Reklama

wtorek, 2 września 2014

Grzegorz Proksa wciąż ma szanse na wielkie sukcesy.





Grzesiek Proksa ( 29-3, 21 KO ) to zawodnik, który według mnie nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nie chodzi mi o Polsat Boxing Night, do którego jest przymierzany, ani też o walkę z Maciejem Sulęckim. Piszę o sukcesach na arenie międzynarodowej o tytułach europejskich i światowych, ponieważ ten facet nadal może boksować na poziomie mistrzowskim.

Grzegorz ma niespełna 30 lat, jest równe dwa tygodnie młodszy ode mnie :) Ludzi w tym wieku nie można skreślać, dotyczy to również wielu bokserów. Nasz pięściarz nie jest rozbity, nie sądzę, aby porażka z Gołowkinem osłabiła jego odporność na ciosy, złamała go mentalnie, zabrała refleks. Według mnie Proksa to wciąż ten sam, głodny sukcesów gość o wielkim potencjale. Uważam, że wystarczą kosmetyczne zmiany w jego prowadzeniu, szkoleniu i tytuły będą na wyciągnięcie ręki.

W ostatnim czasie Grzesiek stał się wolnym zawodnikiem, podobno nie chce się wiązać żadnymi kontraktami, on lubi niezależność, lecz z drugiej strony boks zawodowy to sport, biznes opierający się na znajomościach, kontaktach. Liczę, że Proksa jak na inteligentnego faceta przystało, będzie potrafił zgromadzić wokół siebie ludzi, którzy razem z nim stworzą team mający siłę przebicia, możliwości zapewniające pięściarzowi warunki szkoleniowe na najwyższym poziomie, wejścia do sfery ważnych zakulisowych negocjacji, team który będzie szanowany i brany pod uwagę.

Boks zawodowy to trudny biznes w którym warto mieć mocne promotorskie plecy. Bez tego ciężko jest dostać szanse walk o najwyższe sportowe laury na sprawiedliwych zasadach. Chciałbym, aby Grzesiek oferty starć o mistrzostwo świata otrzymywał szybciej niż na kilka tyg. przed terminem pojedynku. Także, jeżeli nie chce mieć promotora, być uwiązanym podpisami, to musi zadbać o to, aby mieć przy sobie osoby tworzące konkretną drużynę. Proksa nie jest postacią anonimową, świat boksu już go zna, ale samemu nie może robić wszystkiego. Zawodnik musi mieć komfort pracy na odpowiednim poziomie, aby robić postępy.

Kolejna sprawa to dywizja w której boksuje Grzesiek. Uważam, że ten pięściarz nie jest zawodnikiem wagi średniej, jeśli spojrzymy na to jak mocno wyżyłowany jest dzisiejszy sport na najwyższym poziomie, jak dba się tam o najmniejsze detale. Jednym z nich jest maksymalizacja przewag i minimalizowanie słabości, również fizycznych, tych związanych z masą, siłą pięściarza. Grzesiek w otoczeniu ludzi w pełni profesjonalnych, współpracujący ze specjalistami od przygotowania fizycznego, trzymający się wyznaczonych planów, zasad żywienia i treningu, boksowałby moim zdaniem w wadze junior średniej ( do 154 funtów ). Dywizja średnia na najwyższym światowym poziomie to zwyczajnie pięściarze górujący nad nim gabarytowo i tam już sam talent często nie wystarczy. Przynajmniej ta jedna waga niżej, już zwiększyłaby szansę Proksy w starciach z czołówką.

Mam nadzieję, że nasz reprezentant po przekroczeniu 30 roku życia przyspieszy. Póki co Grzesiek wiele spróbował, wiele się uczył, miał niejedną lekcję i teraz jest pora na korzystanie z nabytej wiedzy, doświadczenia, na bokserski prime Grzegorza Proksy, bo według mnie ten jeszcze nie nadszedł...

Oczywiście jeśli kariera Grześka będzie taka na pół gwizdka, to prawdopodobnie już zawsze będzie się mówiło, że najlepszy Proksa to ten z walki z Sylvestrem...Ja będę twierdził, że najlepszego Proksy nigdy nie mieliśmy okazji zobaczyć. Czekam na Grześka walczącego jak równy z równym z konkretnymi zawodnikami dywizji do 154 funtów, bo stać go na to. Proksa w odpowiednim otoczeniu, przy odpowiedniej pracy całej grupy ludzi, którzy zadbają o niuanse to zawodnik mogący zdobyć pas mistrza świata poważnej federacji. Nie mam co do tego cienia wątpliwości... Przyszłość jednak pokaże na ile wykorzystano jego potencjał. Na dziś dzień nie powiem, że go zmarnowano, ponieważ ja tu wciąż widzę pole do popisu a podbudowa pod sukcesy już jest spora...Wnioski, wnioski i jeszcze raz wnioski !

I DO DZIEŁA !

Pewnie nie tylko ja chcę oglądać Grześka na wielkich galach, boksującego z dużymi nazwiskami, będącego jedną z twarzy naszego boksu, wspieranego przez sztab profesjonalistów i telewizję/media. Przy dobrych wiatrach, ten facet wciąż może namieszać...

Profil bloga:
https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908
https://twitter.com/kochamboks






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz