Reklama

czwartek, 26 września 2013

Superman vs Cloud


                                  Już w sobotę w Montrealu Adonis Stevenson (21-1, 18 KO) stanie do pierwszej obrony tytułu WBC w wadze półciężkiej. 


                                  Rywalem pochodzącego z Haiti a reprezentującego barwy Kanady boksera, będzie Amerykanin - Tavoris Cloud ( 24-1, 19 KO ). Obaj zawodnicy posiadają mocne uderzenie, jednakże w ostatnim czasie to Superman - Stevenson prezentuje się lepiej i ma nadzwyczajną passę wygranych przed czasem. Kanadyjczyk ostatnich 8 potyczek zakończył przez KO/TKO. Najcenniejszy w karierze Adonisa był czerwcowy skalp Chada Dawsona, który padł jak rażony gromem już po pierwszym mocnym lewym piekielnie silnego punchera. Trzeba przyznać, że ten 36 letni mańkut, który bardzo późno zaczął zawodową karierę ma dynamit w pięściach, szybkość i dynamikę. 
                                Zastanawiam się co może mu zaproponować Cloud, który przecież też był mistrzem świata lhw w wersji IBF, tytuł jednak stracił w starciu z legendą - Bernarden Hopkinsem. Tavoris nie należy do wirtuozów boksu, jest silnym rzemieślnikiem obdarzonym mocnym ciosem szczególnie z prawej ręki. Wydaje mi się, że największym atutem Amerykanina, będzie odporność na ciosy. Cloud nigdy w karierze zawodowej nie przegrał przed czasem, Stevensonowi zdarzył się taki wypadek z Darnellem Boone w 2010 r. Superman jednak zrewanżował się swemu pogromcy w roku bieżącym. Przyznam, że moim faworytem w sobotniej walce jest Adonis, który co prawda jest starszy od 31 letniego rywala, ale nie jest w żadnym stopniu wyboksowany, zadziwia atletyzmem i wydaje się dopiero wchodzić w swój prime, przeżywa bokserską młodość. Obaj pięściarze nie należą do wysokich półciężkich, ale atutem Stevensona są jego nogi i bardzo dobre poruszanie się po ringu w przeciwieństwie do przewidywalnego Clouda, którego oprócz Hopkinsa rozgryzł Gabriell Campillo w 2012 r.- oszukany przez punktowych. Superman powinien sobie poradzić z pretendentem o ile nie da się trafić. Ciekawy jestem czy Stevenson pokusi się o pierwszy nokaut na twardym jak skała Amerykaninie. 
                                Gale w Kanadzie stają się normalnością w zawodowym boksie, szczególnie jeśli chodzi o dywizję półciężką. Bell Centre w Montrealu zapewne zostanie zapełnione do ostatniego miejsca i Stevensonowi nie wypada stracić tytułu, czy źle wypaść w pierwszej obronie. Rywal jakby szyty na miarę do obijania i co ważne raczej szybko nie padnie i tanio skóry nie sprzeda. Jednak według mnie Cloudowi brak nieprzewidywalności, szybkości aby znów być mistrzem świata po sobotniej potyczce. 

Zapraszam, więcej wpisów na :

https://twitter.com/kochamboks

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz