Reklama

niedziela, 29 grudnia 2013

Dziwny jest ten świat - Nawet za sekundę nie wiem czy nie umrę...

                  To będzie inny wpis niż wszystkie. Boks pozostanie wątkiem pobocznym, chodzi mi bardziej o sprawy egzystencjalne.



                  Do przemyśleń skłonił mnie wypadek Michaela Schumachera na stoku narciarskim. Niemiec jest podobno po operacji, ma urazy głowy, jest w stanie ciężkim. Ironia losu...
                 
Facet który całe życie się ścigał, ryzykował pewnie tysiące razy, tym razem walczy ze śmiercią, bo chciał pojeździć na nartach. Takie przypadki dają nam do myślenia, jako ludzie nie wiemy co się stanie dosłownie za chwilę.

Nawet siedząc w fotelu każdemu z was może spaść na głowę sufit ( mi kiedyś w mieszkaniu spadł na święta ).

Sytuacja utytułowanego Niemca przypomina mi o Magomedzie Abdusalamowie, który wciąż walczy o swoje zdrowie o powrót do normalności po walce z Mikiem Perezem. Przypomina mi się też ogromna ilość walk, gdzie padała masa ciężkich ciosów, po których nic się nie działo a zawodnicy żyli długo, niektórzy żyją po dziś dzień.

Życzę zdrowia Schumacherowi, który po sezonie w 2012 r. definitywnie zakończył piękną karierę w F1. Fajnie byłoby gdyby facet nacieszył się emeryturą, byłoby sprawiedliwie - jeśli w tym świecie można mówić o sprawiedliwości.

Często zastanawiamy się, czy warto boksować, czy warto mieć pasję, kochać motory, czy auta. Jednak codziennie los przedstawia nam masę pozornie bezpiecznych sytuacji, które kończą się tragicznie. Tak więc będąc człowiekiem wiem, że nic nie wiem, błądzę, poruszam się jak sinusoida, nie wiedząc gdzie jest granica między życiem a śmiercią, gdzie kończy się asekuranctwo, zaczyna głupota, co kochać a czego się bać...

Trzymajmy kciuki za Michaela i wierzmy w sens własnych odczuć. Kochając coś, czując, że to jest dobre, róbmy to. Ponieważ kres, może nas dopaść całkiem gdzie indziej, bardzo niespodziewanie...

zapraszam :



1 komentarz: