Reklama

wtorek, 22 października 2013

Zimnoch vs Szpilka czy nabijanie rekordów ?


                                   Dlaczego w Polsce nie wykorzystujemy potencjału wielkich walk ? Nie jestem w stanie tego zrozumieć. W ten sposób hamowany jest rozwój dyscypliny jak i samych zawodników. Artur Szpilka i Krzysztof Zimnoch są dla siebie stworzeni, ich trudne relacje sprawiły, że są gotowym zastrzykiem adrenaliny dla polskiego boksu zawodowego. Wystarczy brać przykład z Wysp Brytyjskich i zorganizować pojedynek na który czekają kibice.
                             
                                   Mam dość nabijania rekordów bokserów, w zbyt wielu przypadkach nic z tego nie wynikło/wynika. Kołodziej, Jonak, Masternak, Kostecki, Wawrzyk -te nazwiska jako pierwsze przychodzą mi na myśl, bo są to przykłady bokserów, którym robienie ładnego bilansu ewidentnie zaszkodziło lub szkodzi. Mam wrażenie, że niektórzy ludzie mający wpływ na nasz rynek bokserski zapominają, że gruntem tej dyscypliny są umiejętności pięściarzy ! Te z kolei trzeba szlifować nie tylko w gymach, ale i w ringu poprzez sportowe wyzwania...Nie można wspiąć się na poziom mistrzowski obijając przeciętniaków. Trudno też nie podejmując wyzwań zyskać przychylność kibiców a bez nich boks zawodowy by nie istniał.
                                  Podczas transmisji gali w Wieliczce słuchałem Tomasza Babilońskiego, Piotra Wernera i Mateusza Borka, dwóch z nich rozumiało temat. Wypowiedź pana Wernera jednak mnie zniesmaczyła. Jeden z promotorów UKP powiedział między wierszami, że ich celem jest walka Artura Szpilki z Władimirem Kliczko ( za dwa lata ? ), że w tym widzi biznes. Pan Werner obawia się, że jeśli skonfrontują Zimnocha ze Szpilką, to jeden będzie musiał stracić zero w rekordzie.
                                 W takich chwilach człowiek ma chęć wyrzucić z siebie długi potok słów, przykładów pięściarzy, którzy mimo porażek byli wielkimi zawodnikami, mistrzami. Z drugiej strony pomyślałem sobie - przynajmniej, szczery facet, właśnie mi przekazał informację, że nie mam co liczyć na starcie Krzyśka z Arturem w lutym a najlepiej abym o nim na zawsze zapomniał i nie zawracał głowy. Wielkie podziękowania dla pana Piotra. Szkoda, że dopiero blisko rok po feralnej konferencji prasowej, dowiaduję się, że to wszystko było promocją bez ringowego finału. Wielkie bicie piany i żadnej walki ?
-aha...
                                 Zwyczajnie na zasadzie " pokrzyczymy i się rozejdziemy " budowano rozgłos, by tuszować dalszą chęć tworzenia pięknych bilansów. Kult rekordów, zer po stronie porażek jest wiecznie żywy ! Widocznie nie jeden promotor chciałby mieć w swej grupie Floyda Mayweathera Juniora :) Tylko króla P4P bronią wielkie sportowe sukcesy...

Zapraszam do polubienia :
https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908?ref=tn_tnmn
https://twitter.com/kochamboks

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz