Reklama

niedziela, 14 grudnia 2014

Amir Khan znów idzie w stronę tronu. Nieliczni potrafią tak powstać z grobu.





Walki z Collazo i Alexandrem to nie mogą być dwa farty, przypadki. Po złej serii jedna dobra wygrana dawała nadzieję, ale już kolejna lekcja udzielona w ringu przez Amira ma wymiar o niebo większy.

Khan dwa razy był nokautowany przez puncherów, dosłownie ich firmówkami. On nie ma słabej szczęki, po prostu po tym co włożyli mu Breidis i Danny na szczękę, nie wstałby pewnie i Floyd i Pacquiao.

Anglik bez kontroli nad ciałem zawsze wręcz na czuja prosi o szansę od ringowego. Czy nie jest wojownikiem ?

Po nokaucie od Prescotta powstał i rządził w 140. Kotelnik, Salita, Malignaggi, Maidana, Zab Judah lany jak dzieciak - to robiło wrażenie.


Równa walka z Petersonem i firmowe KO od Garcii. Mało kto pamięta jak Khan dominował w 1-2 rd, porozcinał Garcię, ale znów wyszły braki obronne. Cena wysoka, Amir spadł ze szczytów. Zmiany w teamie, zmiana trenera na Huntera, speca od asekuracji w poczynaniach ringowych. Trudne sprawdziany z Moliną i Diazem, trudne, bo Amir dopiero łapał nowe nawyki, gubił się.


Przełom z Collazo i dobitne potwierdzenie psychiki wojownika to zdominowanie Alexandra.

W tej walce dwa razy nokautowany Anglik, nie okazywał kszty strachu, wycofania, atakował, używał obron, które wpoił mu coach. Jak trzeba było szarżował, nie wahał się, pewny siebie jakby gotowy na ryzyko w akcjach moja obrona czy mój kolejny bokserski pogrzeb ? Jakby wiara w siebie kazała mu iść po swoje, tak jak uczył go Hunter pamiętając , że nawet rzucony farfocel rozpaczy, może odwrócić losy walki i zniweczyć pracę. To chyba tyle różnicy w mentalnym nastawieniu Amira do dużej potyczki.

ZWYCZAJNIE DOJRZALSZE ZACHOWANIE. Tak więc mamy boksera, który po przegranych drugi raz wstaje udoskonalony, lepszy. Tylko, że wstanie po tak głośnych , dewastujących upadkach, po byciu zamiatanym czystymi trafieniami jest o wiele trudniejsze...

Np. Abner Mares po walce z Gonzalezem czy Groves po Frochu, Bute po Frochu, wielu bokserów po czasówkach jakby przygasało. Tylko głupi się nie boi i ok rozumiem, że po ciężkim KO kolejne jest unikane, lecz to potrafi odebrać przewagę zawodnika, która go cechowała na tle innych.

Amirowi dwa nokauty nie zabrały uciechy z terroryzowania rywali prostymi, nie pozbawiły go serii niczym z karabinu, nie zabrały mu celu, one jedynie razem w parze zmusiły potwora ataku do remontu sfery obronności. Khan opuszczając Roacha też pokazał jaja, hejterzy wyśmiewali go co chwilę, zapominano, że on już raz pokonał przeszkody. Teraz poszedł do faceta, który tak ustawił Andre Warda, że ten nie pozwalał się krzywdzić najlepszym super średnim a w dodatku tak łączył defensywę z atakiem, że to stało się jego metodą by z każdym zwyciężyć.

Hunter wie, że Amir to inny typ boksera, ale wie też, że to kolejny diament w jego rękach. Trener nie zabrał wiele z siły rażenia chłopaka, ale ewidentnie poprawił jakość pracy rąk przy bronieniu tyłów. Wnocy widzieliśmy Anglika, który nadal ma najszybszy atak w 147, błyskawiczne nogi a do tego nie pozwala na konkursy efektownego nokautowania własnej osoby.

Amira bardzo musiało wkurzać to, że mimo bicia Garcii od pierwszego gongu, wygraniu rd 1-2 on od tak oddał i przewagę i stracił szansę na sukces w danej walce. Jeden cios pozbawił go marzeń, odczuć, które pewnie miał na temat swego kunsztu po 6 minutach w ringu z Dannym. Amir punktował Amerykanina jak ucznia.

Szczerze wątpię, aby Brytyjczyk chciał dostać 3 KO w najbliższych latach, dlatego sądzę, że na laurach nie spocznie a widząc progres i, że nowe ustawienia, reakcje, wysokość bloku przynoszą efekty będzie wszystko doskonalił. Najtrudniejsze za nim, prawa ręka po serii w ataku wraca coraz ładniej do szczęki, nie pod linię barków. To tak mała niby rzecz, ale wyuczone odruchy nie są łatwe do zastąpienia innymi, gdy ich testy dzieją się pod realnymi zagrożeniami a te w razie ponownego czystego trafienia w cel ( szczękę Amira ) byłyby trzecim, kto wie czy nie wypełniającym czarę goryczy nokautem.


Khan taki jak z Devonem nie będzie łątwy do znokautowania, on wytrzymał napór Maidany, teraz dodatkowo jest na etapie minimalizującym liczbę ewentualnych zagrożeń miedzy linami.

Jak ktoś pisze o szklance Khana to jest po prostu tępy. Historia jak u Lennoxa Lewisa . McCall i Rahman trafiali idealnie wielkiego mistrza h.w a Amira trafiali Breidis i Danny.

Khan padał i wstał po ciosie mocno bijącego Diaza, w głębokiej, rozpaczliwej obronie potrafił ,zbierając od Marcosa Maidany niejedną petardę, dowieźć triumf do końca.

Anglik ma odporność z którą może rządzić dywizją, jeśli będzie coraz lepiej się zabezpieczał przed kontrami, cepami, atakami taktycznymi również.

Khan być może lepiej zareagował po takich petardach jakie wyłapywał niż zrobiłby to np. Floyd czy Manny. Czy ktoś wierzy, że ten lewy Garcii i idealne mordercze sierpy Prescotta , Pac i Money znieśliby na stojąco ? Szczerze wątpię. To uderzenia, dużo groźniejsze niż taki np. prosty Maidany, trafiający obecną 1 P4P tuż przed przerwą między rundami. Money miał tam miękkie nogi. Pacquiao padał nie raz i też z tytanu nie jest.

Jakie więc mielibyśmy przewagi na dziś dzień dwójki w/w panów nad Amirem ?

Cholera wie czy jakiekolwiek, które dałyby im sukces ! Bo Khan zaczyna być zawodnikiem nie dającym się zranić a on swymi kosmicznie szybkimi rękoma, przeraża stojących z nim w ringu rywali. Zajmuje ich wypatrywaniem niezauważalnych wręcz uderzeń. Twardy orzech do zgryzienia - obrona przed ciosami, które potrafią dojść do celu, bo są tak błyskawiczne, że trudno nie dać się im ustawiać.


Sądze, że FMJ woli walkę z Mannym, który owszem ma czym trafić, ale jednak są to ciosy już mniej dewastujące niż dawniej, niż z młodym na progresie, chroniącym tyły i mającym umiejące posyłać na deski pięści - Amirem Khanem.

Jako osoba , która dwie ostatnie potyczki Anglika wróżyła jako porażki, przyznaję, że tak wątpiłem po Diazach, Molinach, ze Amir ogarnie taktyki, zagrania, wizję Huntera, ale teraz nie mam złudzeń - oni zrobili takie poprawki, że Anglik może być bokserem kompletnym z najbardziej zaskakującym, najszybszym, trafiającym 2-3 ciosy na jeden wroga atakiem.


Szpilka wstał po Jenningsie mądrzejszy. Amir Khan wstał dwukrotnie. Podoba mi się to, że często krytykowani fighterzy pokazują odwagę, wygrywając po zebraniu niezłych batów kolejne, niełatwe walki.

Khan robi to na szczycie dywizji. Jeśli zdobędzie tytuł w 147 i będzie wygrywał wciąż to nawet jeśli ktoś go złamie w ringu, ja już go nie skreślę.

Czasem czytam, że to szklanka, że nie ma jaj itd. Ciekawe co zrobiliby komentujący po takich porażkach jak Khana, czy nie zapomnieliby adresu klubu, tego o czym marzyli ? Sądzę, że większość ludzi ogólnie skończyłaby z boksem, że większość bokserów miałoby wyraźny uraz psychiczny, co widać byłoby po ich niepewnych ruchach, zawahaniach a co obniżałoby ich możliwości. Amir Khan jest coraz lepszy...

Wojownik z krwi i kości, dla którego porażka jest miejscem startowym drogi na nowe bokserskie, iście kosmiczne poziomy.

Podziwialiśmy Pacmana , który powrócił po nokaucie i nawet wziął od Tima co jego...Ja sądzę, że Amir miał trudniejszą sytuację, jako bokser młodszy, bez tak ugruntowanej marki, upadający na oczach świata drugi raz. Manny karierę miał przebnogatą mógłby nawet kończyć. Amir z pewnością chcę zdobywać kolejne pasy, chce dostawać nowe szanse, ale na 100% miał chwile gdy rozmyślał nad tym na ile jest go stać w tym sporcie.

Wylewał hektolitry potów, miał plan, atuty, powinien był zwyciężyć i drugi raz będącym dużym faworytem zostajesz rozjechany.

Największy talent może wtedy uwierzyć w słowa hejterów, że jest gówno wart, niejeden twardziel piłby i wszczynał bójki, człowiek źle znosi szczególnie kolejną, drugą już praktycznie identyczną, wynikająca z tych samych braków wycieczkę z tronu, nosem w gówno...

Niczym Syzyf boksu Amirek turla na samą górę swoje możliwości, na szczęście ma tam na szczycie Huntera, który nauczył go obsługi paleciaka.

Od wtedy wszystko poszło jak po maśle :D


https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908
https://twitter.com/kochamboks
https://plus.google.com/114583637327968302406/posts?hl=pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz