Reklama

niedziela, 5 maja 2013

Kliczko i Perez wygrywaja


                           Władimir Kliczko (60-3, 51 KO) nie dał nikomu nawet pomarzyć. W swoim stylu wybił z głowy Francesco Pianety (28-1-1, 15 KO) mistrzowskie aspiracje.


                            Czempion WBO, WBA i IBF był po prostu kilka klas lepszy od leworęcznego przeciwnika z Włoch. Ukrainiec prezentował świetną szybkość i doskonałą jak na swoje warunki fizyczne pracę nóg. Już pierwsze mocne prawe, które wyprowadził ustawiły Pianetę. Francesco był liczony w 4 i 5 rundzie. Koniec nastąpił w odsłonie nr.6. Walka tak naprawdę bez historii, nie było praktycznie żadnych emocji, stało się to , czego wszyscy się spodziewali. Pretendent ani razu nie zdołał zagrozić mistrzowi, coś tam próbował, jednak nic z tego nie wychodziło. Myślę, że nie takich walk oczekujemy, niestety poziom dzisiejszej ciężkiej nie jest zadowalający. Uważam jednak, że można znaleźć lepszych kandydatów do tronu w dywizji królewskiej niż Francesco. Nie winię Kliczki za to, że jest klasą samą w sobie. Facet jest niezwykle sprawnym atletą. Gdyby bokserów tej klasy co Władimir było więcej, nie mielibyśmy powodów do narzekań.
                          Mike Perez (19-0, 12 KO) wrócił po dłuższej przerwie. Rywalem Kubańczyka był ważący aż 118 kg Travis Walker (39-10-1, 31 KO). Przyznam szczerze, że spodziewałem się nokautu na Amerykaninie. Jednak Perez był zardzewiały i też nieźle otłuszczony. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. 10 rund, na punkty wygrywa Mike, nie chce mi się o tym nawet pisać. Kubańczyk niech wraca na salę i ciężko trenuje, inaczej nic z niego nie będzie.




                          

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz