Reklama

środa, 21 sierpnia 2013

Siergiej Kowaliew - rosyjskie monstrum.


                           Siergiej Kowaliew (22-0-1, 20 KO ) został mistrzem świata WBO w wadze półciężkiej. Rosjanin zmiażdżył siłą swoich ciosów Nathana Cleverly ( 26 -1 , 12 KO ).

                           30 latek z Czelabińska, karierę zawodową rozpoczął w 2009 r. a więc cztery lata później, znalazł się na szczycie. Widząc co Sergiej wyprawia w ringu, ciężko wyszukać boksera w dywizji do 175 Funtów, który mógłby mu zagrozić. Wydaje mi się, że musiałby to być pięściarz, który wciągnie Kowaliewa na głęboką wodę, ktoś kto przetrwa pierwszą część walki i będzie w stanie nie tylko stać na nogach, ale też podkręcać rytm, lub równie nienaturalnie silny puncher. Boks Sergieja jest połączeniem dobrego technicznego rzemiosła, pracy nóg oraz potwornej siły. Rosjanin zadaje uderzenia z łatwością, bije kombinacje góra, dół, różnicuje siłę ciosów, ma niebywały ciąg na zranionego przeciwnika, ten człowiek jest stworzony do dewastowania. Mamy jednak dwie małe niewiadome, są to kondycja i odporność szczęki Siergieja. Wynika to zwyczajnie z tego, że rywale nie są w stanie wytrzymać z nim w ringu wystarczająco długo ani też przeprowadzić mocnego ataku, skupiają się głównie na obronie i nie trafiają zbyt często chcącego ich zniszczyć killera.
                            Po raz pierwszy usłyszałem o nim po walce ze Ś.P. Romanem Simakovem, który odszedł z tego świata na skutek uderzeń zainkasowanych w starciu z Kowaliewem. To smutne wydarzenie, niełatwe dla boksera, zwróciło uwagę świata  na niesłychanie mocno bijącego Rosjanina. Ten niepozorny człowiek wydaje się bić z siłą najlepszych zawodników wyższej dywizji, cięższych od niego o przeszło 10 kg. Siergiej przestawia przeciwników, nawet bijąc przez gardę. Nathan Cleverly chyba nigdy nie zapomni lania jakie dostał od tego pretendenta. Wydaje mi się, że sam Walijczyk jak i jego promotor nie spodziewali się, że pogłoski o mocy Kowaliewa nie będą przesadzone. Wątpię w to, że mogąc cofnąć czas daliby właśnie jemu szansę walki o pas WBO, raczej żałują tej decyzji bardzo mocno.
                            W kategorii półciężkiej zaczyna się dziać coraz więcej. Łącznie z mistrzami świata można uzbierać niezłe grono ciekawych pięściarzy, jednak cholernie trudno jest wybrać kogoś kto stanowi zagrożenie dla świeżego mistrza. W mediach słyszę spekulacje na temat ewentualnej potyczki Kowaliewa z legendarnym już, ciągle walczącym, 48 letnim mistrzem według IBF - Bernardem Hopkinsem ( 53-6-2, 32 KO ). Napiszę krótko, to jest poroniony pomysł. Ja osobiście obawiałbym się nie tylko o to, że "Kat" mógłby zostać znokautowany, ale zwyczajnie bałbym się o jego życie. Rozumiem , że boks polega na konfrontowaniu najlepszych, uwielbiamy unifikacje, walki pomiędzy mistrzami. Jednak Hopkins to inna Historia, Amerykanin sam jest Historią boksu...To, że ten wybitny pięściarz był w stanie pokonać Clouda, nie ma absolutnie żadnego przełożenia na walkę z Siergiejem, który jest zawodnikiem o innej charakterystyce, według mnie o niebo lepszym. Boli mnie na sama myśl o widoku pobitego Bernarda.
                             Przyznam, że moim faworytem do starcia z Kowaliewem, jest ten, którego do niedawna sam traktowałem z olbrzymim dystansem. Adonis Stevenson ( 21-1, 18 KO ) jako Superman może być wyzwaniem...35 letni zawodnik, urodzony na Haiti a reprezentujący Kanadę, jest po swojej walce życia. W czerwcu tego roku, dosłownie zmiótł samego Chada Dawsona i zabrał mu pas WBC. Za nieco ponad miesiąc czeka go walka z Cloudem, którą niewątpliwie powinien wygrać i to właśnie ten leworęczny puncher,  byłby w mojej opinii kimś kto mógłby sprawdzić Siergieja. Obu panów łączą potyczki z Darnellem Boone, bardzo dobrym testerem dla prospektów. Adonis przegrał z nim w Kwietniu 2010 r. przed czasem w drugim starciu, natomiast Kowaliew po trudnej, równej walce zwyciężył go niejednogłośnie na punkty w październiku tego samego roku. W rewanżach obecni mistrzowie nie pozostawili jednak złudzeń niewygodnemu rywalowi i pokonali go sprawiając niezłe lanie. Rosjanin wygrał w drugiej odsłonie w czerwcu 2012, natomiast Kanadyjczyk w szóstym starciu przez KO w marcu 2013 r. Jeśli mielibyśmy się patrzyć tylko na rywalizację z Darnellem, to lepiej wypadł Kowaliew, jednak takie porównania w boksie nie mają prawa bytu. Starcie Adonisa z Sergiejem, byłoby zapowiedzią istnego bombardowania. Stevenson ma czym nastraszyć i to mogłoby zahamować ofensywne zapędy Kowaliewa. Adonis potrafi również dobrze poruszać się w ringu i nie jest łatwy do namierzenia, jego leworęczność, fizyczność, ataki z doskoku mogłyby stanowić problem. Moim faworytem byłby jednak Rosjanin, który w dzieciństwie ewidentnie musiał zostać napromieniowany, przez co zyskał super moce. Wątpię czy Superman dałby radę takiemu przeciwnikowi, ale przecież nie na darmo mówi się, że jest nadczłowiekiem.
                            Na końcu napomnę o kandydaturze naszego Andrzeja Fonfary, który odniósł piękne zwycięstwo po trudnym boju z Campillo. Niech przykład Walijczyka, który stracił pas wychodząc do Kowaliewa będzie przestrogą. Polak jest jeszcze młody, wciąż się uczy, ma spore luki w obronie. Nie ma się do czego spieszyć, na pewno nie do potyczki z Kowaliewem. Wszyscy tylko nie on ...
Zapraszam do polubienia. Więcej na :
https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908?ref=hl

https://twitter.com/kochamboks


                           

2 komentarze:

  1. dokładnie na dzisiaj Kowaliew byłby dla Fonfary tym kim dla Gołoty był LL
    na dzisiaj ejdyny sensowny rywal Ruska to Stevenson i taka walke chetnie zobacze , inych rywali na dzisiaj dla niego niewidze
    moc w rekawicach jest porazajaca , do tego jest to solidnie wyszkolony technicznie dobrze poruszajacy sie bokser

    OdpowiedzUsuń
  2. Kompletny zawodnik, nie ma jakiejś pięty achillesowej. Raczej odporny też jest, nie widziałem go nawet zamroczonego. Dobrze się broni, mocne ciosy raczej nie przechodzą, ładnie chodzi.

    GGG półciężkiej, powtarzam to jak mantrę bo choć mają inny styl to jednak działają z bardzo podobnym skutkiem.

    Siła ciosu jakby ich wyhodowano specjalnie pod tym kątem no i ten ciąg na ranną ofiarę. W końcu trafiają a jak trafiają to idą jak łowcy po swoje.

    Piękny jest boks w wydaniu tych facetów. Bez strachu z wiarą we własną siłę ale oni się nie spinają , pięknie luźno bomby latają, przez to raczej nie powinno być zadyszek.

    Kowaliew to bardziej produkt zawodowy, ale gość dochodzi do perfekcji, wie już, że jego uderzenie tak samo działa na top jak na średniaków, wie, że gdy trafia rywale panikują, robią błędy i tak jak Giennadij to wykorzystuje. Mocna psychika jest ich ogromnym atutem. Kowaliew na terenie Nathana lał go jak psa i jeszcze zażartował przed skończeniem mistrza WBO. Gdzie tam był stres ? Nie było. Gołowkin będąc na HBO nawet brewką nie tyknie :)

    OdpowiedzUsuń