Reklama

niedziela, 26 stycznia 2014

Kibicuję Polakom tak już mam.



foto-twojewiadosci.com.pl

W tym temacie mogę mówić tylko za siebie. Zauważyłem, że niektórzy dziwią się, gdy ktoś inny uważa, że kibicowanie swoim jest naturalne. Ja osobiście tego zdziwienia nie rozumiem, od zawsze miałem taki odruch, że w sporcie obstawałem za Polakami, nawet jeśli byli skazywani na porażkę, trzymałem za nich kciuki. Nie wiem z czego to się bierze, po prostu tak mam, jakąś narodową dumę, która uważam powinna nas jednoczyć. 


W dzisiejszym świecie zauważalna jest tendencja kibicowania tym lepszym, najlepiej tym co zawsze wygrywają, wydaje mi się to takie bezpieczne, bez charyzmy, nawet trochę dziecinne. Często właśnie dzieci przed telewizorem, potrafią zależnie od wyniku zmieniać obiekt sympatii.


Na szczęście żyjemy w czasach gdy bezpośrednio nie dotykają nas żadne wojny, bo nie wyobrażam sobie jak byśmy mieli się zjednoczyć, wydzielając tyle jadu w walce przeciw sobie. Spodziewam się, że większość wydawała by swych "krajowych wrogów" z uśmiechem na ustach, szybko od tak nawet za darmo. Nie wiem skąd się to bierze, ale u nas dopieprzanie Polakom, sportowcom, którzy zaliczają wpadki wydaje się być sposobem na podniesienie własnego morale. Jak to mówią przykład idzie z góry i często zastanawiam się, kto u nas reprezentuję tę górę. Czy jesteśmy zapatrzeni w popieprzony świat polityki ? Być może, bo nawet na forach sportowych PO i PiS prowadzą wojnę, przez klawiatury będące w rękach "kibiców".

Jest mas ludzi chorągiewek, wielbiących sportowca i wynoszących go na piedestał, by później wspólnie go zdeptać gdy się potknie. Dziwna natura sępów i hien...

Niektórzy mówią, że nie kibicują temu czy tamtemu, ze względu na ich nieodpowiednie zachowanie. Nie patrzą się jednak na to, że trzymają kciuki za jakiegoś zagranicznego sportowca, który zwyczajnie ma ich w dupie, czy też nie jest lepszym człowiekiem od tego "złego" reprezentującego nasz kraj. Zresztą jak ten ich zagraniczny idol przegra, część i od niego się odwróci...Choć uważam, że w przypadku Polaków jest to jeszcze bardziej skrajne.

Wirus dziwnej zawiści, pretensji cholera wie o co, wojen domowych, opanował nasz naród. Rozumiem, że ktoś kibicuje barwom klubu, ale jeśli chodzi o Polaka, Polkę czy Polaków - ludzi reprezentujących nasz kraj na arenie międzynarodowej nie pojmuję takich zachowań. Nie potrafimy się jednoczyć, wolimy kopać się wzajemnie i deptać tych którzy mają gorsze chwile.

Krytyka nie jest złą rzeczą, ale niektórzy nie zastanawiają się nawet czy ktoś naprawdę na nią zasłużył. Kiedyś wspominałem o podobnych sprawach pisząc o Tomku Adamku.

http://kochamboks.blogspot.com/2013/01/tomasz-adamek-bokser-budzacy-skrajne.html

Dziś myślę o Szpilce. Jako kibic boksu potrafię trzymać kciuki za Artura, Tomka , Krzyśka Zimnocha, Masternaka, Włodarczyka, Wacha, Janika i każdego kto podejmuje wyzwania. Nie doceniam jedynie tych, którzy idą łatwą ścieżką omijając trudniejsze przeszkody. Miewam wtedy jak każdy nerwy na nich, ale jeśli dojdzie do ich dużych starć z kimś "obcym" na pewno będą mieli moje poparcie. Jeśli Paweł Kołodziej wyjdzie do Hernandeza to pomimo tego, że go krytykowałem w tej trudnej walce będę go wspierał, wiedząc, że praktycznie nie ma szans, doceniając, że spróbuje...

Chcieliśmy wyzwań dla Artura i je dostaliśmy. Spodziewaliśmy się, że może przegrać więc dlaczego tylu ludzi go opluwa. Część pewnie ma dzięki jego porażce "miłą niedzielę"

Wyprzedzę pytanie- Nie nie zmuszam się do tego. Jestem Polakiem i kibicuję tym, którzy reprezentują nasz kraj wkładając w to serce, poświęcając się, ryzykując zdrowie a czasem życie. 

Tak jestem z tego dumny. Mam nadzieję, że ta chora moda wyżywania się na rodakach nas nie zgubi, bo póki co może i żyjemy w bezpiecznym kraju, ale nie wiadomo czy zawsze tak będzie...

zapraszam :







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz