Reklama

piątek, 20 czerwca 2014

Szakal i Money - Wycena geniuszu.





Bokserzy o ponadprzeciętnych umiejętnościach, tacy nie rodzą się codziennie, są jak rzadkie zwierzęta a to co prezentują w ringu jest piękne.

Fenomenalny - to określenie szczególnie pasuje do dwóch, aktywnych obecnie zawodników. Guillermo Rigondeaux i Floyd Mayweather Jr. zostali obdarzeni talentami o jakich inni pięściarze mogą pomarzyć.

Boks zawodowy jest jednak specyficznym biznesem, często zrzucającym na dalsze pozycje wartość sportową zawodników. Tak oto Amerykanin jest królem P4P ( na co uważam sobie zasłużył ) a jego gaże są wręcz niebotyczne, natomiast Kubańczyk, owszem doceniany przez wielu "fachowców" i kibiców ma problemy z zakontraktowaniem ciekawej walki a co za tym idzie jego zarobki na pewno nie porażają.

NARODOWOŚĆ 

Jestem przekonany, że narodowość jest istotnym elementem wpływającym na "wycenę" zawodnika. Czy fenomenalny amator jakim był "Rigo", prezentując mistrzowską defensywę, timing, pracę nóg, pokonując kogoś takiego jak Nonito Donaire miałby takie problemy, jakie ma obecnie, gdyby stała za nim flaga Stanów Zjednoczonych i gdyby, był kojarzony z USA ? Amerykanie potrafią mocno wypromować swoich amatorów, szczególnie tych wybitnych, zapewniając im już na zawodowym starcie idealne warunki płacowe. Przykładem tego jest choćby Oscar De La Hoya, ale nie tylko, bo dłużej pracujący na swą obecnie królewską pozycję Floyd, również miał o wiele łatwiej niż ma "Szakal". Wydaje mi się, że tamtejszy rynek, kochający głównie emocje, nie jest skłonny do wielbienia zawodników prezentujących boks dla koneserów, jeśli nie może się z nimi identyfikować. Guillermo i Floyd to szermierka na pięści w najlepszym wydaniu. Obcy i swój, który w dodatku ma jeszcze kilka asów w rękawach, które powiększają różnicę w rozpoznawalności i pogłębiają koryto dla płynącego strumienia dolarów.

CHARYZMA

Nie od dziś wiemy, że pięściarz charyzmatyczny ma w tym biznesie łatwiej. Porównując Kubańczyka z Amerykaninem widzimy dwóch facetów którzy potrafią robić, ale tylko jeden z nich potrafi dużo mówić. Jak sprzedać produkt i zmusić fanów za Oceanem do kupowania PPV ( ten system cechuje walki największych gwiazd ), jeśli "produkt" jest cichy jak mysz pod miotłą ? Ciężka sprawa...Tutaj może nie pomóc nawet reprezentowanie barw USA a przykładem tego jest choćby Andre Ward.
Floyd Mayweather Junior to cwaniak, grający na uczuciach kibiców, to również sprawny biznesmen, doskonale badający zapotrzebowanie rynku, potrafiący budzić zainteresowanie, często poprzez kontrowersję, lecz nie tylko. Z wiekiem "Money" ewoluuje i dziś sprawia wrażenie bardziej dojrzałego faceta, często przykładu, guru i doradcy dla młodszych. Tutaj popis dają ludzie od wizerunku, oraz cały sztab idący za zawodnikiem przez lata kariery. Na obecną sytuację Amerykanina pracowało i pracuje grono wybitnych menadżerów, promotorzy, ludzie potężni i czujący w tym pięściarzu interes. Floyd jest żyłą złota nie tylko dla samego siebie.

OTOCZENIE

To o czym zacząłem pisać wyżej. Wielbienie Floyda jest efektem promocji niejednej sprawnej pary rąk. Jak natomiast wygląda wspieranie Rigo ? Za bardzo nie wygląda... Bob Arum potrafi skrytykować geniusza, którego ma w stajni i najchętniej wymusiłby na nim zmianę style, co dla mnie jest chore. "Szakal" nie jest kochany również przez szefów wielkich stacji telewizyjnych ( HBO ), mimo, że te uwielbiają przecież genialnego defensora - Mayweathera Jr. Dlaczego więc tak trudno im się przekonać do Kubańczyka, czego tu jeszcze brak ?

CZAS, WIEK ZAWODNIKA, TERMIN WAŻNOŚCI

Guillermo Rigondeaux jako amator został wręcz zasypany złotem. Na zawodowstwo przeszedł jednak późno, bo miał już prawie 29 lat. Oczywiście nie winą Kubańczyka jest to, gdzie się urodził, ale brutalny biznes nie zna czegoś takiego jak współczucie. "Szakal" to przedstawiciel niskiej dywizji ( super koguciej ). Posiada tytuły WBA i WBO, ale ma już blisko 34 lata a to naprawdę dużo jak na limit w którym "chodzi".

Odnoszę wrażenie, że nikt już za bardzo nie chce w niego inwestować, bo ryzyko, że ten zawodnik będzie przynosił długoterminowy zysk rośnie z każdą wiosną... Według mnie gdyby ktoś z takim potencjałem jak Rigo, pojawił się na amerykańskim rynku bokserskim dajmy na to w wieku 25 lat, to sytuacja byłaby diametralnie inna. "Szakal" prawdopodobnie nawet mówiłby więcej, bo to narzuciłoby mu grono speców od kreowania wizerunku. Kubańczyk mógłby być podawany w różnych postaciach, mogłoby go być więcej w mediach, może dotarłby do milionów nowych odbiorców. Warunkiem podstawowym zawsze byli są i będą dobrzy ludzie wokół, bo jak sytuacja promotorska potrafi psuć karierę znów widzimy na przykładzie Andre Warda, który nie wie co dalej, którego kontrakt dosłownie zniewolił...


                 Myślę, że w skrócie nakreśliłem pewien szkic, który może dać zarys specyfikacji boksu zawodowego. Na sukces zarówno sportowy jak i kasowy, na popularność a nawet budzone emocje wpływa kilka ważnych czynników.
                 Bezduszny biznes w którym specjaliści od cyfr, prawnicy, promotorzy, tv, cwaniacy wyliczają zysk z inwestycji. Pięściarz to produkt i jest zwyczajnie wyceniany. Czy mi to pasuje ? Nie, ale chyba pozostaje nam przyjąć do wiadomości, że jeśli komuś ważnemu w wyliczeniach coś nie zagra, to :

Guillermo Rigondeaux boksuje z anonimowym Tajem ( Sod Kokietgym ) w Lipcu w Makao a o walkę z Floydem zawodnicy i ich promotorzy się zabijają...

Należy spodziewać się wszelkiej maści krytyki pseudo nudnego stylu Rigo po jego pięknych wygranych, oraz czekać na wielbienie umiejętności defensywnych Floyda przy okazji jego kolejnego pobytu między linami.

Nie zmienimy tego, że sport w boksie zawodowym zszedł na dalszy plan. Liczy się kasa misiu...

Przykład dwóch geniuszy, ale jeden z nich nie zarobi przez całą karierę tyle ile drugi dostaje za jedną walkę.

Normalka. Tak dziś wygląda rzeczywistość.

profile bloga :
https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908
https://twitter.com/kochamboks



foto-boxingscene.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz