Reklama

niedziela, 2 lutego 2014

Gala w Opolu, poziom sportowy - podsumowanie.





Odcinając się od żenującej wpadki związanej z werdyktem po walce Marcin Rekowski vs Oliver McCall muszę sprawiedliwie przyznać, że gala w Opolu była całkiem dobra. To co mi jeszcze wczoraj nie pasowało to decyzja sędziego ringowego - Mirosława Brózio, który zdyskwalifikował rywala Marka Matyji. Uważam, że ringowy okazał się zbyt nadgorliwy. Jednak jeśli mam oceniać poszczególne zestawienia, trudność rywali, skupić się na poziomie sportowym to daję 4 w skali od 1 do 6.

A teraz uwagi odnośnie kilku zawodników.

Marcin Rekowski (12-1, 10 KO). Szanuję Marcina między innymi za to jak potrafił się zachować po walce i nieprzyjemnej dla niego sytuacji związanej z punktacją. Facet z klasą i charakterem, doceniający przeciwnika. Polak dzięki tej potyczce może stać się lepszy, musi tylko wyciągnąć wnioski. Podstawowym błędem naszego boksera było wpadanie w półdystans z nisko pochyloną głową z przeniesieniem ciężaru na prawą nogę. W ten sposób Marcin umożliwiał Oliverowi zadawanie prawych z góry, nawet za ucho w tył głowy. Usprawiedliwiał te ciosy swoją błędną taktyką, czy zwyczajnie mówiąc swym błędem, bo wątpię , aby ktoś mu doradzał takie zejścia. Podobnie gubił się Powietkin w walce z Huckiem. Trzeba pracować nad kondycją, realizacją planu, walką w dystansie i panowaniem nad emocjami. Rewanż z chęcią zobaczę. Rekowski to pięściarz, któremu będę kibicował, choćby za to, że jest w porządku człowiekiem, przykładem jak powinien zachowywać się sportowiec, jak powinien się wypowiadać. Marcin szanuje innych to ja szanuję jego.

Oliver McCall (57-13, 37 KO). Dobra forma, fajna waga i szybkość jak na tego zawodnika i jego wiek. W takiej dyspozycji Amerykanin może być niezłą szkółką boksu dla naszych pięściarzy. Lubię gościa, chcę by walczył u nas, wychodzi by zwyciężać, nie daje sobie zrobić krzywdy i to mi się podoba. To bardziej Marcin przegrał niż Oliver wygrał wczoraj, ale taki jest boks. Weteran korzysta z błędów kogoś mniej doświadczonego.

Włodzimierz Letr ( 1-2, 1 KO ) dał kolejną plamę i uważam, że nie zasługuje na szybką, następną szansę. Są mniejsze gale, inne imprezy i jeśli zawodnik ma gdzieś przygotowania do pojedynku, przegrywa  w tak kompromitujący sposób to chyba stratą czasu jest pokazywanie go publiczności. Jak się weźmie za siebie, wygra z dwie walki na peryferiach, niech wróci, ale póki co nie zasługuje na poświęcany mu czas. Może to brutalne, ale ja nie chcę go teraz oglądać, bo to są jakieś jaja, facet nie wyciąga wniosków, za co mają mu niby płacić ? Lepiej wziąć kogoś kto ma serce do tego sportu.

Marek Matyja ( 4-0, 2 KO ). Oczywiście nie winą zawodnika jest dziwne zachowanie ringowego. Marek musi jednak popracować sporo nad swoją obroną, oraz nad realizowaniem taktyki, wydawało mi się, że był spięty, dopiero się rozkręcał, nie mógł wejść w walkę. Sędzia i jemu zrobił krzywdę, kończąc w ten sposób nie dając więcej poboksować. Warto Marka obserwować, jako zawodowiec przecież raczkuje, ma potencjał.

Łukasz Janik (10-4-1, 5 KO) i Przemysław Runowski (5-0, 1 KO). Tak jak pisałem wczoraj, brawa dla obu zawodników i chcę ich widzieć na galach transmitowanych w Polsacie. Obaj na to zasłużyli, pokazali cechy wojowników. Niektórzy mogą brać z nich przykład.

Andrzej Wawrzyk ( 28-1, 14 KO ). Taka wygrana byłą potrzebna, ładnie wszedł tym prawym, ale dobijając rywala trochę go poniosło, dobrze, że nie bił  Williamsa gdy ten był już na deskach, niewiele brakowało. Ta walka powinna pomóc psychice Polaka, czekam na kolejny pojedynek z lepszym bokserem.

Andrzej Sołdra (9-1-1, 5 KO) . O rywalu naszego rodaka już dziś pisałem a odnośnie Andrzeja to cóż - popełnił błąd. Zaczął dobrze i za szybko stracił koncentrację, dał się zaskoczyć, nie wykorzystał czasu, doświadczenia, za bardzo się otworzył, powinien wyczekiwać Niemca przynajmniej z 3 rundy. Odporność Andrzeja może być jego piętą achillesową. Zobaczymy co będzie dalej - rewanż jest wskazany.

Lubię gdy nasi zawodnicy mają wyzwania i akurat na tej gali ich nie brakowało. Doceniam zestawienia, które zrobili promotorzy, trzeba jednak zająć się odpowiednim doborem ludzi współtworzących gale.

Poziom sportowy był fajny, ale zakończenie imprezy w Opolu wszystko zepsuło, krytyka się należy, bo przecież transmisję mieliśmy w Polsacie, to idzie w kraj i dalej w świat. Jak w ten sposób przyciągać ludzi do boksu, no jak ?
Andrzej Wasilewski, Tomasz Babiloński, Piotr Werner proszę nie strzelajcie sobie w kolana. Dbajcie o niuanse, wyciągnijcie wnioski - powodzenia.

zapraszam :
https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz