Reklama

niedziela, 15 grudnia 2013

Dobra walka Głowackiego.




                              Naprawdę fajną walkę wieczoru zobaczyliśmy w Wałczu. Starcie Krzysztofa Głowackiego (20-0, 13 KO) z Varolem Vekiloglu (20-5-1, 12 KO) było emocjonujące od samego początku. " Główka " nie czekał, starał się atakować , wywierał presję na nogach i strzelał seriami. Przeciwnik próbował coś ugrać z kontry, ale nie bardzo wychodziło mu trafianie w cel. Podobały mi się uderzenia Polaka na tułów lewą ręką, nasz junior ciężki potrafi uderzyć na wątrobę.
                              Vekiloglu to prawdziwy twardziel, spadał na niego grad uderzeń a on w czwartej odsłonie jeszcze próbował atakować. Glowacki jednak trafiał akcjami lewy - prawy, poprawiał na tulów, dobrze chodził na nogach, ale też bił się z przeciwnikiem w półdystansie. To co mi się podobało w boksie " Główki " to luz, nie był spięty, potrafił kontrolować rywala strzelając uderzeniami z nisko opuszczonych rąk.
                               W 7 rundzie Varol miał jeden swój moment gdy wykorzystał zawahanie Polaka po zderzeniu głowami, zadając mocny cios. Krzysiek jednak szybko opanował sytuację i nadal katował przeciwnika. Ambicja Vekiloglu była niebywała, przegrywał każdą rundę zbierał masę ciosów na korpus i głowę, nie odpuszczał, gdy tylko Polak kończył serie, próbował odpowiadać zza podwójnej gardy.
                               Ewidentnie zawodnicy dobrze przygotowali się do pojedynku, tu nikt nie wyszedł po wypłatę, niejeden bokser poddałby się na miejscu Varola, który był coraz bardziej porozbijany. 
                               W 9 odsłonie Głowacki trafiał coraz mocniej a twarz Vekiloglu zmieniała kolory. W końcu po kolejnym czystym lewym, który Varol odczuł, wycofał się do narożnika a tam Głowacki zaczął egzekucją, którą przerwał Leszek Jankowiak - sędzia ringowy.

Brawa za odważną decyzję arbitra, szkoda zdrowia Varola, nie miał szans a był katowany, jego narożnik też nie miał pretensji o interwencję. Brawa należą się obu pięściarzom, bo to była fajna walka wieczoru z masą ciosów. Krzysiek poprawił ostatnio wiele w swoim boksie, balansuje, jest luźniejszy i kondycyjnie też robi ciągłe postępy. Do tego boksując naprawdę dużo widzi i ma łatwość zadawania uderzeń w różnych płaszczyznach. Oby doczekał się swej wielkiej walki, bo on raczej nie odpuści.

Po pojedynku Głowacki powiedział Karolinie Owczarz i nam, że czeka na Hucka w słowach " Marco Huck idę po Ciebie ".
                               

zapraszam:
https://twitter.com/kochamboks
https://plus.google.com/114583637327968302406/posts?hl=pl                            

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz