Reklama

wtorek, 25 czerwca 2013

Przed walką Proksa vs Mora - Nie można lekceważyć Węża.



                                Już w ten piątek na ring powróci Grzegorz Proksa ( 29-2, 21 KO ). Leworęczny Polak, boksujący w wadze średniej po raz kolejny stoczy walkę w Stanach Zjednoczonych. "Nice Super G" ostatnio wystąpił na amerykańskim ringu 1 września 2012 r. Został wtedy zastopowany w piątej odsłonie przez samego Giennadija Gołowkina - mistrza świata według WBA.

                               28 czerwca w Jacksonville na Florydzie, przeciwnikiem Proksy, będzie były mistrz świata federacji WBC w wadze junior średniej - Sergio Mora ( 23-3-2, 7 KO ). Jest to szalenie niewygodny bokser, mało widowiskowy, lecz bardzo trudny do punktowania, śliski, z dobrą defensywą  i odpornością na ciosy. 
                                Przyznam szczerze, że im bliżej piątkowej walki Grześka tym większy stres mnie dopada. Zdaję sobie sprawę jak ważna jest to chwila w karierze mojego rodaka. Pojedynek z Morą to bój  o być albo nie być w szerszej czołówce kategorii do 160 funtów. Przegrana może zamknąć drogę do dobrych walk pięściarzowi z Węgierskiej Górki. Zwycięstwo nad "Latynoskim Wężem " na pewno zostanie docenione i zauważone przez ludzi z bokserskiego biznesu oraz przez amerykańskie telewizje. Lecz o to może być trudniej niż wielu kibicom się wydaje.
                                32 letni Mora w swojej karierze przegrał tak naprawdę tylko jedną walkę. We wrześniu 2008 r. uległ na punkty nieżyjącemu już, świetnemu bokserowi -  Vernonowi Forrestowi ( 41-3, 29 KO ).  Ta potyczka była rewanżem za konfrontację, która odbyła się 3 miesiące wcześniej, kiedy to lepszy po 12 rundach stosunkiem głosów dwa do remisu, okazał się być Sergio i w ten sposób odebrał pas WBC faworyzowanemu rywalowi. Mora nie cieszył się tytułem zbyt długo, ale jednak był mistrzem świata a pas zdobył  na championie.
                               Poza Forrestem  nikt nie pokonał "Latynoskiego Węża". Wygrywali z nim co najwyżej sędziowie punktowi, ale nie ringowi rywale. W 2010 r. na dystansie 12 rund. nie mógł poradzić sobie z niewygodnym stylem Sergio sam Shane Mosley. Ciosy sławnego Amerykanina pruły głównie powietrze, Mora znakomicie się bronił, punktował, jego defensywa zmuszała Shane'a do maksymalnego wysiłku. Werdykt remisowy wywołał trochę kontrowersji. Jednak prawdziwe skandale czekały na Morę w pojedynkach z Brianem Verą. 
                               W lutym 2011 r. na dystansie 10 rund sędziowie przyznali Verze niejednogłośną wygraną, stosunkiem głosów 2-1. "Latynoski Wąż" mógł czuć się rozczarowany, był lepszy technicznie, pokazał większe umiejętności i tej walki zwyczajnie nie przegrał.Poniżej wklejam nagranie.



                                W sierpniu 2012 r. doszło do rewanżu. Mora dostał szansę pokazania kto jest lepszy i według wielu obserwatorów, znów wygrał z Brianem. Tym razem jednak punktowi jeszcze wyraźniej opowiedzieli się za Verą... Dwa do remisu dla niego, można spokojnie nazwać skandalem, szczególnie dwie punktacje ( 118-110 i 117-111), które wskazują jednostronny bój i gorzką porażkę "Latynoskiego Węża". Nic takiego nie miało miejsca. Podaję link do tego pojedynku, będącego ostatnią zawodową potyczką Mory.
Niech każdy oceni sam:

                              Także wiemy już , że w piątek Proksa zmierzy się z kimś bardzo niewygodnym i doświadczonym. Do tego należy dodać, lepsze warunki fizyczne Sergio Mory. Przeciwnik Polaka jest dużo wyższy i ma większy zasięg rąk. Musimy przygotować się na 10 rund, nie widzę tu wygranej żadnego z bokserów przed czasem. "Latynoski Wąż" nie ma za bardzo czym uderzyć, ale znakomicie neutralizuje siłę ciosów rywali, także uważam, że Grzesiek musi nastawić się na skrupulatne punktowanie a nas czekają ringowe szachy.
                            Zarówno Polak jak i reprezentujący Stany Zjednoczone, były mistrz świata, walczą o swą przyszłość, tylko zwycięstwo może zapewnić im kolejne szanse walk o tytuły. Zastanawiam się kto kogo przechytrzy...
                            Całym sercem jestem za Polakiem ale zdaję sobie sprawę, ze sportowo faworytem może być Sergio Mora i raczej nim jest. Jego styl nie jest jednak efektowny i sędziowie punktowi nie są skorzy do tego, aby mu pomagać. Ja jednak oczekuję , ze jeśli mój rodak wygra, to zasłużenie i tego mu życzę. 

                          Grzesiek nie odrzuca najtrudniejszych propozycji i za to go cenię. Sergio Mora to nie jest wymarzony przeciwnik, można nazwać go koszmarem, bo potrafi uprzykrzać poczynania ringowe jak mało kto. Znakomicie paraliżuje atuty swoich rywali. 
                           Na szczęście Proksa to też  bokser z nietuzinkowym stylem i dużym potencjałem. Jego atutem może być leworęczność i praca nóg. Jeśli zawalczy mądrze, nie stoi na straconej pozycji a znając charakter Polaka, możemy spodziewać się, że da z siebie wszystko.

TRANSMISJA Z GALI Z WALKĄ PROKSA-MORA PODOBNO NA KANALE ORANGE SPORT W NOCY Z PIĄTKU NA SOBOTĘ.

Zapraszam do polubienia. Więcej wpisów na:




                              

3 komentarze:

  1. Zgadza się - transmisja jest o 3:00 na Orange Sport, natomiast Polsat Sport Extra transmituje galę z Mashantucket, gdzie walką wieczoru jest starcie Gołowkin - Macklin.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki Luke. W programie nie mogłem tego odnaleźć dziś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dodam jeszcze tylko, bo można odnieść błędne wrażenie po moim wpisie, że gala Gołowkin - Macklin jest 24h godziny później czyli w nocy z sb/nd :)

    OdpowiedzUsuń