Reklama

niedziela, 10 marca 2013

Bernard Hopkins jest nieśmiertelny


                              Bernard Hopkins (53-6-2, 32 KO) znów zadziwił wielu niedowiarków. Na gali w Barclays Center na Brooklynie, pokazał, że czas najwyraźniej robi dla niego wyjątek. Mający 48 lat i niespełna dwa miesiące, wielokrotny mistrz świata, bez większych problemów pokonał Tavorisa Clouda (24-1, 19 KO) i odebrał mu pas IBF w wadze półciężkiej. Przyznaję, że szczerze mnie to cieszy :)
                               Taktyka, konsekwencja, determinacja, doskonałe przygotowanie fizyczne ( To najbardziej podziwiam ). Dołóżmy jeszcze ekonomiczność, bo Bernard zbędnych ruchów stara się nie robić, pomagają mu w tym znakomicie pracujące nogi i czucie dystansu. Do tego defensywa, którą wychwalałem zawsze, połączona z niemalejącą najwyraźniej odpornością, precyzja w zadawaniu ciosów. Można zadać sobie pytanie jak ten facet to robi ? Jakim prawem ? Hopkins jest jak Kot i najwyraźniej ma więcej niż jedno bokserskie życie.
                             Nie będę się za bardzo skupiał na przebiegu walki z Cloudem, którą obejrzałem teraz rano, bo dla mnie to był pokaz jednego aktora. Nie byłbym też obiektywny w punktowaniu, bo ja się patrzę prawie wyłącznie na Hopkinsa...Sędziowie ocenili walkę na : 116-112, 117-111 i 116-112 dla staruszka. Jak go nie kochać. Travis został odczytany, choć się starał, nie mógł niczym zaskoczyć, Hopkins znał jego ruchy. Nie było deklasacji ale była wyraźnie wygrana potyczka na dystansie 12 rd. Nikt Bernardowi nie powinien nic zarzucać, bo on zrobił to do czego jest tworzony a mianowicie wyeliminował atuty młodości Clouda. Zatarł czas, pokonał mistrza świata. Jakbym miał wybrać najbardziej niewygodnego boksera na Kuli Ziemskiej to oczywiście stawiam na "Kata". On zawsze sprawia, że plan jego rywali się nie sprawdza, lub przynajmniej mają wielki problem z wprowadzeniem go w życie. 
                            Nieśmiertelny Bernard Hopkins jest w mojej skromnej ocenie najlepszym zawodnikiem w historii boksu zawodowego za całokształt kariery. Wiem, że nie tylko ja tak myślę, bo na forach niektórzy ludzie też tak piszą. Jak nie doceniać tego, że facet od 20 lat jest na szczycie. To jest jakaś paranoja.
                           Pamiętam jak w 2005 r. Kat przegrywał dwukrotnie po bardzo równych walkach z nową, wielką nadzieją Stanów Zjednoczonych - Jermainem Taylorem. Stracił wtedy wszystkie swoje pasy i wielu wróżyło mu koniec kariery. W mojej ocenie chciano go po prostu  zastąpić, traktując jak każdego innego śmiertelnika, na którego przychodzi pora.... Gdzie jest teraz młodszy o prawie 14 lat Taylor ? Bo gdzie jest Hopkins wszyscy widzimy.
                           Kat wziął swoje drugie życie i poszedł dalej, wprawiając w osłupienie sympatyków Antonio Tarvera jak i jego samego, dając mu bolesną lekcję boksu. Później był Winky Wright i zwycięstwo po dość trudnej przeprawie.
                            Kolejny raz wieszczono koniec ery Amerykanina po walce z Joe Calzaghem, choć ja widziałem tam dobrą postawę Hopkinsa. Calzaghe był jednak szybszy, on też należał do wielkich bokserów i  wykorzystał swoją młodość wygrywając, choć nie było to zwycięstwo na miarę dominacji, Hopkins nie miał się czego wstydzić.
                           Tak więc zamiast emerytury sięgnął po kolejne życie i zdeklasował Kelly'ego Pavlika na dystansie 12 rd... Wiele osób długo nie wierzyło, w to co zrobił ten dziadek... Następna emerytura w ustach krytyków czekała na Bernarda po nie najlepszej, drugiej walce z Royem Jonesem Juniorem. Panowie nie pokazali za wiele, ale Kat wygrał to zasłużenie na punkty. Swą słabszą postawę musiał jakoś sobie i wszystkim wynagrodzić i tak oto korzystał dalej z pozostałych mu szans:)
                          Dwukrotnie pokonał młodego, silnego mistrza świata w wadze półciężkiej Jeana Pascala i choć próbowano go oszukać, dając w pierwszym pojedynku remis to ostatecznie Amerykanin zabrał tytuł WBC kolejnej ofierze. 
                              Jeżeli już pokazuję upływający czas tego wybitnego zawodnika na podstawie kocich żyć, to ostatnie stracił w walkach z Chadem Dawsonem. Pierwsza zakończyła się kontrowersyjnie, z powodu kontuzji po upadku Bernarda a w drugiej mimo tego, że się starał był po prostu słabszy i przegrał. 

                          To nic... Kat nie zna rzeczy niemożliwych. Tej nocy w walce z Cloudem mając leżącego mu jak ulał rywala, sięgnął po kolejne bokserskie życie i poprawił własnoręcznie pisaną historię. Hopkins jest nieśmiertelny bez wątpienia, bo nikt go nigdy nie zapomni a poza tym ma jeszcze kilka szans... Uważam, że do 2020 r tytuły może zdobywać spokojnie :)

http://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908


10 komentarzy:

  1. Poezja, to co robił Hopek z Cloudem. Wpuszczał go w liny jak uczniaka, Cloud wyglądał mniej więcej tak jak Hopkins parodiował go wcześniej na treningu medialnym. Bałem się o sędziowanie i punktowanie robienia wiatru, ale na szczęście Cloud nie zrealizował taktyki i robił tego wiatru za mało, a poza tym sędziowie patrzyli na to, na co patrzeć powinni.

    Aha - warto dodać, że rozcięcia po legalnych ciosach, a na pewno to rozcięcie z bodajże szóstej rundy, gdzie Cloud myślał, że dostał łokciem, a sędzia powiedział, że główka.

    No i nawet jeśli Cloudowi udało się złapać dziadka na linach, to akcja z ósmej rundy - ten przepuszcza ciosy i kontruje jak James Toney z najlepszych lat :)

    W undercardzie - Thurman bardzo dobry występ, chociaż jak się spodziewałem nie dał rady znokautować szczelnego w obronie i twardego Zavecka. Ludzie przesadzają trochę z tą mityczną siłą ciosu, bo kogo właściwie na rozkładzie ma Keith? Na pewno gość nie głaszcze, ma naturalnie ciężkie ręce, ale w starciu z czołówką nie będzie ich wywracał jak starego Quintanę, który nigdy odpornością nie grzeszył.

    Natomiast to na pewno bardzo dobre doświadczenie, wygrał wg mnie spokojnie 10 rund, wiemy już o nim więcej, ma kondycję, nie podpala się, ciekawy zawodnik. Chyba Lampley dobrze zwrócił uwagę, że w następnych walkach powinien nauczyć się, by nie bić każdego ciosu z pełną siłą, różnicować tempo i moc wyprowadzanych ciosów, generalnie jednak występ bardzo na plus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Adam M masz rację z Thurmanem on ma uderzenie ale już w czołówce nie będzie to robiło takiego wrażenia, ja się cieszę, że pokazał duże umiejętności, dobre czucie dystansu, timing,pracę nóg.Osobiście wolę aby był bokserem kompletnym a takim zaczyna się wydawać niż jednowymiarowym bijokiem liczącym na cios. Zaveck to niedoceniany zawodnik, pokazał, że należy się z nim liczyć, jednak ten dzieciak przebił go talentem. Ciekawy jestem tylko jak Thurman zareaguje, gdy w końcu ktoś jemu zagrozi, bo prędzej czy później to nastąpi. Ciekawe czy Bradley nie będzie go unikał. Tim celuje przecież w kasowe walki a teraz i tak ma Prowodnikowa.

    Cloud też nie wypadł tak beznadziejnie jak niektórzy już piszą, po prostu nie miał nic na Hopkinsa i tego się można było spodziewać, widząc jak walczył chociażby z Campillo. Jednak na pewno chciał, lecz wielokrotnie każdy jego ruch w przód kończył się kontrą lub przestrzeliwaniem własnych ciosów. On nie lubi ruchliwych , dobrze schodzących z linii ciosu bokserów pracujących na nogach. Bernard lubi natomiast prostych technicznie zawodników strzelających pojedynczymi ciosami. Kat miał też naprawdę dobrą formę na pewno lepszą niż z RJJ 2. Mnie bardzo cieszy to, że pomysł, talent wygrał z siłą. Ale Cloud zrobił to co mógł. Ja np. Pascala oceniam o wiele wyżej niż jego i skoro Jean nie dawał rady a Bernard zrobił myślę formę taką jak na niego to Tavoris tym bardziej nie miał prawa go zdeklasować ( bo zakładamy, że Hopkins się nie starzeje ) od następnej jego walki już trzeba nie brać wieku pod uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no b-hop wyśrubował rekord do niebotycznych granic , trzeba jednak przyznac że czasy w jakich mu przyszło walczyć w LHV pomagają mu w śrubowaniu rekordu , pare lat temu w czasach Roya czy Tygrysa tak łatwo by ni było ,
    moim zdaniem na dzisiaj Hopek miałby spore problemy z kazdym zawodnikiem z s6 z supersredniej ,
    czytałem gdzieś że chce unifikowac tytuły , moim zdaniem jest to niemożliwe , choc b-hop po raz kolejny może udowodnic w ringu ze się mylę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu niemożliwe? Z Szumenowem czy Cleverlym nie da rady? A może IBO też łapie się na "unifikację", hehe ;) Słyszałem pomysł, żeby bił się ze zwycięzcą Froch-Kessler, ale to już chyba właśnie za wysokie progi, chociaż - kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  5. AdamM
    moim zdaniem nie , on sie musi w koncu zestarzec chyba ze to robocop , styl Clouda mu pasował , dał sie zdominowac ,
    mnie martwi troche to info o tylko walkach unifikacyjnych bo po cichu licze na starcie z Fonfara na stadionie latem , dla mnie byłby to największy hit roku :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim skromnym zdaniem Szumenow nie jest lepszy od Clouda. Niestety zamurował się z pasem WBA a jego 3 ostatnie obrony to kpina.

    Ja chciałbym Hopkins-Cleverly, to byłaby dobra walka. Nathan zadaje dużo ciosów i ma sporo luk, aktywnością mógłby to wygrać ale równie dobrze kilka prawych mogłoby mu pomieszać taktykę jest do pokonania :)
    Choć nie wymagam tego od Hopkinsa, nic od niego nie wymagam. Jestem za nim od lat a on mnie wciąż miło zaskakuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hopkins genialny a jego ruchliwosc w ringu niesamowita w tym wieku!!!!!!! wooooooow.........i wielki respekt dla niego



    p.s. @ Milan

    dzisiaj odpadniecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. pozdro

    LegiaPany

    OdpowiedzUsuń
  9. Milana coś nie ma , ciekawe czy wypowiada się na jakiejś stronie czy nick zmienił na orgu i cicho siedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. barca 3 - milan 0


    milan w tej chwili placze ;) dlatego go nie ma :DDDDDDD

    o co poszlo ci z blackdogiem?



    LP

    OdpowiedzUsuń