Reklama

poniedziałek, 20 maja 2013

Co dalej z Wawrzykiem ?


                              Zastanawiam się nad przyszłością Andrzeja Wawrzyka ( 27-1, 13 KO ). Trzy dni temu Polak poniósł pierwszą porażkę w zawodowej karierze. Toporem okazały się być ręce Alexandra Powietkina ( 26-0, 18 KO ), który kolejnymi uderzeniami ścinał z nóg naszego reprezentanta.



                               Marzyłem o kilku dobrych rundach, Polak jednak praktycznie nie zaistniał. Nie chcę się nad nim znęcać, zastanawiam się tylko czy 25 latek z Krakowa ma szansę poczynić postępy, trochę się też martwię o jego zdrowie. Wszyscy wiedzieliśmy, że inny wynik niż zwycięstwo Rosjanina to coś praktycznie nierealnego, lecz postawa Andrzeja zmusza  do głębszego myślenia. 
                               Powrócę do walki Polaka z Denisem Bachtowem z czerwca ubiegłego roku. Już tam Wawrzyk miewał spore problemy a w oczy rzucała się jego słaba odporność na ciosy, był nieraz zamroczony, potocznie mówiąc pływał, tańczył. Jednak tym razem w Rosji było jeszcze gorzej...Oczywiście przeciwnik był nieporównywalnie lepszy, to miało ogromne znaczenie. Nie mogę jednak nie zauważać, że Wawrzyk jest naruszony praktycznie po każdym czystym ciosie. Nie można też zapominać, że walcząc dalej, nie uniknie kolejnych zainkasowanych uderzeń. Nie kupuję potwornej siły ciosu Aleksandra Powietkina, ale na tle Polaka wyglądał jakby bił niczym młody Tyson...Obawiam się, że wielu bokserów dzisiejszej słabej dywizji ciężkiej rzucałoby Andrzejem po ringu podobnie.
                              Zastanawiam się coraz poważniej nad tym jaką rolę miałby teraz pełnić Andrzej w boksie zawodowym i czy warto w jego przypadku narażać zdrowie. Młody facet, może przecież robić coś innego. Mam wrażenie, że pogłębia się też jego wada wymowy, może powinien go porządnie przebadać jakiś neurolog. Nie wyobrażam sobie tego chłopaka jako Journeymana, nie widzę też go walczącego z szeroką czołówką wagi ciężkiej, z kimś kto potrafi uderzyć. Teraz każdy przeciwnik będzie się starał wykorzystać jego słabości, które zostały w ostatnim roku obnażone. W walce z Powietkinem nie można też było nie zauważyć strachu w Polaku. Nie mówię, że on nie ma ambicji, bo przecież wstawał po każdych deskach, ale wyglądał fatalnie, był rozbity psychicznie, uważam, że nie udźwignął ciężaru pojedynku, wyszedł do ringu sparaliżowany.
                               Andrzej długo był prowadzony bardzo ostrożnie, teraz można zadać sobie pytanie jaki sens ma taka kariera pod kloszem. Napompowany rekord wyglądał pięknie, nie miał jednak przełożenia na rzeczywistość, na wartość sportową. Miejsca w rankingach federacyjnych były naprawdę wysokie, lecz co z tego wynikło ? W mojej ocenie nic dobrego.
                              Oczywiście za walkę w Rosji, Polak dostał pewnie najlepsze pieniądze w karierze, ale czy po to był prowadzony przez prawie 7 lat , aby zarobić kilkadziesiąt tysięcy $ tam w Rosji, bo taką sumę podejrzewam. Uważam, że pięściarzy należy weryfikować wcześniej, dla dobra wszystkich. Niektórzy nie powinni być po prostu narażani i zestawiani z nieporównywalnie lepszymi bokserami, może nie powinno być tej szansy, skoro była ona iluzją...
                              Chodzi mi tu również o nas kibiców, o śmieszne PPV o kit, że Polak walczy o mistrzostwo świata, po co to wszystko... Mam odczucia jakby nas nabierano, robiono z kibiców durniów a my przeżywamy kolejne rozczarowania. Bokser z Polski z pięknym rekordem pęka w konfrontacji z pięściarzem światowego formatu. Wierząc w pozycje rankingowe Andrzeja, w jego bilans walk, niektórzy kibice mogą kupować płatną transmisję. Tak nie powinno być, to była zwykła ściema...
                              Wrócę do początku a więc do pytania co dalej z Andrzejem Wawrzykiem? Ciekawy jestem jakie plany ma jego promotor i czy ma jakiś pomysł na karierę młodego przecież boksera. Wątpię by zrobił z niego journeymana, bo w mojej ocenie jako zdrowo myślący człowiek, powinien zauważać, że z Andrzeja zdrowiem może być coś nie tak a jeśli nie teraz, to po kolejnych nokautach ten chłopak może doznać poważnego uszczerbku. Pewnych predyspozycji się przecież nie oszuka, nikt nie poprawi szczęki Wawrzyka, nie ma na to szans.  
                              W ostatnim wpisie marzyłem o tym, że nasz reprezentant wypadnie w miarę dobrze, nic z tego nie wyszło, bo mimo , że życzyłem mu dobrze to rzeczywistość okazała się brutalna, głównie dla niego, bo przecież to nie my kibice wycieraliśmy plecami ring w Rosji. Trzeba powiedzieć jasno, że pchana na siłę kariera stanęła na zakręcie a może nawet się skończyła. Zdrowie jest najważniejsze a ja na miejscu ludzi z otoczenia Andrzeja, martwił bym się o to co może stać się w przyszłości i czy warto ryzykować.
                                Powtarzające się kontuzje, pauzy, nie trzymanie ciosu, wątpię w sens takiego boksowania, ale to nie moje życie, decyzja należy do zawodnika i jego sztabu.

https://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908?ref=hl

https://twitter.com/kochamboks

2 komentarze:

  1. Dziękuję za wpis na moim blogu o wypadku paraplanu. Pozdrawiam serdecznie i życzę rozwijania swojej pasji.Krystian

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki napiszę do ciebie na maila

    OdpowiedzUsuń