Reklama

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Brian Viloria przegrywa z niespełna 23 letnim Estradą .


                                                  Wielka niespodzianka a zarazem piękno boksu. Juan Francisco Estrada (23-2, 18 KO) wprawił wszystkich w osłupienie.


                                        Pochodzący z Meksyku pięściarz wagi muszej, powrócił po ubiegłorocznej, punktowej porażce z rąk Romana Gonzaleza ( 34-0, 18 KO ) jeszcze silniejszy. W starciu ze znakomitym Brianem Vilorią ( 32-4, 19 KO ), mistrzem WBA i WBO wśród muszek, zaprezentował fenomenalne umiejętności, wolę walki, niezwykłą jak na swój młody wiek dojrzałość i konsekwencję, przyznam, że oglądając pojedynek byłem w szoku. 
                                      Bez wątpienia już teraz można powiedzieć, że narodziła się kolejna gwiazda boksu z Meksyku, pięściarz widowiskowy, stworzony do wielkich wojen, twardy, charakterny, uparty, taka maszynka do zadawania uderzeń. Juan najwyraźniej uczy się bardzo szybko, zadaje zróżnicowane kombinacje góra- dół. Od walki z Gonzalezem poprawił bardzo wiele, tamta potyczka pozwoliła mu na wyciągnięcie wniosków i osiągnięcie bokserskiej dojrzałości. W poczynaniach ringowych Estrady nie widać było przypadku. 
                                       Pretendent dążył do narzucenia swojego destrukcyjnego stylu mistrzowi. Udało mu się to i w drugiej połowie walki osiągał wyraźną przewagę, Viloria nie wiedział jak się bronić przed atakami tego młodzika. W ostatnich minutach ciężkiego boju Brian  wyglądał na boksera rozbitego, przegranego, natomiast Juan wchodził na wyższe obroty. To było fenomenalne widowisko, były chwile, w których mistrz musiał mieć wątpliwości czy da radę dotrwać do końca walki, momentami myślałem, że się podda. Ciężko powiedzieć czy Amerykanin  zlekceważył, niezbyt doświadczonego na papierze rywala, ja szczerze w to wątpię, po prostu ten Meksykanin ma raczej tak wielki potencjał.
                                        Estrada nie przestraszył się starszego o blisko 10 lat utytułowanego zawodnika, przez wielu ekspertów uważanego za jednego z najlepszych bokserów bez podziału na kategorie wagowe i wyszedł jak po swoje.Brian swoich trzech ostatnich rywali kończył przed czasem, w ostatnim pojedynku, zastopował samego Hernana Marqueza w 10 odsłonie, mając go wcześniej kilkukrotnie na deskach. W sobotę jednak musiał uznać wyższość pięściarza, który dla wielu kibiców, był powiedzmy sobie szczerze anonimowy...Teraz Estrada oprócz pasów mistrzowskich zyskał rozgłos i szacunek. Został mistrzem świata dwóch federacji...Przyznam, że chętnie zobaczyłbym walkę rewanżową. Viloria za swoje dokonania zasługuje na jeszcze jedną szansę. Mimo, że przegrał niejednogłośnie to był wyraźnie słabszy, lecz nie jest powiedziane, że w rewanżu to on by nie triumfował. W przeszłości Brianowi zdarzało się już przegrywać a jednak wszedł na sam szczyt. Być może jeszcze na niego powróci.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz