Reklama

wtorek, 30 września 2014

Lekcja boksu w Rosji.





Grigorij Drozd przygotował się fantastycznie do walki z Krzysztofem Włodarczykiem. Przede wszystkim wytrzymał znakomicie 12 rund walki. Postawił na swą ruchliwość, technikę, taktykę, szybkość, inteligentnie korzystał z klinczu, wielkości ringu, pracy nóg, kombinacji ciosów, był dla Krzyśka zbyt nieprzewidywalny, zbyt sprytny a do tego to silny, odporny i wydolny zawodnik. Takiego Drozda na zawodowych ringach jeszcze nie widzieliśmy. Grigorij w walce z Włodarczykiem był według mnie poziom wyżej, niż w starciu z Masternakiem. Rosjanin robi ciągłe postępy... Krzysiek stracił tytuł WBC, dostał lekcję boksu od faceta, który już 8 lat temu był przymierzany do pasów. Wtedy to on został sprowadzony na ziemię przez Firata Arslana a później stoczył bój z chorobą. Grigorij przebył długą drogę, aby być tu gdzie jest teraz, aby dostać to o czym marzył. W Moskwie "Diablo" mierzył się z kimś doświadczonym boksersko i doświadczonym przez życie, z człowiekiem, który teraz ma za sobą potężne plecy Riabińskiego. Prawdopodobnie to ta mieszanina, twardości charakteru, wykuwanego w trudach, talentu, ciężkiej pracy i obecnych możliwości sztabu Drozda, złożyła się na prawdziwie mistrzowski poziom boksera...Szacunek.
Nasz mistrz dostał lekcję, ale ja i do niego szacunku nie stracę. Myślę, że nikt z nas nie spodziewał się tak dobrego Grigorija. Ten facet zadał 256 celnych ciosów a dostał jedynie 67... Uderzał częściej i na wyższej skuteczności a gdy Krzysiek chciał oddać, Grigorij już zmieniał położenie, stosował ciągły balans, zejścia i klinczował gdy musiał, kontrolował dystans walki, poza tym sam dysponuje dużą siłą zarówno ciosu jak i w przepychankach. Taktycznie wzorowo... 
Sądzę jednak, że Krzysiek się podniesie. To też twardziel, ale z Polski, jego nie można skreślać, miewa wzloty i upadki, według mnie wciąż się hartuje, może być lepszym !
Trzeba wyciągać wnioski i teraz brać pod uwagę to, że w rewanżu z Grigorijem to nasz pięściarz musi mieć receptę na mobilność, pomysł, szybkość rywala... Sztab Włodarczyka czeka ciężka praca, bo jeśli chcą odzyskać tytuł, trzeba będzie wygrać rewanż z tym ringowym potworem, gościem, który wie jak wyboksować, wie jak znokautować, który przed czasem Masternaka a teraz samego championa WBC. No, ale chyba lubimy wyzwania ? 
Sytuacją i postawą Diablo ja bym się nie łamał. Krzysiek często wygrywał uporem, taktyką, kondycją, konsekwencją a teraz wyszedł do boksera, który na to wszystko był gotowy i wyszło jak wyszło. Po prostu jeśli Włodarczyk chce odebrać pas, który długo nosił, musi w rewanżu zaskoczyć Drozda...Lekcję dostał a teraz zobaczymy jak z trenerem odrobią pracę domowa. Czy nasz pięściarz był z siebie zadowolony ? Nie, bo widzieliśmy jego bezradność po ostatnim gongu. Mina Diablo mówiła wszystko... Myślę, że on chciał jeszcze z 10 rund, chciał, aby ten Rosjanin się zmęczył, ale czas się skończył, trzeba liczyć się z tym, że są też inni bokserzy dla których 12 rund to "Pikuś" a do tego mają inne atuty...
Wracając do rewanżu to podobno był zapisany w kontrakcie i wierzę, że promotorzy Polaka, którzy politycznie potrafią się zabezpieczyć i grać o swoje, dobrze wszystko dogadali z Rosjanami, musi być drugie podejście ! Inaczej pas WBC w cruiser zniknie z naszych oczu na długo...


Zupełnie inna sytuacja jest w przypadku Pawła Kołodzieja. Tak kończy się pchanie w rankingach gościa, który nie ma umiejętności na poziom do którego próbuje się go wcisnąć. "Papier przyjmie wszystko", ale to nie rankingi, znajomości promotorów boksują. Werner z Wasilewskim stworzyli mit o Kołodzieju, który ma możliwości, latami pchali go do dużej walki, zapominając zupełnie, że przydałoby się go zweryfikować wcześniej, sprawdzić czy on wie z czym boks mistrzowski się je... Paweł został zjedzony, wchłonięty jak makaron spaghetti. Długa kluska a sium i nie ma....
Ta lekcja boksu to efekt błędnej strategii grupy. Myślę, że promotorzy sami wiedzą, że zrobili błąd, pakując kasę, pchając do wielkiej walki człowieka bez "papierów" na duże boksowanie, który prawdopodobnie dostał jedną szansę i żadnej innej wielkiej nie dostanie. Zresztą nie wiem czy Paweł chce boksować, moim zdaniem on bardziej nadaje się do bycia jakimś menadżerem, nie każdy urodził się w rękawicach bokserskich, nie każdy ma mentalność gladiatora a tam na poziomie mistrzowskim, masz wychodzić do ringu i walczyć jak na śmierć i życie. Chronią cię przepisy, sędzia, rękawice, lekarz, ale wiesz, że między linami zginął niejeden, musisz być gotowym coś przyjąć, wiedzieć, że wytrzymasz niejeden cios. Wychodząc do potwora takiego jak Lebiediew nie możesz być sparaliżowany i tylko ci, którzy kochają walkę, są wojownikami powinni dostać wielkie szanse i takim też można pomóc promotorsko. Piękna sprawa gdy mega talent Łomaczenko szybko dostał walkę o pas zawodowy, ale jego promotor wiedział, że kitu nie wciska, że ma produkt, który zrobi furorę i, którego wciskanie ludziom nie jest oszustwem. Myślę, że wypłata za lekcję od Denisa nie zwróci promotorom jednej dziesiątej, lub setnej inwestycji w Pawła Kołodzieja, po co to ciągnąć ? Nie rozumiem. Szefowie naszej największej grupy w świecie boksu nie są najwięksi i nie wiedzą najwięcej, ale wierzę, że na takich "przypadkach" się uczą...Do boksu trzeba mieć i talent ruchowy i psychikę. Niestety nasz bardzo wysoki cruiser, nie ma ani talentu ruchowego do tego sportu, ani mentalności wojownika. Moja ocena jest być może brutalna, ale prawdziwa, bo jeśli pokazują mi go w walce o pas z Lebiediewem, to oceniam tak surowo jak innych pięściarzy na mistrzowskim poziomie. Paweł tam po prostu nie pasuje, może walczyć, boksować na galach, ale nie wciskajcie nam proszę wciąż kitu o tytułach.



Profile bloga:
https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908
https://twitter.com/kochamboks


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz