Reklama

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Martinez vs Cotto w średniej ? To nie teren Portorykańczyka.




                       Miguel Cotto  (38-4, 31 KO) boksujący w limicie do 160 funtów ? Dla mnie to nieporozumienie. Portorykańczyk nie jest nawet "duży" jak na zawodnika junior średniej. Warunki fizyczne bardzo go ograniczą, jeśli wejdzie na terytorium Sergio Gabriela Martineza (51-2-2, 28 KO).

Podobno negocjacje w sprawie starcia tych dwóch fenomenalnych bokserów są mocno zaawansowane i panowie mogą wyjść do ringu 7 czerwca w Nowym Jorku.

                       Rozumiem, że "Junito" chce bić rekordy, ale uważam, że porywa się z motyką na słońce. Martinez kocha boksować z dystansu, ma świetną pracę nóg i jeśli będzie walczył z gościem nad którym ma około 21 cm przewagi w zasięgu to z pewnością to wykorzysta. Cotto walczył już z mańkutem, który potrafił boksować i nazywał się Austin Trout. Było to w junior średniej i Amerykanin nie miał tak niewygodnego stylu i takich długich "łapsk" jak Maravilla, mimo to ograł Portorykańczyka.

                       Ja osobiście uważam, że to zestawienie typowo medialne, choć z drugiej strony przecież Cotto mógłby zarobić większe pieniądze za walkę z Saulem Alvarezem. Widocznie ten wielki wojownik, który zawsze wychodził do najlepszych, naprawdę kocha wyzwania i chce sięgnąć po tytuł WBC w średniej - należący do Argentyńczyka.

                      Z całym szacunkiem dla Miguela 160 funtów to nie jest jego świat i uważam, że nawet trenowany przez Roacha nie będzie wstanie dobrać się do mistrza. Sergio powinien z łatwością trzymać go na dystans pracą nóg i ciosami prostymi. Spodziewam się, że jeśli do tego pojedynku dojdzie to Cotto po początkowych rundach w których będzie nacierał, zostanie zatrzymany, ustawiony i rozbity. Widzę to jako walkę do jednej bramki. Rzadko który bokser potrafi tak korzystać z przewag wzrostu/zasięgu jak Martinez. On ogrywał w dystansie, na nogach większych i silniejszych od siebie. Presją nie potrafił go pokonać olbrzymi jak na średnią Chavez Junior, który w dniu walki był cięższy niż niejeden półciężki. Cotto ma takie szanse jak Adamek miał z Kliczko, zobaczy co to znaczy boksować z kimś kto strzela ciosami z dystansu jak z karabinu i jest poza zasięgiem. 

                   Niektórzy wspominają, że Martinez jest past prime - owszem jest, ale Cotto też. Tutaj nie będzie trzeba takiego fenomenu Maravilli jak z Williamsa czy Pavlika. Rozbicie Rodrigueza przez Migueala czasu nie cofnie. Portorykańczyk to facet, który przeżył masę ciężkich batalii. Trout pokazał jak walczyć z dzisiejszym ulubieńcem milionów fanów boksu mając przewagi a Sergio ma je jeszcze większe a do tego niesamowity timing i silniejszy cios.

                    W takim zestawieniu postawiłbym wszystkie pieniądze na Martineza, chyba, że zrobią jakiś umowny - niewygodny dla niego limit, ale w to wątpię. Jeśli starcie odbędzie się w średniej, Maravilla rozbije Junito. Takie jest moje zdanie.

Szacunek dla Cotto jeśli rzeczywiście zawalczy z Argentyńczykiem w 160, bo tu nie chodzi o kasę. Duże pieniądze, jeszcze większe proponowano mu za Alvareza w 154 ( mówiono o 15 mln $ wzwyż ). Portorykańczyk to wielkie nazwisko, ale jak widać dusza wojownika nie pozwala mu nadal spocząć na laurach.


zapraszam :





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz