacy pięściarze jak Władimir, Lewis, Tyson, nie byliby takimi mistrzami jakimi byli gdyby ktoś nie ogarnął ich stylu i nie dopasował cech, akcji, zachowań, atrybutów, słabych stron tak, by górować nad dywizją...


Zauważmy co np. z Gołowkinem czy Kowaliowem zrobiły inne myśli szkoleniowe niż te wpajane na niższych etapach karier.

Siergiej z przeciętnego amatora, zawodowca walczącego za free stał się postrachem. Jego trener, widział wiele, wiele potrafi, sam boksował np. z Hopkinsem, był obyty z poziomem bokserskiego artyzmu.

Gołowkin z Sanchezem z solidnego technika, punchera , który męczył się długo z Oumą, tak pozakrywał swe wady i spotęgował atuty, że to co robi jest efektywniejsze a nawet i efektowniejsze !

Z trenerem uczącym się fachu na pierwszych szczeblach głównej trenerki z kimś kto jeszcze nie popełnił limitu błędów w ważnych walkach, kto jeszcze nie wyciągał wniosków, nie układał sobie kilkukrotnie całej wizji tego co robi od nowa z kimś kto nie przeżył zbyt dużo , aby być ekspertem od ekstremalnych sytuacji nie byliby tu gdzie są - jestem tego pewny.

Masternak chyba to pojął , Łaszczyk też musi.

Mariusz Kołodziej do niczego ich zmuszał nie będzie, on im daje wszystkim start, szanse, ale zawodnicy jak kowale też dokuwają swe bokserskie losy. Ważne jest też to, że kilka lat takiej "sterylizacji talentu" Szczurka i tego potencjału już nikt nie odkopie.

Trenerzy powinni być tak ustawiani, że gdy jeden nauczy nas już wszystkiego, to przechodzimy do kogoś, kto nie zepsuje podbudowy poprzednika a doda cenne niuanse, aby ulepszyć fightera. Kamil trenując z Piotrkiem został jakby trochę zresetowany i ustawiany w dużej mierze od podstaw wizją Wilka. To tak jakbyśmy przewinęli kilka lat wstecz, bokser w ten sposób się cofa. Faktycznie Kamil traci błysk, to niepokojące, bo jego boks zawsze był wyróżniający się a teraz staje się taki jak innych,wszystkich,bez asów w rękawach.

No, ale czego NOWEGO MA GO PIOTR NAUCZYĆ ?

Podsumowując to Grabowski i Kołodziej, Tymex i Global Boxing wspólnymi siłami są w stanie uważam rywalizować o bycie nr.1 wśród organizatorów gal bokserskich w Polsce. Radom był lepszą galą niż niejedna impreza SKP np. Przynajmniej jeśli chodzi o zestawienia walk, emocje, stopień trudności.

CAŁY WPIS JEST PISANY OD RĘKI, NA BRUDNO, BŁĘDY JEŚLI SĄ TO ZOSTANĄ I PROSZĘ SIĘ NIE PRZYPIERDZIELAĆ.


https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908
https://twitter.com/kochamboks
https://plus.google.com/114583637327968302406/posts?hl=pl


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz