Reklama

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Fury vs Cunningham - Jakiego Tysona zobaczymy ?


                                                      Niebawem, bo już 20 Kwietnia w Nowym Jorku, swój kolejny zawodowy pojedynek stoczy uważany przez wielu kibiców na najlepszego prospekta w wadze ciężkiej - Tyson Fury ( 20-0, 14 KO ). 24 latek pochodzący z Wielkiej Brytanii, ma świetne warunki fizyczne ( 206 cm wzrostu i 216 cm zasięgu ), szybko się uczy, jest jednak trochę chimeryczny. Rywalem Furego będzie ceniony na świecie pięściarz, były mistrz świata wagi junior ciężkiej, toczący boje m.in. z naszymi rodakami ( z Krzyśkiem Włodarczykiem i Tomkiem Adamkiem ) - Steve Cunningham ( 25-5, 12 KO ).


                                                    Według mnie zdecydowanym faworytem jest Tyson o ile jego forma będzie podobna do tej z ostatniej walki, z Kevinem Johnsonem. W pojedynku ze znanym King Pinem, kolos z Wysp pokazał duży progres, był świetnie przygotowany kondycyjnie, strzelał lewym prostym, zaskakująco dobrze się poruszał, wygrywając walkę wysoko na punkty.
                                                    Powyżej dla kontrastu, jest nagranie z pojedynku Brytyjczyka z Nevenem Pajkicem ( 17-1, 5 KO ) z listopada 2011 r. W tamtym starciu , półtora roku temu Tyson wypadł bardzo słabo, był ociężały i statyczny, w dodatku dał się ustrzelić, niezbyt mocno bijącemu rywalowi i wylądował na deskach. Myślę, że w takiej dyspozycji nie dałby rady Cunninghamowi. Jednakże najwyraźniej Fury wziął się do pracy, bo w późniejszych walkach prezentował się o niebo lepiej, był przede wszystkim bardziej ruchliwy, lekcja z Nevenem widocznie dała mu do myślenia.
                                                    Uważam, że w walce z bokserem o dobrych nogach, lotnym, gibkim, z niższej kategorii wagowej a takim zawodnikiem jest Amerykanin Cunningham, Fury będzie musiał się bardzo dobrze przemieszczać po ringu. Steve potrafi punktować,umie walczyć zrywami, jest ringowym cwaniakiem. Tyson jakiego pamiętam ze starcia z Pajkicem, nie dałby wg. mnie rady. Dziś natomiast, o ile ciężko pracuje oprócz ciągłego gadania jest zdecydowanym faworytem. Nie powiem , że murowanym, bo już ten weekend przyniósł kilka niespodziewanych rozstrzygnięć, jak choćby porażka Briana Vilorii z Juanem Francisco Estradą, którego skazywałem na pożarcie...Steve Cunningham nie ma mocnego uderzenia a sam bywa podatny na otrzymane ciosy, niejednokrotnie w ostatnich latach wariował mu błędnik, jak w walkach z Hernandezem. Spodziewam się jego porażki przed czasem w końcowych rundach, lub wysokiej przegranej punktowej.
                                                 Jednakże pamiętając, że już Tomek Adamek miał  roznieść mającego krótki staż w wadze ciężkiej Amerykanina, a wg. większości obserwatorów przegrał walkę z nim, nie postawię krzyżyka na Cunninghamie, choć jego szanse na triumf uważam za niewielkie. Tyson Fury to zupełnie inny zawodnik niż Polak, to prawdziwy ciężki i jeśli tylko wykorzysta swoje atuty powinien być poza zasięgiem rywala.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz