Reklama

niedziela, 5 stycznia 2014

Mateusz Masternak - Czas ważnych spraw.




                     
                     Powrót Mateusza Masternaka (30-1, 22 KO) na ring planowany jest na 1 Lutego podczas gali w duńskim Frederikshavn. Polak walczący w dywizji junior ciężkiej jest w trudnej dla pięściarza sytuacji. Mateusz ostatni pojedynek przegrał. Była to jego najważniejsza walka w karierze i niestety nie potoczyła się po jego myśli. 5 października 2013 r. podczas wielkiej gali w Moskwie na której Władimir Kliczko boksował z Powietkinem, Masternak miał jedno zadanie - otworzyć sobie furtkę do wielkich pojedynków.

                     Wiele mówiło się o przyszłości Polaka, było tego chyba za dużo. Tych wszystkich pochwał i sytuacji, które mogły rozpraszać zawodnika. Spotkania sponsorskie, nowe umowy, wielkie plany to elementy, które uważam przyszły nie w czas. Pięściarz przed najważniejszą walką w życiu nie potrzebuje dodatkowych stresów, presji, ciężaru kolejnych obietnic. Wszystkie te plany zastopował Rosjanin Grigorij Drozd ( 37-1, 26 KO ), którego chyba nie doceniono. Ten 34 letni bokser dostał drugie zawodnicze życie i w ringu widać było jego olbrzymią determinację. Doświadczenia z przeszłości, przegrana z Arslanem, choroba - to ewidentnie u niego zaprocentowało. Nie od dziś wiemy, że życie potrafi zahartować człowieka, złamać go, lub wykuć wielkiego wojownika.

                    Patrząc z perspektywy czasu uważam, że Mateuszowi brakowało sportowych wyzwań od  walki z Łukaszem Janikiem w 2009 r. Sądzę, że pomimo tego, że nasz zawodnik boksował później o tytuł Mistrza Europy, mimo tego, że go bronił, nie miał rywali, którzy stanowili by dla niego swego rodzaju poprzeczkę na którą musisz się cholernie mocno zmobilizować, by ją przeskoczyć. Grigorij Drozd według wielu utopił się w tym schemacie, jednakże najwidoczniej on sam tak nie myślał. W Moskwie wzniósł się na wyżyny swoich umiejętności i wygrał z Masterem przed czasem w 11 odsłonie. 

                    Plany naszego junior ciężkiego, jego nowego promotora ( Sauerland ), trenera ( dziś już dawnego ) Andrzeja Gmitruka, Dariusza Michalczewskiego ( który przed samą walką w Moskwie załatwiał Mateuszowi kontrakty ) można podsumować doskonale znanym zdaniem :

" Myślał indyk o niedzieli a w sobotę łeb mu ścięli ".

                    Co teraz ?

                      Ja uważam, że trzeba się wziąć do roboty. Mateusz zmienił trenera, obecnie jego szkoleniowcem jest Piotr Wilczewski. Przyznam, że myślałem o innym "opiekunie" umiejętności Polaka. Wilk był dobrym zawodnikiem, ale jako trener na takim poziomie raczkuje. Poza tym zawsze był związany z Andrzejem Gmitrukiem, jest jego uczniem i nie wiem czy będzie w stanie wprowadzić szereg konkretnych zmian, które są potrzebne. Z Mateuszem znają się doskonale, są kolegami. Nie chodzi mi tu tylko o trening czysto bokserski, myślę przede wszystkim o sferze mentalnej pięściarza. Zawodnik, aby wspiąć się na najwyższy poziom, nie może być sam sobie panem. Musi mieć przysłowiowy bat nad sobą, być mobilizowany, motywowany, czuć respekt, aby nie osiąść na laurach. Zauważam u Mateusza tendencję do samouwielbienia, nie podoba mi się jego krytyka wobec Krzysztofa Włodarczyka po walce z Fragomenim. Uważam, że przydałoby mu się trochę więcej pokory. Nie wiem czy zespół Wilczewski - Masternak dobrze zagra, ale daję im szansę. Mam swoje obawy, którymi się dzielę, jednak nie skreślam ludzi, nie skreślam łatwo bokserów. Tandem Wilka z Masterem mam nadzieję teraz ciężko haruje, dociera się, szuka rozwiązań. Obaj panowie nadal się uczą swoich obowiązków, liczę na to, że akurat teraz wejdą w etap eliminacji problemów, bo jeśli Mateusz chce wskoczyć na półkę wyżej, to na szkółkę metodą prób i błędów wraz ze swoim szkoleniowcem nie mają czasu.

                     Nie znam najbliższego przeciwnika Masternaka, ale mam nadzieję, że nie będzie to totalny leszcz. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że na odbudowanie nie dostanie jakiegoś herosa ringów zawodowych, ale mam dość obijania przeciętniaków przez naszych reprezentantów. Niech to będzie ktoś solidny z kim czas spędzony pomiędzy linami coś zawodnikowi da. Sparingi powinno się robić na sali a nie na galach.

To czas ważnych spraw Mateusza Masternaka, trzymam kciuki i liczę, że zaczęła się właśnie jego droga ku sportowym sukcesom. Ścieżka do walk z czołówką dywizji cruiser na świecie. To jednak nie będzie takie proste. Boks Zawodowy na poziomie mistrzowskim często wymaga wielkich poświęceń i zmian. Wymaga słuchania, wyciągania wniosków i samodoskonalenia. Czy Mateusz jako zawodnik i człowiek jest na to wszystko gotowy - przyszłość pokaże.

zapraszam :




2 komentarze:

  1. ja sie przełamałem pare dni temu i obejrząłem po raz drugi walke Mastera z Drozdem i jestem moze troche mniej krytyczny niz wczesniej , Masternak pzregrał z dobrze dysponowanym ruskiem na jego terenie
    niestety rusek wirtuozem ringu nie jest , ktos pisał ze wygladał jak kulturyst ai maił wydolnosc marotyczyka , na co moge tylko napisac ze znam i jendych i drugih i ruska bym o takie cechy nie posadzal
    Drozd jest wiecej niz solidny ale ciezko zaliczyc go do czołówki , dobry bokser ale bez sznas na tytuł ,


    najwiekszym problemem Mastera jest to ze jego cios został zdemaskowany , Mateusz głaszcze swoim ciosem i nie moze zrozumiec ze ringowe wojny sa dla niego najgorsza mozliwa opcja
    musi zmienic styl inaczej z akzdym dobrym pzreciwnkiem skonczy rozbity

    a teraz kilka pozytów , analizujac Mateusz w okresie swiateczno noworcznym doszedłem do wniosku ze moze byc jeszce to zawodnik któy moz nei ebdzie mistrzem ale moze byc w badzo szerokiej czolwoce nienajmcniejszej przeciez CW
    musi tylko zmienic styl na typowego boxera , punktowac , duzo si eruszac , zmieniac kierunki chodzenia , klinczowac kiedy trzeba
    ma dobr atechnike , dobra szybkosc , dobre poruszanie
    moze byc dobry choc o sukcesach Włodara moze zapmniec

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem Drozd jest zawodnikiem z realnymi szansami na tytuł, stawiałbym na niego np. z Hernandezem.
    Facet powrócił bardzo mocny, wielu ludzi go nie kojarzyło, wielu nie znało a to był bardzo mocny prospekt dawniej, tylko zatrzymały go poza ringowe problemy. To, że dawniej przegrał z prime Arslana, nie jest żadną ujmą, to on wtedy był rzucony na cholernie głęboką wodę. Tamten Firat był mocniejszy niż obecny o wiele a co potrafi obecny widzimy. Uważam, że każdy mistrz obecnej c.w. miałby z dzisiejszym Rosjaninem problemy i będzie miał. Forma z Mastera może dać mu tytuł a on może zrobić jeszcze lepszą.

    Warunek to zdrowie.

    Drozd już po walce z Firatem nabierał zajebistego tempa, jako pierwszy przed czasem zrobił Darnella Wilsona i wtedy przyszły jakieś problemy z nieokreśloną chorobą.

    Facet ma moc, potrafi być destrukcyjny, myślę, że jeszcze zostanie mistrzem może nawet w 2014 r jak Riabiński zrobi mu walkę.

    OdpowiedzUsuń