Reklama

poniedziałek, 25 marca 2013

Walki bokserskie z pamiętnymi kontuzjami w tle.


                                                    Zaskakująco jak dla mnie, zakończyła się sobotnia walka o pas WBO w dywizji super średniej, pomiędzy broniącym tytułu Arthurem Abrahamem (36-4 28 KO) a Robertem Stieglitzem (44-3, 25 KO). Pojedynek był rewanżem za starcie z sierpnia ubiegłego roku, kiedy to Abraham zabrał pas Stieglitzowi po 12 rundowym boju. Tym razem wszystko zakończyło się dużo szybciej. 33 letni mistrz, który nigdy wcześniej nie przegrał przed czasem ( raz był dyskwalifikowany w 11 rd. z Dirrelem ), mimo tego, że mierzył się w turnieju Super Six z prawdziwymi kozakami ( Ward, Froch, Taylor), tym razem nie wyszedł do 4 odsłony. 


                                                   Wszystko za sprawą całkowicie zapuchniętego lewego oka ( co widać na zdjęciu ). Abraham zaczął fatalnie, dał się zepchnąć do defensywy, gdzie mimo szczelnej gardy, zebrał niejedno uderzenie. Któryś z ciosów trafił go bardzo pechowo, ponieważ oko zamknęło się praktycznie natychmiast, co nie zdarza się często ale jednak, taki jest boks. Przed kolejną walką z Robertem ( którą już się zapowiada ) Arthur i jego sztab muszą wziąć to pod uwagę. Ich taktyka okazała się tragiczna w skutkach dla boksera. Oddanie pola Stieglitzowi, zaprocentowało szybką utratą przez Abrahama tytułu mistrza świata.
                                                   Uraz tego super średniego przypomina mi walkę Andrzeja Gołoty z Mikiem Mollo ze stycznia 2008 roku. 12 rund ciężkiej przeprawy Polaka i podobna opuchlizna lewego oka. Faktem jest, że Andrzej nie miał go całkowicie zamkniętego już po 3 rundach, ale jednak w kilku ostatnich starciach wyglądało to praktycznie tak jak u Abrahama albo nawet gorzej.  Polakowi jednak pozwolono dokończyć walkę co uważam było słuszne, bo Gołota wygrał zasłużenie pojedynek. W przypadku Arthura przerwanie  wg. mnie nie było kontrowersyjne, bo 9 rund do końca walki to bardzo dużo jak na jednookiego wojownika. Poniżej skrót z batalii Andrzeja z Mikiem.


                                         

                                                Dariusz  Michalczeski vs Richard Hall ( pierwsza walka ) z grudnia 2001 r. Pojedynek o pas WBO w dywizji półciężkiej. Tygrysowi ten rywal ewidentnie nie leżał. Darek słynący ze świetnego lewego prostego rozbił jednak prawe oko twardemu oponentowi. Lekarz wspólnie z sędzią zatrzymali ciężki dla obu bokserów bój w 11 rd. Michalczewski wygrał przez TKO. Hall protestował, wręcz rozpaczał i  uważam, że miał do tego prawo. Do końca walki było niewiele czasu i mimo iż na Niemieckim ringu przegrywał na punkty, to patrząc na to jak sobie radził, porównując jego uraz z okiem Gołoty w potyczce z Mollo, ja bym tę obronę Tygrysa puścił dalej. Richard miałby jeszcze kilka minut szans na wywalczenie wymarzonego tytułu. 
Filmik mi się nie chce załadować a więc odsyłam do You Tube

http://www.youtube.com/watch?v=BmjzG3FXwos

                                                 Niecały rok później we Wrześniu 2002 roku doszło do rewanżu pomiędzy Polakiem walczącym wtedy w barwach Niemiec a leworęcznym Jamajczykiem. Jako, że życie lubi płatać figle, to tym razem Hall rozbił oko Tygrysowi. Jego prawe proste zamknęły lewą powiekę Darka. Tym razem ani sędzia ani lekarz pojedynku nie przerwali i słusznie. Michalczewski pokazał wolę walki i atakował pretendenta. W dalszej fazie arbiter  zagrał jednak  na korzyść mistrza, bo mimo, że Dariusz trafiał rywala mocnymi uderzeniami w 10 rd, przerwanie walki uważam było przedwczesne. Także w " dwumeczu" Hall vs Michalczewski, mając dwukrotnie bardzo podobne kontuzje, podejmowano różne decyzje, sprzyjające posiadaczowi pasa WBO.
link:
http://www.youtube.com/watch?v=9SiiA2KTXAw

                                               Teraz pojedynek, który do dziś budzi masę kontrowersji a kibice na forach " zabijają się " o to kto był lepszy i czy słusznie walkę przerwano. Lennox Lewis ( 41-2-1, 32 KO ) vs Witalij Kliczko ( 45-2, 41 KO ). 21 czerwiec 2003 rok to była wielka walka w wadze ciężkiej. Emocji co nie miara a wszystko zakończyło się w przerwie pomiędzy 6 a 7 odsłoną. Powodem przerwania walki były rozcięcia na twarzy, szczególnie w okolicach lewego oka Ukraińca. W mojej ocenie jasnym jest, że to i tak nie mogło potrwać więcej niż jeszcze 3 minuty maksymalnie. Z drugiej strony patrząc na rany zawodnika, nie można przechodzić obok jego zdrowia obojętnie. Decyzja o przerwaniu walki wg. mnie jest słuszna, tym bardziej, że uraz był po ciosach, nie ma mowy o żadnym podliczaniu punktów, jak niektórzy głoszą,zasłużenie wygrał Lewis przez TKO. Liczba szwów założonych Witalijowi jest jak dla mnie bliżej nieokreślona, czytałem bardzo różne dane, od 40 przez 60 do 120, więc ciężko mi określić ale na pewno rany były groźne i rozległe. 
                                                    
                                                 
  link do 2 części walki:
  http://www.youtube.com/watch?v=i76F6LcoNh4   

                                Hasim Rahman ( 50-8-2, 41 KO ) vs Evander Holyfield ( 44-10-2, 29 KO ). Ciekawy i wyrównany pojedynek z 2002 r. w wadze ciężkiej, został zatrzymany w 8 starciu z powodu kontuzji Rahmana. Amerykanin miał nienaturalnie wielkiego guza na czole, który był efektem zderzenia głowami z Holyfieldem. W takim wypadku sędziowie podliczali punkty po 7 odsłonach i stosunkiem głosów 2-1 wygrał Holy.



                               Edwin Valero ( 27-0, 27 KO ) vs Antonio DeMarco ( 28-3-1, 21 KO ). Walka świetnego Wenezuelczyka ( ŚP. Valero ) z Meksykaninem odbyła się w Meksyku. W drugiej rundzie Antonio zadał ewidentny cios łokciem, po którym Valero doznał mocnego rozcięcia skóry na czole, poniższy link do skrótu z wybranym fragmentem to pokazuje.
  
http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=lWtyLTKj2-w#t=78s      

                              Takie zdarzenie wg. mnie podchodzi pod dyskwalifikację ( co prawda sędzia odebrał punkt ale rana wyglądała naprawdę groźnie ). Walkę jednak puszczono i Wenezuelczyk rozbił faulującego przeciwnika na oczach jego rodaków. DeMarco nie wyszedł do 10 odsłony. Dalsza faza walki pokazała, że decyzja o puszczeniu pojedynku tym razem okazała się dobra, jednak nie zawsze tak jest. Valero był wybitny, inny bokser z takim urazem, puszczony dalej mógłby przypłacić to ciężką przegraną lub mocnym pogłębieniem urazu.   
                                Sędziowanie walk, szczególnie tych najważniejszych do najłatwiejszych z pewnością nie należy. Tak samo jak decyzje narożnika kontuzjowanego boksera. Branie odpowiedzialności za czyjeś zdrowie to duże ryzyko, jak pokazuje wiele bokserskich pojedynków, niekiedy takie zagranie Va Banque ( kontynuacja ) się opłaca, innym razem nie. Kontuzje często też są wykorzystywane w haniebnych celach, nie raz są pseudo argumentem do zastopowania potyczki faworyzowanego boksera ( pupila promotora czy publiczności ) w walce z kimś kto sprawia mu problemy. Jak to w boksie, kontrowersje były są i będą, końca nie widać. Ludzie do granic starają się wykorzystywać i naginać przepisy     

http://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908

https://twitter.com/kochamboks
                
                                                      

5 komentarzy:

  1. Gdyby była dyscyplina "bijcie sie na głowy "Holyfield zniszczył by każdego...

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Często atakował głową a ją miał wybitnie twardą, tyle co Holy zebrał w karierze to jego, a przecież nie był dużym ciężkim. Walka z Foremanem, walki z Bowe, Lewisem, Tysonem i wiele innych.
    Jego głowa był taką trzecią reką przy wchodzeniu w półdystans a trzeba przyznać, że dwiema znakomicie sobie radził, bił dobre ciosy z obu rąk.
    Boks Holyfielda jak dla mnie był bardzo widowiskowy.A dla rywali szalenie niewygodny, niebezpieczny

    OdpowiedzUsuń
  3. moim zdaniem kontuzja Abraham nie wykluczała go z dalszej walki , Artiur po prostu nie miał żadnego pomysłu na Roberta który zastosował idealna taktyke ciaglej presji bez miejsca na odpowiedz Abrahama
    wogole walki ktore wymieniles to lektura obowiązkowa dla kazdego fana boksu ,
    twarz Tygrysa po Hall 2 czy Vita po LL to widok bezcenny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No i Berto też nieźle po Guerrero wyglądał xD Ale już nie będę dodawał, tu mamy dawkę niedalekiej przeszłości. Walki z Hallem pokazują, że Darkowi jednak ułatwiano niekiedy sprawę ale to chyba każdy wie. Nie zmienia to faktu, że był kawałem boksera ale żeby być w miarę obiektywnym , choć to nie łatwe trzeba czasem o tym napomnieć

    OdpowiedzUsuń
  5. nie ma lepszych przykładów niż walki z Hallem żeby pokazać że sedziowanie w Niemczech było pod Darka , bo w podobnych sytuacjach podejmowano dwie różne śedziowskie deyczje , raz pozwolono dokonczyc walke , za pierwszym razem przerwano . Tiger był bardzo dobrym bokserem , Hall mu nie leżał a mimo to charakterem wygrał te walki , mój szacunek za to co pokazywał w ringu będzie miał zawsze .

    OdpowiedzUsuń