Reklama

poniedziałek, 20 maja 2013

McCall i Zimnoch stoczyli równą walkę, co dalej z Krzyśkiem ?


                                  
                          Pojedynek Krzysztofa Zimnocha (15-0-1, 11 KO) z Oliverem McCallem (56-13, 37 KO) nie zawiódł, obaj bokserzy walczyli o zwycięstwo, więc jako kibic nie mam prawa narzekać. W ocenie sędziów Polak jednogłośnie wygrał starcie z 48 letnim Amerykaninem. Punktacja wyglądała następująco : 77-76, 77-75 oraz 79-75.


                         Według mnie szczególnie trzeci punktowy czyli Włodzimierz Gulc przesadził i niepotrzebnie zawyżył ocenę pod rodaka. Ja widziałem pojedynek na remis, ale wygrana Polaka 76-75 również jest do przyjęcia. Fakty są takie, że był to pierwszy poważny test Krzyśka, którego kariera przez lata była zaniedbywana. Zimnoch musiał się zmierzyć z presją i niesamowicie twardym przeciwnikiem, do tego McCall przyjechał w dobrej dyspozycji.Oliver miał mniejszą wagę i lepszą szybkość niż z Pianetą, pokazał masę dobrych obron, solidny lewy prosty, kondycję lepszą niż blisko 20 lat młodszy rywal. Pierwsze w karierze zawodowej 8 rund Zimnocha, pokazało jego braki w wydolności. Polak od 6 odsłony ewidentnie tracił siły a w końcówce walki , szukał jak tylko się dało chwil do odpoczynku. Jednak z drugiej strony nie można było spodziewać się cudów pod tym kątem, skoro kariera Krzyśka, do tej pory była mniej pokrętnie tłumacząc - w czarnej dupie.
                          Test o nazwie Atomowy Byk uważam za zaliczony, przyznam, że spodziewałem się nawet porażki 29 latka z Białegostoku. Tak więc remis, bo wg. mnie ten werdykt najbardziej odzwierciedlałby przebieg walki, jest dobry.
                          Myślę, że sam Krzysztof, jego sztab szkoleniowy oraz wielu kibiców, miało okazję zobaczyć braki Polaka. Jest jednak coś godnego uwagi, zobaczyliśmy też jego charakter. Nasz rodak wraz z upływem kolejnych rund, coraz częściej wchodził na teren o wiele cięższego, silnego, doświadczonego, mocno bijącego Olivera. To mogło być też przyczyną szybszej utraty sił. Zimnoch przyjął niejeden czysty cios, szczególnie widoczne były frustrujące lewe proste, które lądowały na jego twarzy. Nie dał się jednak zranić, nie odpuścił a to jest bardzo ważne. Zawodziła praca nóg, refleks, ale uważam, że wszystko w jakimś stopniu można jeszcze u tego boksera poprawić.
                         Tak więc pięściarz, który do tej pory obijał ogórki konserwowe, leszczy, Edków z krainy kredek ( jak zwał tak zwał ), przeskakując do rywala o dwie klasy lepszego od poprzednich, walcząc dystans dłuższy niż zwykle, jakoś sobie poradził.
                         Teraz pojawia się pytanie co dalej ? Oczywiście ja czekam na walkę Zimnoch vs Szpilka. Mam nadzieję , że w niedalekiej przyszłości w końcu do niej dojdzie, Krzysiek wykonał krok do przodu i pokazał, że nie można go lekceważyć. Co ważne zdobył też większą popularność, w dużej mierze dzięki aferze i przepychance między nim a Arturem na konferencji. Uważam i piszę o tym nie po raz pierwszy, że potencjał marketingowy konfrontacji Szpili z Zimnochem po prostu trzeba wykorzystać. Jeśli do tego starcia nie dojdzie, będzie to porażka naszego boksu zawodowego, promotorów bokserów i telewizji.
                          Ostatnio chodzą słuchy, że do Polski może zawitać sam Evander Holyfield. Przyznam szczerze, że jestem sceptyczny co do tego pomysłu, czy też co do tej plotki. Chyba, że były król wagi ciężkiej, miałby być jedynie gościem na którejś z gal. Holy na dziś dzień to nie Oliver McCall, po pierwsze jest starszy, niebawem będzie miał 51 lat a po drugie nie wychodził do ringu już ponad dwa lata. Przyznam, że walka Zimnocha z nieaktywną, emerytowaną legendą to dla mnie pomysł poroniony.
                          Osobiście wolałbym aby podnoszono poprzeczkę w inny sposób. Zarówno Szpilka jak i Krzysiek Zimnoch wcale nie muszą obijać dziadków. Ja na pewno nie kibicuję organizacji walki pomiędzy, którymś z nich a Evanderem a w razie gdyby nie daj Boże do tego doszło, będę całym sercem za Amerykaninem.
                        W Europie, na Świecie jest wielu wartościowych ciężkich, czeladników, masa średnich pięściarzy, przy pomocy których można budować wartość sportową boksera. Z tego co widzę to medialnie zarówno Szpilka jak i Zimnoch robią ostatnio furorę, więc albo konfrontujmy ich ze sobą, albo szukajmy przeciwników poniż 50 roku życia i przede wszystkim aktywnych.

https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908?ref=hl

https://twitter.com/kochamboks

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz