Reklama

niedziela, 15 grudnia 2013

Gwiazdy się rodzą i umierają





                         
                         Boks zawodowy to potężny biznes, który obraca miliardami dolarów, w dużej mierze boks zawodowy to show biznes. 
                          Kreuje się tu gwiazdy i gwiazdeczki, niekiedy zapominając o klasie sportowej bokserów. Odstawia się wielkie talenty na bocznicę, robi się im złą prasę, wmawiając światu, że są nudni ( Guillermo Rigondeaux ). Promuje się krzykaczy, namaszcza ich następcami geniuszy, robi się im dobrą prasę, chwali za widowiskowy styl, wyłapuje się ich plusy ( Adrien Broner ). W tej medialnej machinie my jako kibice często kupujemy produkty boksu zawodowego. Niekiedy widzimy, że coś jest z nimi nie tak, czasem się kłócimy, innym razem ślepo wierzymy w słowa  "ekspertów" - ludzi którzy mają na celu wmawianie innym pewnych "racji" za którymi stoją cyfry zysków i strat. Ja dziś już doskonale wiem, że jednak kupiłem wadliwy Problem. Cała ta zła otoczka wokół Adriena chyba miała odwrócić uwagę od jego sportowych braków. Zajęty nielubieniem go człowiek mówił " Irytuje mnie ten zawodnik, chcę by przegrał, ale klasy sportowej nie można mu odmówić itd. "
                         Na szczęście boks zawodowy zawsze będzie miał w sobie coś ze sportu i nie zmieni tego milion speców od marketingu na forach internetowych. Sport się broni, często wygrywa jak Rigondeaux ze swoimi rywalami. 
                        W ringu jest przecież tylko dwóch zawodników, gdy przychodzi czas konfrontacji, widzimy kto jest lepszy, kto ma na kogo sposób. Wtedy często umierają Gwiazdki boksu zawodowego. 
                         Dzisiejszej nocy na gali w San Antonio - Broner pokazał jak nieszczelna bywa jego obrona a przecież wokół tego miały się skupiać jego atuty. Rozumiem, że stoczył nie najlepszą walkę z Malignaggim, ale teraz do Maidany na pewno przygotował się na maksimum swoich możliwości, to już był drugi pojedynek w 147 i nie ma powodów, by go tłumaczyć. Amerykanin dawał się mocno trafiać, nie potrafił kontrolować z obrony nacierającego dość schematycznie rywala i teraz widzimy, że lata świetle dzielą go od Floyda Mayweathera Juniora, którego nie sposób wyprowadzić z równowagi. Adrien spadł z wysokiego konia, ale to jego problem, sam na takiego wskoczył, myślał, że jest wyjątkowy, robił bardzo mocny trash talk a ten bywa pułapką, gdy nie potrafisz w czyny zamienić słów.
                         Gwiazda Adriena Bronera  umiera, staje się karłem...Król autopromocji został nagi, zostawił zabawki i uciekł po cichu do szatni, kto wie może nawet w ten sposób strzelił we własną marketingową twarz. Okazało się, że jest zatapialny nie tylko fizycznie, ale też mentalnie. Amerykanina obnażył ten oto wojownik z Argentyny - Marcos Rene Maidana.

                           
                          Na pewno teraz ambitny "Chińczyk" zostanie doceniony. Ten pięściarz ma masę kibiców, bo poza ringiem jest sympatyczny a między linami przeistacza się w killera. Maidana nie rzuca słów na wiatr tylko bombarduje ciosami. Wygrana Marcosa to sukces sportu, pracy, pokory, szacunku do przeciwnika. Jest to zwycięstwo człowieka, któremu nic nie dano za darmo, Argentyńczyk jest jednym z tych którzy na swój sukces musieli sami zapracować. Po latach walczenia w Ojczyźnie i Europie od kilku lat wojuje w Stanach Zjednoczonych, gdzie dostaje bardzo wymagających rywali. Kto wie czy gdyby był Amerykaninem nie kreowano by go na punchera a'la Mike Tyson. Jako Argentyńczyk musiał sam udowadniać swoją klasę, miewał potknięcia, ale nigdy się nie poddał i teraz to on króluje, jest mistrzem WBA w półśredniej, odprawił amerykańską gwiazdkę. 
                           Gala w San Antonio miała jeszcze jednego człowieka z cienia. Keith Thurman (22-0, 20 KO), bo o nim mowa do dziś był przygnieciony nawałem informacji o Bronerze. Mimo, że sam jest Amerykaninem i walczył z dobrymi półśrednimi, Keith nie miał chyba nawet jednej dziesiątej poparcia jakim promotorzy, tv, bokserski marketing darzyli Adriena. Thurman jednak ma to coś co go broni - klasę sportową. Potrafi nie tylko mocno uderzyć, ale też świetnie chodzi na nogach, dobrze boksuje taktycznie, punktuje. Keith wydaje się być zawodnikiem kompletnym, którego  tuzy biznesu bokserskiego mogą mocno wypromować bez problemu. Dziś w nocy 25 latek pokonał przed czasem bardzo twardego Jesusa Soto Karassa, pokazał świetny boks, momentami brutalny a momentami taktyczny i niezwykle dojrzały. Amerykanin posiada tymczasowy pas WBA w półśredniej i teraz o dobry krok wyprzedza Bronera. Chlopak, który mniej mówi a więcej robi po cichu idzie na szczyt i może stać się prawdziwą bokserską gwiazdą, która szybko nie obumrze i nie zadławi się własnymi słowami....Byż może zobaczymy walkę Maidany z Thurmanem, to byłoby coś wielkiego na co obaj zasłużyli. Mam nadzieję, że ludzie dla których liczą się tylko słupki oglądalności i wykresy, ci z mottem " Nie ważne jak się mówi byleby się mówiło " nauczeni trochę Bronerem, postarają się wypromować dobrze Thurmana, który ma to coś...

                               

zapraszam :
https://twitter.com/kochamboks


                         


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz