Reklama

sobota, 10 sierpnia 2013

Deontay Wilder - Pogromca zatopionych.


                         Kończący niebawem 28 lat Amerykanin - Deontay Wilder ( 29-0, 29 KO ), zaczyna być kreowany przez niektóre media na przyszłego dominatora wagi ciężkiej. W mojej ocenie zawodnik ten jest póki co jedynie tworem marketingowym boksu zawodowego. Nie twierdzę, że " Bronze Bomber " nie ma potencjału, ale na pewno nokautowanie zawodników pokroju dzisiejszego Siergieja Liachowicza ( 25-6, 16 KO ) nie zrobi na mnie wrażenia. Grupa Golden Boy Promotions zajmująca się karierą Deontaya, wydaje się prowadzić go bez najmniejszego ryzyka. " Król nokautu " - to brzmi pięknie, jednak pośród 29 rywali Wildera, nie znajdziemy nikogo wartościowego. 

                        Co prawda w ostatnich dwóch pojedynkach bokser ze Stanów Zjednoczonych rozbił byłego mistrza Olimpijskiego ( Audley Harrison ), oraz byłego mistrza świata wagi ciężkiej ( Liachowicz ), jednak dziś ci dwaj pięściarze to jedynie nazwiska po przejściach... Anglik boi się własnego cienia, w podobnym stylu przegrywał z Davidem Price'm, nie mówiąc już o blamażu z Haye'm. Białorusin natomiast powrócił po półtorarocznej przerwie a wcześniej ciężko pobili go Robert Helenius oraz Bryant Jennings.                               
                      Samo to, że GBP kontraktuje upadłe nazwiska jako rywali dla swojego "asa" jest dla mnie żenujące. Być może niektórzy kibice nabierają się na te zabiegi a popularność Wildera rośnie. Brutalne nokauty na wrakach i kelnerach - tak wygląda kariera Deontaya na ringach zawodowych. Uważam, że taka taktyka nie jest bezpodstawna i wynika z niepewności. W 2010 r. mieszkający w Alabamie zawodnik, zaliczył nokdaun w starciu z Haroldem Sconiersem, który już wtedy miał ujemny bilans i był nokautowany przez praktycznie każdego lepszego przeciwnika. Nagranie z walki zniknęło w tajemniczych okolicznościach... Od tamtego pojedynku nie byliśmy w stanie przekonać się, jak jest z odpornością tego niszczyciela. Wilder jest bardzo wysoki, ma wspaniałe warunki fizyczne, jednak stosunkowo niską wagę, wnosi do ringu nieco ponad 101 kg . Czy Deontay potrafi przyjąć cios ? Szczerze w to wątpię i podejrzewam, że jego mit może prysnąć w podobny sposób jak mit Davida Price'a. Wilder nie dostał jeszcze swojego Thompsona...Kiedy przyjdzie czas na prawdziwe sprawdziany ? Obawiam się, że jeszcze nie teraz, bo pięknie opakowane buble też się sprzedają. Takimi bublami są wygrane przed czasem Amerykanina. Brązowy medalista I.O. zmiatający z ringu już dawno zamiecionych, niebawem będzie zapełniał duże hale. Stany Zjednoczone potrzebują przecież ciężkiego bohatera -nie ważne , że bije upadłych. Póki co Deontay często pomaga w sparingach braciom Kliczko, którzy chwalą jego szybkość i umiejętności, ale to tylko słowa, być może element promocji prowadzonej przez gigantyczną grupę GBP. 
                    Ile wart jest Wilder przekonamy się gdy przestanie walczyć z żywymi workami treningowymi. W boksie trzeba umieć przyjąć cios, Amerykanin musi zawalczyć z kimś kto spróbuje go trafić i kto coś potrafi. Proponuję zostawić w spokoju emerytów i nie odłączać ich od respiratorów. Boję się, że może przyjść czas na Holyfielda a tego bym nie przeżył.
Zapraszam do polubienia:




2 komentarze:

  1. mam podobne zdanie co do dotychczasowej kariery Wildera
    Liachowicz nie pwoinnien dosatwac juz licencji na walki , patrzac na niego czy na Sosne wiem ze boks powinni zostawic juz pare walk temu , jeszce 1-2 walki i dla Siergieja moze to sie skonczyc tragicznie
    tez dziwi mnie dlaczego Wilder jest tak prowadzony , jedyne co moze przychodzic do glowy to wlasnie slaba odpornosc
    pojawily sie informacje ze moze wlaczyc z wygranym z walki Arreola vs Mitchel
    moim zdaniem wygra te walke Arreola i bylby bardzo fajnym sprawdzianem dla Bronze Bombera bo leb ma twrady a udzeryuc tez ma czym

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też myślę, że Arreola wygra z Sethem i to raczej łatwo. Mitchell nie mógł przyjmować ciosów Banksa, Chris go wbije w matę ringu cepami...
    Walka z nim byłby testem Wildera, ale mam obawy, że to tylko gadanie i nadal będą goście typu obecny Grant...

    OdpowiedzUsuń