Reklama

sobota, 21 czerwca 2014

Sposoby na Kalengę.

Obejrzałem wszystkie dostępne walki dzisiejszego rywala Masternaka.
Youri stracił u mnie większość szans. Stawiałem 50-50 a teraz 90-10 na Masternaka i to przed czasem.

Dodatkowo teraz taktyka jaką bym zalecał jest rwanie dystansu. Pojedynek na lewe proste przy zachodzeniu w prawo, po czym skracanie odległości z obniżeniem pozycji i obowiązkową gardą schodząc w lewo-skos pod obszernym prawym.
Lewa ręka ma tu pole do popisu, odsłoniętą prawą stronę od pasa po czubek głowy.
Grunt to prawa Polaka wysoko, bo Youri wraca lewym, ale o potrzebny czas później.
Taka akcja, lewy sierp na lewy sierp powinna sprzyjać Masternakowi, bo będzie o jedno tempo szybszy i będzie chronił prawą stronę.



Kalenga dystansuje jabem, tak więc warto mu własnym jabem to utrudniać i zmuszać do wyprowadzania niewycelowanych cepów na siłę.
Można zacząć od lewych na wątrobę i rotować pod wracającym sierpowym, takie przestrzelone ciosy dodatkowo go zmęczą, zirytuję , wymuszą chaos i kolejne cepy.

W takiej sytuacji Youri pewnie ruszy mocniej na rywala i tu dobre będą prawe bezpośrednie z lewą ręką chroniącą przed jakimiś prawymi w odpowiedzi, po takiej akcji znów powinna być szansa na lewy hak/sierp.

Szarżujący Kalenga zapomina o ochronie głowy, powrocie rąk i to praktycznie powtarza się zawsze. Także trzeba korzystać z tego, że on idzie na cios nokautujący popełniając błędy, odsłaniając się i trzeba wchodzić w jego atak pamiętając o obronie (blok/unik) w pierwszej kolejności.

Dobre też mogą być lewe kontry z dystansu czy to jab czy sierp przy szybkości, timingu, na luzie, ale tu pojawia się ryzyko, że prawy choćby zahaczy głowę, skroń, że Youri złapie nas bez bloku, także to bardziej ryzykowny wariant i jak już to wraz z lewym trzeba obniżać pozycję na prawej nodze neutralizując w razie "w" siłę prawego. Ja jednak w takiej walce to zbędne ryzyko w pierwszych rundach odradzam, bo prawy Kalengi sięga daleko i lepszą obroną niż dystans jest w tym wypadku półdystans, skróty, rotacje, wszystko co sprawi, że zawodnik będzie za blisko dla tego zamachowego.

Youri w swoich walkach nawet z Crenzem czy Milesem, miał trudne momenty, bo on zapomina o obronie przy ataku i po ataku. Nawet Crenz go naruszył .

Jeszcze jedna rzecz to przepuszczanie Kalengi idącego jak taran na rywala i strzelającego lewym sierpem z gardy. Ten cios dosłownie obraca go w prawo i Youri jeśli zanurkujemy pod tym lewym, lub zgubimy go nogami, dystansem jest wystawiony na prawy bezpośredni znów bez żadnej osłony, więc tylko celować na skroń, nieraz po takim ciosie miękły mu nogi.

Uważam, że Master od Gmitruka miałby większy problem niż obecny po renowacjach Wilka. Z Kalengą na wstecznym można się zabiegać, dać się zdusić no i uciekając w dystans wchodzimy mu pod celownik z jabu i ten zabójczy prawy, który jest długi i raz na ileś prób zahaczy i tu blok barkiem to samobójstwo.

Mateusz musi stosować techniki w których ma dbać o szczegóły, tu walkę idzie wygrać samymi powrotami rąk do głowy, zimnej krwi, chronieniu się w wymianach, bo Youri o tym zapomina. Na jego szczęście rywale których miał albo uciekali, albo szli jak on na hura bez asekuracji i przegrywali, bo Kalenga w cios za cios robi większą krzywdę.


To takie moje przemyślenia, może głupie, ale niech ocenią fachowcy ;)

Podsumowując - Master jak masz plan, chłodną głowę i dopracowane w sumie proste techniki półdystansu to wygrasz.






1 komentarz:

  1. Przemyślenia trafne, choć czasami chaotyczne.
    Zgadzam się z tym, że Master w tej walce powinien skupić się na punktowaniu i dystansie. Wchodzenie w wymiany może okazać się zgubne. Prawa strona - jak najbardziej do obrony, gdyż lewa ręka Kalengi jest bardzo niebezpieczna. Dodatkowo odniosłam wrażenie, że cios Youriego "swoje waży".
    Mateusz na pewno nie powinien boksować na wstecznym - od samego początku powinien wywierać presję, co pewnie będzie trudne, bo i Kalenga lubi to robić.

    Nie śmiem typować szans Masternaka, bo jeśli wróci do dawnych nawyków, zacznie opuszczać ręce i gubić się w wymianie, może nie być za ciekawie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń