Reklama

sobota, 4 stycznia 2014

Dobry wywiad z Arturem Szpilką.


źródło - polsatsport.pl - Artur Łukaszewski





Z Arturem Szpilką spotkaliśmy się tuż po kolejnym sparingu z byłym pretendentem do tytułu Mistrza Świata w wadze ciężkiej, Kevinem Johnsonem. Po szóstej rundzie sparing został przerwany przez trenera Fiodora Łapina…

Artur Łukaszewski: To już drugi tydzień sparingów z Kevinem Johnsonem. Oceń swojego sparingpartnera i powiedz jakie popełniłeś błędy oraz czego się nauczyłeś?

Artur Szpilka: Pech chciał, że dzisiaj akurat miałem najgorszy sparing. Zero pomysłu…Kevin jest dobrze wyszkolony w obronie, nie podejmuje ryzyka. Wyciąga lewy, lewy, lewy…Woli sobie sześć lewych uderzyć i poczekać na szansę skontrowania. Inny zawodnik, inny niż ci, z którymi wcześniej gdzieś tam sparowałem czy boksowałem.

No właśnie. Radzisz sobie z nim?

Nie no wiadomo radzę sobie, dzisiaj tylko jakiś taki wyjątkowo ospały byłem ale wiadomo, że na takiego zawodnika trzeba cały czas wywierać presję bić, bić, bić, nie czekać. To jest taka dodatkowa nauka. Dziś jestem wyjątkowo wkurzony, chciałem coś, próbowałem…eeech.

Johnson posturą przypomina Jenningsa. Podczas dzisiejszego sparingu trener musiał cię upominać, że tak jak mówisz, trzeba wywierać presję, trzeba zadawać ciosy, dać sędziom punktować bo jeżeli będziesz czekać, to Jennings to wykorzysta. Słuchasz takich uwag? Wprowadzasz je w życie, czy momentami wydaje ci się, że wiesz lepiej?

Właśnie dzisiaj, trochę po swojemu pomyślałem, że poczekam trochę i w ostatniej rundzie go ciachnę, a tu trener już nie chciał żeby była ostatnia runda bo się wkurzył, że nic nie robię i przerwał sparing…No tak to już jest. Ja już czekam na poniedziałek. Przyjeżdża Fres Oquendo, będę miał dwóch sparingpartnerów. Na pewno Johnson jest inny niż Jennings. Jennings idzie za podwójną gardą, nie cwaniakuje. To będzie inna walka. Wiadomo, że trener oczekuje ode mnie żebym realizował założenia na treningu i muszę to robić.

Ty lubisz postawić na swoim. Zresztą z tą walka było podobnie. Sprowokowałeś Jenningsa w Internecie, dopiąłeś swego, ale jednocześnie postawiłeś promotora pod ścianą…

Fakt, były długie rozmowy. Z godzinę się kłóciliśmy, powiedzmy wymienialiśmy uprzejmości. Bardzo im dziękuję - panu Wasilewskiemu i panu Wernerowi. Wiadomo, że jakby się nie zgodzili, to by się nie zgodzili, ale tu też rola trenera Łapina, bo to jego zgoda była kluczowa. Dał mi szansę pokazać co potrafię.

Ale zagroziłeś im w jakiś sposób? Postawiłeś sprawę na ostrzu noża?

Powiedziałem, że nie będę więcej boksował, ale to było w przypływie nerwów. Wiadomo, że boks to całe moje życie. Ja tylko chciałem pokazać, że jak dadzą mi szansę to udowodnię, że nie trzeba boksować z kelnerami i nabijać rekordu, tylko jedną walką można wejść w wielki świat. Moim zdaniem walka z Jenningsem to jest taka przepustka.

Kevin Johnson walczył z Witalijem Kliczko o Mistrzostwo Świata. Przegrał na punkty i nie dał się znokautować. To jest naprawdę KTOŚ w wadze ciężkiej. Obcując z nim, sparując, czujesz że ten wielki świat jest, jak nigdy wcześniej, tak bliski, oczywisty, realny?

Sparing to nie walka, ale cała ta atmosfera przed samą walką, promocja gali, kibice, to na pewno się udzieli. Ale na razie jesteśmy tu. Pierwszy sparing z Johnsonem super, już bym się zachłysnął, buch, buch, buch… wszystko chodziło a dziś (rozmawiamy w piątek 03.01.2014 - przyp.) zero pomysłu. Nic nie dostałem, bo nie jestem obity, ale męczący był ten jego lewy prosty. Wolał zadać osiem lewych i zwlekał z prawym, a ja czekałem na ten prawy żeby gdzieś skontrować lewym sierpem…

Pilnujesz obrony żeby nie nadziać się na jakiś mocny cios jak w dwóch walkach z Mollo?

Wiadomo. Staram się trzymać ręce w górze. To też zależy z jakim zawodnikiem się walczy, czy sparuje. Johnson nie jest jakimś punczerem, nie ma jednego ciosu, więc trochę staram się szukać, kombinować. Na walkę będę przygotowany na 110  procent. Już dzisiaj jestem gotowy, robię szybkościówki, wytrzymałościówki.

Jakie są Twoje i trenera przemyślenia o Jenningsie z perspektywy samej walki? Jak zacząć, jak rozłożyć siły, jakie są największe zagrożenia?

Jasne, myśleliśmy o tym ale to jak trener będzie miał ochotę, to sam powie. Wiadomo, że Jennings ma dobrą obronę i warunki fizyczne. Jest wielki, silny prawdopodobnie, bo tego nie wiem, i ma długie łapy. To jego jedyne zalety.

Patrzysz na tę walkę względem doświadczenia? Ty masz doświadczenie amatorskie i zawodowe. Jennings tylko zawodowe i zaczął ledwie 5 lat temu. Czujesz swoją przewagę z tej perspektywy?

Fakt. Doświadczenie będzie odgrywało w tej walce bardzo dużą rolę, ale boks zawodowy i amatorski to mimo wszystko dwie zupełnie inne dyscypliny…Wiadomo, samo boksowanie, stres. To przeżyłem więcej razy, ale boks zawodowy jest bardziej siłowy, więcej rund, inne rękawice, bez kasków. W amatorstwie raczej pykasz niż bijesz. A Jennings, z tego co wiem, miał kilka walk amatorskich, wszystkich ponokautował i podpisał zawodowy kontrakt. Jest typowo zawodowym bokserem

Ja wiem, że o wasze internetowe pyskówki pytało już milion osób, ale one wciąż trwają. Jennings zamieścił w sieci filmik, na którym sugerował, że nie pamięta jak się nazywasz, że cię lekceważy. Chce ci się jeszcze na to odpowiadać?

Nieee, ja już z tym skończyłem. Dopiąłem swego na twitterze, a teraz już czekam na spotkanie. Zobaczymy się na ważeniu, zobaczymy się na walce i to będzie kluczowy moment tego wszystkiego… Piszą do mnie coś tam jego koledzy (śmiech) ale nie chce mi się odpisywać. Ja już bardziej siedzę na fejsbuku niż na tym twitterze. Twitter był mi potrzebny właśnie do tego, żeby zaczepić takiego Jenningsa…Chociaż czasem czytam co się tam dzieje.

Nie boisz się, że po ewentualnym zwycięstwie, w bądź co bądź na razie walce życia, nagle zaistniejesz jako potencjalny kandydat do walki choćby o pas zostawiony przez starszego Kliczkę i uderzy ci do głowy „sodówka”?

Nieee. Co ty gadasz za głupoty…Ja w ogóle nie mam czegoś takiego jak „sodówka”. Zawsze jestem ten sam dla swoich bliskich, znajomych. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że zawsze jestem dla nich taki sam. Moim celem na ten rok jest Jennings, potem Perez albo Wilder a potem pas – Stiverne albo Arreola. Do tego będę dążył.

Chcesz być dla Polaków drugim Gołotą?

Ja nie chcę być żadnym następca nikogo. Chcę być Arturem Szpilką, który da Polakom dużo emocji i dumę, że reprezentuję Polskę. Wiadomo, że człowiek się zmienia, popełnia błędy ale dąży też do tego żeby być lepszym i ja tak będę robił. Mieliśmy wspaniałą historię, wspaniałych rycerzy, wspaniałych wojowników i głównie o to chodzi. Chcę być takim właśnie wojownikiem, jak oni kiedyś.

A nie boisz się, że przegrasz? Co wtedy?

Nie, nie boję się. W ogóle nie dopuszczam takiej myśli…Jak przegram, no to przegram… To jest boks, wszystko się może wydarzyć, mogą mnie oszukać. Ale w ogóle nie dopuszczam takiej myśli. Wychodzę i robię swoje i zrobię wszystko żeby go znokautować.


Po treningu Artur dobre piętnaście minut z pokorą słuchał w szatni rad Kevina Johnsona jak walczyć by pokonać Jenningsa, co jest o tyle cenne, że obaj Amerykanie przyjaźnią się i od wielu miesięcy sparują ze sobą. Większość uwag Johnsona pokrywa się z tym czego trener Fiodor Łapin wymaga od Szpilki przygotowując go do pojedynku życia.

zapraszam :

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz