Reklama

niedziela, 24 marca 2013

Wrażenia po gali w Częstochowie

                                   
                                   Przyznam, że wielkiego bokserskiego widowiska nie było. Wygrane głównie tych co mieli wygrać, lecz powodów do zachwytów nie widzę. Z walk, które obejrzałem, mnie osobiście najmilej zaskoczył debiutujący Łukasz Zygmunt ( 1-0, 0 KO ), który miał niezwykle wymagającego rywala- Łukasza Rusiewicza ( 13-14, 6 KO ).


                                   Przyznam, że nie spodziewałem się tak dobrej postawy i mądrej taktyki debiutanta. Moim faworytem był Rusiewicz, jednak to Zygmunt narzucał swój styl walki, doświadczonemu rywalowi. Kontrolował Rusiewicza lewą ręką, dokładał prawe i szybko wpadał w klincz, paraliżując akcje faworyta. Poza jednym momentem, w którym Zygmunt dał się trafić lewym sierpem i padł na matę, to on był lepszy. Sędziowie zasłużenie wypunktowali jego zwycięstwo po 6 odsłonach. 58-55, 58-56 i 58-57. Jestem ciekawy jak dalej potoczy się kariera tego junior ciężkiego, bo zaczął z wysokiego pułapu, ma dobre warunki fizyczne i umie się odnajdywać w trudnych sytuacjach. Wygrał z bokserem, który walczył już z niejednym czołowym pięściarzem swojej kategorii na świecie.
                                   Łukasz Janik (25-1, 14 KO), gładko zwyciężył na punkty Larsa Buchholza (23-6, 16 KO), który skupił się głównie na defensywie. Polak jednak nie pokazał wielkiego boksu i nie widzę go w walce rewanżowej z Mateuszem Masternakiem o którą wyraźnie zabiega, nie podoba mi się też pokrętne tłumaczenie porażki z Masterem z 2009 r.. Łukasz otwiera się przy atakach , jestem pewny, że lepsi rywale to wykorzystają i będą go skutecznie kontrować. Janik mówił o zatruciu pokarmowym, problemach zdrowotnych przed galą, być może to miało wpływ na jego postawę, bo wg. mnie wyglądał topornie, nie miał pomysłu na broniącego się głównie rywala. Pojedynek wygrany 3 x 100 do 90 ale bez fajerwerków.
                                    Damian Jonak (36-0-1, 21 KO) zwyciężył  na punkty po 8 rundach Maxa Maxwella (16-17-3, 3 KO). Rywal wzięty dosłownie na ostatnią chwilę, całkiem nieźle sobie radził. Jonak jest wysoko w rankingach federacyjnych , jednak patrząc na jego boks dosłownie nie widzę go z czołówką kategorii junior średniej.Damian nie miał pomysłu na dobranie się do Maxwella, który nie miał za wiele czasu na przygotowania. Zdecydowanie nadeszła pora na większe testy i wyzwania, aby się rozwijać.
                                   Andrzej Wawrzyk (26-0, 13 KO) okazał się lepszy od weterana Roberta Hawkinsa (23-20, 7 KO) ze Stanów Zjednoczonych. Walkę można określić publicznym sparingiem a dobór rywala ( w dodatku na ostatnią chwilę ) można tłumaczyć jedynie powrotem Polaka po kontuzji i zawirowaniami w życiu prywatnym ( narodziny synka ). 6 rd. jednostronnego boju, nie ma o czym się rozpisywać.
                                     Andrzej Sołdra (7-0, 4 KO) pokonał po 6 rundach Olivera Tchindę (4-13-2, 3 KO), Polak musiał się trochę namęczyć. Była to słabsza walka Andrzeja, którego wyraźnie nosiły emocje, chyba za bardzo chciał znokautować twardego Kameruńczyka. Sędziowie punktowali 59-55, 60-54, 58-56 dla Sołdry, który jednak musi wyciągnąć wnioski z tej potyczki. Gdyby wczoraj na przeciw niego był lepszy rywal, z mocniejszym ciosem, mogłoby to się skończyć kiepsko, Andrzej zebrał trochę zupełnie niepotrzebnych ciosów sierpowych, boksował chwilami głupio.
                                    W oczy raziła frekwencja na gali. Puste krzesełka - to dobrego wrażenia nie robiło ale jasno trzeba stwierdzić, to była co najwyżej średnia impreza bokserska. Oczywiście takie też muszą być i dobrze, że nie dają nam choć tego w PPV...

http://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908

https://twitter.com/kochamboks
                                   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz