Reklama

niedziela, 5 maja 2013

Abner Mares wygrał z Ponce De Leonem


                            Walka Abnera Maresa (26-0-1, 14 KO) z Ponce De Leonem ( 44-5, 35 KO ) pozostała trochę w cieniu starcia Mayweather vs Guerrero. Tymczasem 27 letni Abner sięgnął po  tytuł mistrzowski w kolejnej, trzeciej już dywizji. 
                       
                            Spodziewałem się o wiele trudniejszej przeprawy, byłego mistrza świata w wagach koguciej i super koguciej. Mares przechodząc do dywizji piórkowej zabrał jednak ze sobą przede wszystkim szybkość. To w tym elemencie widocznie górował nad znakomitym przecież Ponce De Leonem. 32 letni mistrz WBC nie mógł nadążyć za młodszym oponentem, był wyprzedzany praktycznie w każdej akcji. Pierwsza obrona, zdobytego we wrześniu ubiegłego roku tytułu, nie przebiegała po jego myśli.
                         Już w drugiej odsłonie Ponce padł na matę ringu , po szybkim jak błyskawica lewym sierpowym Maresa. Jednak wstał i próbował dalej szukać recepty na wygraną. Przyznam, że wierzyłem, że jeszcze nawiąże walkę. Mimo tego, że na półmetku przegrywał bardzo wysoko, to wydawało się, że Ponce już odnajduje swój rytm. Odsłony nr 7 i 8 były dla niego dużo lepsze niż początek walki. 
                         Akcja Maresa na nieco ponad minutę przed końcem 9 rundy zmieniła jednak wszystko. W Wymianie Abner znów był szybszy i ściął mistrza z nóg bardzo soczystym prawym. Ponce po liczeniu nie doszedł do siebie i nadal był wyraźnie zamroczony, więc Mares ruszył do ataku. Co prawda trafiał przeciwnika na linach, jednak De Leon był przytomny i reagował na jego uderzenia, próbując skontrować.
                        Wtedy do akcji wkroczył superbohater, sędzia ringowy Jay Nady. W mojej ocenie przerwał walkę zbyt pochopnie. Szlag mnie trafia jak widzę takie reakcje i nieudolność arbitrów. Nady nie potrafił dobrze ocenić sytuacji i zabrał mistrzowi szansę na powrót do gry. W boksie zdarzały się przypadki, że wygrywali pięściarze, którzy radzili sobie o wiele gorzej niż wczoraj Ponce, którzy po nokdaunie ledwo stali na nogach a jednak potrafili przechylić szalę na swoją korzyść.
                        Oczywiście Mares był zdecydowanie lepszy, ale zachowanie ringowego wypacza zakończenie walki i wg. mnie wypacza też sukces Maresa, bo zadaję sobie pytanie - Co by było gdyby pojedynek poszedł dalej ?
                        Muszę zaznaczyć, że Abner Mares już jest wielkim bokserem, który zasługuje na miejsce w pierwszej 10 rankingu P4P. Meksykanin idzie jak burza przez zawodowe ringi. Po wojnach z silnym Agbeko, pokonał znakomitego technika Anselmo Moreno a teraz zastopował Ponce De Leona. To nie jest przypadek. Chłopak jest świetny i mnie swoją momentami miażdżącą przewagą nad mistrzem zaskoczył.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz