Reklama

poniedziałek, 7 października 2013

Mateusz Masternak przegrywa z Drozdem. Czas na zmiany ?



                   Mateusz Masternak (30-1, 22 KO) przegrał w Rosji. Walka z Grigorijem Drozdem (37-1, 26 KO) powinna być miejscem na przemyślane zmiany.


                   Uważam, że to bardzo ważny czas i trzeba się zastanowić co zawiodło w boksie zawodnika i pracy jego teamu. Najważniejsza walka w karierze, wielka gala, olbrzymia szansa wykazania się a tu pierwsza porażka na oczach bokserskiego świata, tuż przed starciem wieczoru. Można pomyśleć, że gorzej być nie mogło, ale tak nie jest. Należy dokładnie przeanalizować obecną sytuację Mateusza i wyłapać słabe ogniwa, eliminować błędy. Najgorsze jest nie wyciąganie wniosków z porażek, bierne płynięcie ze zdradliwym nurtem, pielęgnowanie błędów, nie zauważanie wad. 

                   Mateusz Masternak nie błyszczał przygotowaniem fizycznym.Podobno pracowano nad poprawą szybkości, odstawiono treningi na siłowni, miało być więcej luzu, polotu, płynności, dynamiki - miało być lepiej, ale nie było. Praca nie przyniosła rezultatów.
                   Mogliśmy się spodziewać, że Rosjanin będzie nacierał i to w dużej mierze starał się robić. Mateusz jednak nie potrafił utrzymać odpowiedniego dystansu, schodzić z linii ciosów i za wiele pozwolił przeciwnikowi, sam miał zbyt mało atutów. Po pierwszej dość dobrej odsłonie Master chyba zapomniał, że wiele można zyskać korzystając z pracy nóg. Polak był zbyt statyczny co się zemściło, za chwilę nieuwagi zapłacił przyjmując prawy rywala, oraz serię ciosów na linach. To był moment, za który Polak pokutował już do końca walki. Paskudna kontuzja w okolicach lewego oka w drugiej odsłonie nie ułatwiała sprawy. 

                    Bokser wrócił do narożnika z twarzą we krwi, jednak jego ludzie nie byli na to przygotowani. W transmisji słyszeliśmy, że nawet panowie nie mogą się ze sobą dogadać i nie wiedzą kto co wziął z szatni. To niedopuszczalne, żeby nie było odpowiednik przyrządów, specyfików do tamowania krwawienia, zalepiania ran. Trener Andrzej Gmitruk miał na szczęście ręcznik, którym obtarł swojego boksera, tamowanie krwi odbyło się na zasadzie ucisku i krzepliwości krwi, lepiej by z tym postąpił pierwszy lepszy cutman z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście duże rozcięcie zalewające oko utrudniało widzenie ciosów rywala, szczególnie tych zadawanych prawą ręką. 

                  Polak nie potrafił znaleźć odpowiedniej taktyki w Moskwie. Nie pomógł mu w tym też narożnik, nie widać było pomysłu i konsekwencji jego realizacji do tego zwyczajnie brakło fizycznych podstaw, podbudowy pod walkę. Drozd wydawał się mieć nawet lepszą kondycję, którą dodatkowo zabierał Masternakowi ciosami na tułów. Rywal Mateusza ewidentnie lepiej przepracował czas przed walką, na pewno efektywniej. Grigorij miał taktykę na Mateusza, Polak i jego drużyna niestety się zagubili, coś tu zwyczajnie mocno nie zagrało.Nasz bokser wiele ciosów przestrzelił, nie czuł dystansu, nie miał luzu, szybkości, nie mógł sobie pozwolić na wysokie tempo, przyspieszenia, nie miał kondycji na mocne 12 rund. Rosjanin wykorzystywał to wszystko, lepiej się poruszał i więcej bił seriami. 
                  Walka nie była jakąś dominacją Drozda, ale wydawało się, że wygrywa więcej rund, przy okazji wciąż miał siłę na ataki dużą ilością ciosów, przyspieszenia. Masternakowi z czasem wyraźnie zaczynało brakować tlenu, nie był aktywny, przyjmował za dużo uderzeń i nie potrzebnie często zostawał w miejscu. Dysponujący mocnym uderzeniem Drozd w końcu to wykorzystał, trafiając kilkoma ciosami, spychając Polaka do narożnika i zasypując kolejnymi uderzeniami. To wystarczyło, by sędzia przerwał walkę. Jedni mówią, że za wcześnie, inni, że uratował boksera. Moim zdaniem przerwanie jest w porządku, to nie wina sędziego, że Masternak wyglądał w ringu jak wyglądał, walczył z widoczną, mocną kontuzją, przyjął niejeden dobry cios, dał się zepchnąć do narożnika i zasypać kolejnymi uderzeniami.

                  Odpowiedzialny za porażkę jest nie tylko Mateusz. W ostatnim czasie bokser coraz wyraźniej tracił na szybkości, nie miał przez to timingu i nawet jego ciosy robiły mniejsze wrażenie na przeciętnych rywalach. To miała być walka, która pokaże słuszność drogi obranej przez sztab szkoleniowy pięściarza. Jednak tu sprawa jest trochę skomplikowana. Polak jest w niemieckiej grupie, ale nadal pracuje z nim Andrzej Gmitruk. Nie wiem jakie tam są relacje i czy trener ma wolną rękę i odpowiednią pomoc od promotorów. Jednak mówi się, że nie był zadowolony ze sparingpartnerów jakich miał Masternak. W dużej mierze byli to bardzo dobrzy zawodnicy, ale z wagi ciężkiej. Czy sparując z większymi, często wolniejszymi bokserami, można przygotować się na walkę z kimś szybszym i kilkanaście kg. od nich lżejszym ? Nie bardzo. 
                  Uważam, że mamy splot nieprzychylnych zdarzeń, niestety dla Mateusza, wynik błędów przypadł na Moskwę. Drozd to kawał boksera, przygotował się bardzo dobrze i ciężko byłoby z nim wygrać nie mając 100 % swych możliwości. Master na pewno ich nie miał, zawiódł cały team, błędy popełniał nawet narożnik podczas walki. Trzeba się nad tym wszystkim zastanowić, albo zwyczajnie zepsujemy kolejnego boksera. Być może potrzebna jest poważna rozmowa na linii Gmitruk - Sauerland. Może trzeba będzie oddać Mateusza w ręce innego szkoleniowca. Powinno się zrobić to co jest dobre dla boksera, ponieważ jeśli jego trener nie ma do końca wpływu na cały cykl przygotowań i dobór sparingpartnerów to nigdy może nie być dobrze. Ciekawy jestem jak teraz zachowa się promotor zawodnika, ja uważam, że będą chcieli, aby Masternak pracował w ich teamie z ich trenerem czy trenerami. Chyba najwyższy czas zespolić współpracę z promotorami. Prowadzenie jakby z doskoku się nie sprawdziło. Andrzej Gmitruk może nawet nie mieć takich możliwości jak trenerzy Sauerlanda, którzy na pewno są przez promotora  traktowani przychylniej, bo dla niego pracują. Uważam, że jeśli to miałoby wiązać się z wykorzystaniem potencjału Mateusza to jego trener dla jego dobra powinien przestać go prowadzić. Niestety cała ta dziwna sytuacja odbija się na formie boksera. Doprowadziła do tego, że mamy poważny, ostry zakręt w miejscu gdzie miał być początek jego wielkiej kariery.

Zapraszam do polubienia:


                   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz