Reklama

wtorek, 8 lipca 2014

Jennings vs Perez - Świetne zestawienie w wadze ciężkiej.




Już 26 Lipca w Madison Square Garden w Nowym Jorku, do ringu wyjdą dwaj niepokonani ciężcy.

Pogromca naszego Artura Szpilki - Bryant Jennings ( 18-0, 10 KO ) kontra silny, urodzony na Kubie mańkut - Mike Perez ( 20-0-1, 12 KO ).

Dwóch reprezentantów królewskiej dywizji, przed trzydziestką na karku. Wygrany tego boju, będzie bliski walki o pas mistrzowski.

Zastanawia mnie to, jakiego Pereza zobaczymy w MSG. Kubańczyk ma za sobą dwie bardzo ciężkie potyczki. W Listopadzie 2013 r. po heroicznej walce pokonał Magomeda Abdusalamowa. Rosjanin mocno wtedy ucierpiał, zdrowia nie odzyskał do dziś...
Następnie bardzo szybko, bo już w Styczniu 2014 r. Mike zmierzył się z silnym Carlosem Takamem. Uważam, że Perez nie był sobą tamtego wieczoru, jego przerwa po wojnie z "Mago" była zbyt krótka. Kubańczyk "wybronił się" remisem, ale drugą fazę pojedynku przegrał zdecydowanie. Nie dziwię mu się jednak, ponieważ w batalii z Abdusalamowem on również stracił sporo sił, zdrowia, przyjął dużo ciężkich ciosów. Poza tym tragedia rywala, mogła źle wpłynąć na jego psychikę. Wyjście nieco ponad 2,5 miesiąca później do Takama, nie było rozsądnym posunięciem promotorów pięściarza z Gorącej Wyspy.

26 Lipca Mike powinien być już sobą. Był czas na regenerację, mocne przygotowania, na złapanie świeżości. Spodziewam się, że Perez mógł odzyskać swój dawny "tygrysi pazur", że poukładał sobie wszystko w głowie i wyjdzie nastawiony na mocny boks, oraz po zwycięstwo.

Bryant Jennings w ostatnich trzech pojedynkach zwyciężał takich zawodników jak :
Bowie Tupou, Andrey Fedosov i Artur Szpilka. Żaden z nich nie przetrwał z Amerykaninem pełnego dystansu. By-By jest zawodnikiem, który znakomicie prezentuje się pod kontem kondycyjnym, potrafi narzucać wysoki rytm i skutecznie pozbawiać swoich przeciwników chęci do boksowania, poprzez celne, często długie kombinacje. Bryant to nie jest puncher, ale kumulować potrafi. Przed walką z Arturem bardzo chciałem wierzyć, że Polak da mu radę. Rzeczywistość pokazała jednak, jak wiele brakuje Szpili do Amerykanina.

Pojedynek, który będziemy mieli przyjemność zobaczyć, już za niespełna 3 tygodnie, został zakontraktowany na 12 rund.
Moim zdaniem czeka nas wielka walka. Perez pewnie będzie szukał rozstrzygnięcia przed czasem, ale ciężko może mu być, dobrać się do szczęki dobrze broniącego się gardą, mającego długi zasięg, potrafiącego sporo się przemieszczać - Amerykanina. Nie sądzę też, aby Bryant uciekał bez ciosów. Pewnie będzie zadawał ich całą masę, nawet będąc w defensywie.

Jeśli Jennings wyjdzie poza 3/4 walki, to końcowe odsłony mogą należeć do niego. Zakładam, że ten ciężko harujący pięściarz, będzie przygotowany nie na 12, ale na 15 mocnych rund.

Takie zestawienia cieszą. Spotyka się dwóch zawodników, którzy w ostatnim czasie udowadniali swą wartość. Teraz zaboksują ze sobą, na dużej gali na której zobaczymy Gołowkina. Zwycięzca kolejny raz pokaże się światu i liczę, że niebawem doczeka się swojej szansy w walce ze Stiverne/Wilderem, lub Kliczką. Póki co jednak czekam na batalię Jennings vs Perez i nie mam tu faworyta.

Gdybym jednak musiał - obstawiłbym Pereza, ale nie wiem jak on ma to zrobić. Bryant potrafi sporo. Jest szczelny, niewygodny, jak otworzyć tę małże ? To już problem Mike'a, który dysponuje niezłym arsenałem w ofensywie, ale nie wiem czy wydolnością dorówna Jenningsowi. Lepiej dla Pereza, aby nie wchodził w rundy mistrzowskie, bo może braknąć mu tlenu. Spodziewam się, że Amerykanin zmusi go do ciągłego poruszania się i nie będzie stał w miejscu, wymieniał z nim ciosów. To będzie zupełnie inny przeciwnik niż "Mago" czy Takam. Jeśli walka pójdzie na punkty, szanse Amerykanina według mnie rosną.

Czekam niecierpliwie.

Profile bloga, zapraszam :
https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908
https://twitter.com/kochamboks











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz