Reklama

czwartek, 9 stycznia 2014

Jennings vs Szpilka - wojna psychologiczna trwa.




                   Śledząc przeróżne informacje na temat nadchodzącej walki pomiędzy Arturem Szpilką (16-0, 12 KO) a Bryantem Jenningsem (17-0, 9 KO) zauważam, że Amerykanin ma swój sposób na prowadzenie wstępnej, medialnej rozgrywki z Polakiem. Wszyscy wiemy, że psychika boksera jest bardzo ważna i naruszenie jej przed pojedynkiem, może być zalążkiem sukcesu.

Wojna psychologiczna trwa. Jennigs w ostatnim czasie wyraźnie buduje własną pewność siebie, często wspominając o Arturze i odbierając mu posiadanie umiejętności na zbliżonym do siebie poziomie. Na filmikach widzieliśmy zagrane fragmenty irytacji na pytania o Szpilkę, gdzie Bryant udaje jakby nie wiedział o kim jest mowa. Amerykanin pokazuje w ten sposób, że jest ponad swym rywalem. Tu jednak nie ma mowy o lekceważeniu. Jennings na pewno szykuje się na najtrudniejszy test w karierze. Ewidentnie chce jednak zaznaczyć, że jest lepszy, zwyczajnie nie dopuszcza do siebie myśli , że jest inaczej.

Dobrze, że Artur współpracuje z psychologiem sportowym Dariuszem Nowickim. Wiemy przecież, że Szpila jest narwany i jeśli ktoś nawet udawałby, że go lekceważy to Artur mógłby chcieć mu urwać głowę, zdekoncentrować się. Myślę, że właśnie o to chodzi Amerykaninowi, który chce wydobyć ze Szpilki niekontrolowaną agresję, bo ta w ringu bywa zgubna. Obóz Bryanta doskonale wie jaki jest jego rywal, z pewnością widzieli akcje pomiędzy Arturem a Zimnochem. Spodziewam się, że Jennings może chcieć Szpilkę wyprowadzić z równowagi, gdy Polak dotrze już do Stanów. Póki co mamy z jego strony takie podszczypywanie, wspomina między innymi, że w Szpilce nie widzi niczego ciekawego, jednak prawdopodobnie śrubkę będzie chciał podkręcić.

Z tego co widzę Polak został od takich rzeczy odcięty. Dariusz Nowicki robi tam pewnie kawał dobrej roboty, ostatnio Artur wrzucił jedynie zdjęcie po sparingach z Johnsonem i Oquendo. Cieszy mnie to i liczę, że mając za dwa tygodnie z kawałkiem walkę życia Szpila nie da się wyprowadzić z równowagi. W Nowym Jorku będzie musiał być mocno skoncentrowany.

Presja gali zaplanowanej na 25 stycznia będzie wielka dla obydwu. Myślę, że większa jest po stronie Amerykanina. To on jest faworytem według większości wypowiadających się szczególnie poza Polską, ale u nas raczej też. On jest faworytem Bukmacherów, walczy na własnych śmieciach, ma wiele do udowodnienia. Szpilka na tym pojedynku może jedynie zyskać, bo ja nie wierzę, że Artur może dostać jednostronne lanie. W jego przypadku sam występ na tej gali to już wielki sukces. Dobra walka będzie procentowała zarówno pod kątem rozwijania umiejętności jak i rozpoznawalności poza naszym podwórkiem. Póki co Artur jest bardzo mocno wypromowany, ale tylko u nas w kraju.

16 dni do walki i stres rośnie u mnie więc u nich pewnie tym bardziej...Oj będzie się działo...

zapraszam :
https://twitter.com/kochamboks
https://plus.google.com/114583637327968302406/posts?hl=pl

2 komentarze: