Reklama

wtorek, 30 kwietnia 2013

Wielka bitwa w wadze piórkowej - Abner Mares vs Ponce De Leon.



                                   Już w sobotę w MGM Grand w Las Vegas dojdzie do wojny. Nie chodzi mi tym razem o wielokrotnie wałkowaną walkę Mayweathera Juniora z Robertem Guerrero.


                                   Fani niższych wag  dostaną coś więcej. 27 letni Abner Mares ( 25-1, 13 KO ), mistrz w wagach koguciej i super koguciej, przeskakuje do dywizji piórkowej. Twardy Meksykanin, pogromca samego Anselmo Moreno, jak widać nie ma czasu na pierdoły, bo bierze zawodnika najwyższego formatu.  Daniel Ponce De Leon ( 44-4, 35 KO ) to przecież obecny mistrz świata WBC do 126 funtów ( piórkowa ). Także możemy powiedzieć, że czeka nas pojedynek dwóch czempionów. Obaj to meksykańscy wojownicy z ogromnym sercem do walki. W ostatnim swoim pojedynku Ponce De Leon pokonał Jhonny'ego Gonzaleza. Mimo tego że nie był  faworytem a jego przeciwnik wychodził do piątej obrony pasa, Daniel nie miał zamiaru się poddać. Walka została zatrzymana z powodu rozcięć na twarzy Gonzaleza po 8 rundzie i zdecydowanie na punkty wygrał De Leon.
                                   Ja osobiście uwielbiam meksykański boks. Cenię zawodników nie bojących się wyzwań, lubiących mocne wymiany, walczących do ostatniego oddechu. W mojej opinii zestawienie Maresa z Ponce to gratka dla kibica boksu. Nie zdziwię się jeśli panowie skradną widowisko i ich pojedynek będzie najlepszym na sobotniej gali w Las Vegas.
                                  Młodszy z dwóch Meksykanów - Abner Mares, będzie musiał zmierzyć się z bokserem o lepszych warunkach fizycznych.  Mistrz ma 10 cm większy zasięg rąk, jest przyzwyczajony do obecnej kategorii. Walczył z przeciwnikami o lepszych gabarytach.  Także 27 latkowi może być bardzo trudno, zdobyć tytuł w trzeciej wadze z kolei. De Leon to w dodatku mańkut. Całe szczęście, że ostatni rywal Abnera - Anselmo Moreno, też był pięściarzem z najwyższej półki i również boksował z odwrotnej pozycji. W tamtej potyczce , Mares musiał wręcz biegać za przeciwnikiem, aby nie dać mu się punktować z dystansu. Uważam, że w sobotnim boju też będzie potrzebował solidnej presji, aby narzucić swój styl doświadczonemu rodakowi.
                                   Musze przyznać, że bardzo podoba mi się prowadzenie Abnera  przez Golden Boy Promotions. Od 2000 r. zawodnik ten zmierzył się z Jonnhy Perezem ( remis ), Darchinyanem ( wygrana punktowa ), dwukrotnie z mocnym Agbeko ( zwyciężał na punkty po wielkich wojnach ) a w 2012 r. również decyzjami odprawił Erica Morela i Anselmo Moreno. To jest naprawdę niesamowite i można być pod wrażeniem.
                                    Ponce De Leon, też jadł chleb z niejednego bokserskiego pieca. Stoczył już 48 walk na zawodowym ringu. Przegrał jedynie 4 i tylko jeden raz nie dotrwał do ostatniego gongu - z Juanem Manuelem Lopezem. Wiele osób pamięta Meksykanina z potyczki z Adrienem Bronerem. To była najtrudniejsza walka w karierze młodego Amerykanina, kreowanego na przyszłego króla P4P. Ponce postawił mu piekielnie trudne warunki i przegrał minimalnie po 10 rundach ( Wg. wielu obserwatorów niesłusznie, ja mógłbym dać mu remis ).
                                   Także bardzo ciężko jest mi typować takie starcie jakie w sobotę mają zaserwować nam piórkowi. Uważam, że wiele może zależeć od sędziowania. Nie zdziwię się jeśli obaj bokserzy będą się prali wzajemnie, przez pełne 12 rund. Spodziewam się również desek, może nawet z obu stron. W tym pojedynku może wydarzyć się dosłownie wszystko. Dlatego uważam, że tej wojny nie można przegapić, bo na pewno padnie masa mocnych ciosów i będą wielkie emocje.




                                    

2 komentarze:

  1. bedzie jazda!

    L-pany

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem ci, że będzie, bo ciężko wynik przewidzieć. Mierzą się dwaj mistrzowie, takie walki są najlepsze. Dwóch Meksykanów :)

    OdpowiedzUsuń