Reklama

środa, 3 kwietnia 2013

Grzegorz Proksa vs Sebastian Sylvester, czy już wszyscy zapomnieli ?

                                                       
                                                 Grzegorz Proksa (29-2, 21 KO) to bardzo dobry bokser, z dużym potencjałem, do tego sympatyczny i inteligentny człowiek....


                                                 Pamiętam jak wiele radości dał nam nasz reprezentant, pokonując byłego mistrza świata wagi średniej - Sebastiana Sylvestra ( 34-5-1, 16 KO ) na ringu w Niemczech.
                                                 01.10.2011 r. był dniem zachwytów nad Polakiem, w większości byliśmy dumni z tego, że Grzegorz zdobył pas Mistrza Europy, sprawiając, że Niemiec nie wyszedł do 4 odsłony. Dziś czytając komentarze internautów, zastanawiam się jak szybko wielu ludzi przechodzi od zachwytów do obrzucania błotem. Według mnie to jest żenujące. Minęło półtora roku, Proksa stoczył 5 walk. Niesłusznie przegrał po równym, ale wygranym w mojej ocenie boju z Kerrym Hopem na Wyspach, pokonał słabego Vargę, później zrewanżował się za porażkę Anglikowi stopując go w 8 starciu ( odzyskał pas EBU ).  
                                                 Następnie wyszedł bez pełnych przygotowań, do tytana Giennadija Gołowkina, z którym poległ w 5 odsłonie. Ostatnią potyczkę 28 letni Polak, stoczył 9 lutego tego roku wygrywając na punkty z Szerekesem ( walka na odbudowanie ). Ja osobiście czekam na kolejne pojedynki Proksy. Na stronach bokserskich można wyczytać, że Grzegorz wróci na ring 28 czerwca. Jak wielu prawdziwych kibiców przy nim zostało ? I za co część się od niego odwróciła ? Chyba nikt nie ma za złe naszemu średniemu, że przegrał z Gołowkinem...Jeśli ktoś ma o to pretensje, to chyba nie wie czym jest boks zawodowy, kim jest Kazach, w jakiej sytuacji Polak zgodził się na walkę z nim i jak wiele pracy zawodnicy wkładają w to, by toczyć pojedynki, które my oglądamy. Może po prostu niektórzy lubią hejtować, krytykować wszystkich za wszystko.
                                                Ja uważam, że Grzesiek nie powiedział ostatniego słowa i mimo, że w mojej ocenie powinien walczyć w dywizji junior średniej, ze względu na nienajlepsze warunki fizyczne, nie widzę podstaw by nie doceniać tego co już zrobił oraz zapominać, że przed nim prawdopodobnie jeszcze nie jedna szansa na ugranie czegoś na ringach  światowych. Łatwo jest skreślać innych ludzi, spychać do odległej ligi bokserskiej, zawodnika, którym wczoraj się zachwycało, uważam, że wielu ludziom przychodzi to zdecydowanie za łatwo...
                                                 Wierzę, że Grzesiek pokaże jeszcze na co go stać i do tytułu Europejskiego doda jeszcze nie jedno trofeum, ja będę mu kibicował bez względu na to jak będzie mu się wiodło w kolejnych walkach. Wystarczająco wielu "kibiców" powiewa jak chorągiewki na wietrze, chcą razem świętować dobre momenty i mieszać z błotem w trudnych chwilach, tyle mogą, ja się nie dołącze.

http://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908

https://twitter.com/kochamboks

2 komentarze:

  1. tej walki nie da się zapomnieć , polak ośmieszył Niemca na Jego terenie , do dzisiaj pamietam jakie zadziwko łapał Abraham an trybunach :)
    tylko ze SS vardzo lezał Grzeskowi w racji gabarytów i stylu , obiketywnie trzeba tez dodac ze SS był juz past prime w tej walce
    czy superG ma szanse na tytul w sredniej ? moim zdaniem nie , jest za mały za słaby co laczac z jego stylem obrony opartym na refleksie intuicji musi skonczyc sie źle z kazdym rywalem z 10 wagi sredniej , jelsi Grzesiu nie zejdzie w dół z waga to w mojej opini niestety wszystko co najlepsze jest juz za nim ...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja myślę, że spokojnie może mieć jeszcze raz EBU i go bronić nie raz, albo i więcej, może dostać szansę walki o tytuł światowy a to też wielki sukces np. z Gealem bym go nie skreślał mimo wszystko.
    Chłopak ma 28 lat i jestem prawie przekonany, że jeszcze coś osiągnie.
    O wadze mam takie samo zdanie ale mimo wszystko wierzę w niego.
    Uważam, że Proksa jest i będzie zawodnikiem liczącym się na świecie, nie każdy będzie nr.1. chyba ludzie tego nie rozumieją do końca.

    OdpowiedzUsuń