Reklama

poniedziałek, 18 lutego 2013

Krzysztof Włodarczyk - niedoceniany mistrz ?


                               Krzysztof Włodarczyk ( 47-2-1, 33 KO ) to jedyny obecnie polski mistrz świata w boksie zawodowym, biorąc pod uwagę cztery najbardziej prestiżowe federacje ( WBC, WBA, IBF, WBO ). Nasz rodak posiada tytuł najlepszego w wadze junior ciężkiej, pod banderą WBC. W mojej ocenie " Diablo " to zawodnik niedoceniany w naszym kraju, pasjonując się boksem, nie mogę jednak przejść obojętnie obok jego kariery.
                             Krzysiek urodził się 19 września 1981 r. w Warszawie. Ma za sobą krótką karierą amatorską, w której zdobywał tytuły krajowe jako junior i młodzieżowiec. Na zawodowstwo przeszedł bardzo szybko, pierwszą walkę stoczył nie mając ukończonych 19 lat. W debiucie wygrał przez nokaut w drugiej rundzie z Andrejem Georgiewem. Od początku było widać u niego spory talent oraz atut w postaci mocnego uderzenia z obu rąk. Szczególnie ciosy zadawane lewą, zawsze robiły i robią po dziś dzień wrażenie na rywalach Włodarczyka.
                             Rok 2001 był tym, w którym zwróciłem szczególną uwagę na tego zawodnika. Włodarczyk po raz pierwszy stanął w ringu z wymagającym przeciwnikiem, pojechał do Włoch by walczyć z  faworyzowanym Vincenzo Rossitto o tytuł interkontynentalny federacji IBF w wadze cruiser. Na obcym , trudnym terenie Polak zwyciężył przed czasem w 10 rd. Pokazał, że nie pęka i, że drzemią w nim ogromne możliwości.
                         Zdobytego pasa bronił między innymi w pojedynku z Ismailem Abdulem, w tamtym czasie bardzo wymagającym przeciwnikiem pochodzącym z Belgii. Włodarczyk miał z nim ciężką przeprawę. Przez większość walki to Abdoul, mający zaledwie jedną porażkę na koncie dyktował warunki i punktował Polaka. Jednak w ostatniej - 12 rundzie dał się trafić i przegrał przez techniczny nokaut. Wielu kibiców po dziś dzień ma pretensje o przerwanie pojedynku przez sędziego. Z tego co ja pamiętam Ismail był mocno naruszony i ta decyzja nie była jakoś skrajnie kontrowersyjna. Zaledwie pół roku później to Polak w dziwnych okolicznościach poniósł pierwszą porażkę w walce z Pawłem Melkomjanem w Niemczech. Pojedynek został przerwany z powodu kontuzji Rosjanina a on został ogłoszony zwycięzcą.
                       Następny etap kariery, w którym rozpoczęły się boje Diablo na najwyższym szczeblu, przypadł na lata 2005-2007. W 2005 r. nasz mocno bijący cruiser znokautował w 10 rd. dobrego Rudigera Maya z Niemiec i zdobył tytuł mistrza Unii Europejskiej a w roku 2006 zawalczył z doskonale  znanym polskim kibicom Amerykaninem Stevem Cunninghamem o pas mistrza świata Federacji IBF. Starcie to było naprawdę dobrym widowiskiem. W mojej ocenie pojedynek był w miarę wyrównany, lecz przewagę optyczną miał zawodnik z USA. Włodarczyk bił rzadziej i mocniej a Steve uderzał częściej, dużo poruszał się na nogach, nie dawał się złapać. O wyniku zadecydował w dużej mierze teren odbywania walki - Polska, dokładnie Warszawa. Włodarczyk zdobył tytuł lecz punktacja była skrajnie dziwna. Jeden z sędziów dał 119-109 dla Cunninghama, co jest równoznaczne z jego dominacją, natomiast dwóch pozostałych punktowało pod Polaka 116-112 i 115-113. W ten sposób Diablo został mistrzem prestiżowej federacji.
                        Do rewanżu doszło pół roku później 26 maja 2007 r. Tym razem gospodarzem walki mistrzowskiej był katowicki Spodek. Druga walka była toczona pod dyktando Cunninghama, który swoją ruchliwością, sprawiał , że młodszy Polak czuł się jakby zagubiony w swoich ringowych poczynaniach. Po 12 rd. stosunkiem głosów dwa do remisu pas wrócił do Amerykanina. Można powiedzieć, że sprawiedliwości stało się zadość, tak więc rozdział z Cunninghamem uważam za zakończony.
                       Następnych kilka pojedynków było wyraźnie pod odbudowanie zarówno pozycji jak i psychiki Polaka. Włodarczyk łatwo zwyciężał kolejnych rywali wszystkich odprawiając przed czasem ,aż 16 maja 2009 r. ponownie zawitał do Włoch. Tym razem stawką był prestiżowy tytuł WBC a rywalem dobry, stary wyjadacz Giacobbe Fragomenii, który potrafił napsuć sporo krwi Davidowi Haye. Walka przyniosła wiele kontrowersji. Obaj bokserzy nie spisywali się najlepiej w okolicach 8 rd jakby opadli z sił. Sędzia ringowy wyraźnie pomagał Włochowi, który w 9 starciu padł na deski i nie tylko nie był liczony ale dostał w prezencie pół minuty na odpoczynek. Wszystko zakończyło się remisem i pas pozostał u Włocha.
                            Prawie dokładnie rok później 15 maja 2010 r . odbył się rewanż, tym razem w Łodzi. W międzyczasie Frago, kontrowersyjnie przegrał z Erdeiem, ten jednak nie był zainteresowany dłuższym posiadaniem tytułu i starcie Włodarczyk - Fragomenii 2 znów było o pas WBC cruiser. Tym razem Polak pokazał na co go stać. Walczył spokojnie i mądrze podkręcał tempo wraz z upływem czasu. W 8 odsłonie mocnymi uderzeniami całkowicie odebrał twardemu Włochowi ochotę do walki i zdobył swój upragniony tytuł. To trofeum Diablo nosi po dziś dzień.
                        W kolejnych latach oczywiście nie odbyło się bez kontrowersji. Krzysiek pokonał Amerykanina Jasona Robinsona a do następnej obrony wyszedł 2 kwietnia 2011 r. w Bydgoszczy. Pretendentem do tytułu Polaka był Francisco Palacios z Portoryko. Panowie dali nadspodziewanie nudne widowisko. Walka była praktycznie bez ciosów, zadawali po kilka uderzeń na rundę. Werdykt faworyzujący Włodarczyka został uznany za skandal a echo tego wydarzenia poszło daleko w świat. Wtedy nastąpił kryzys w życiu naszego mistrza, szereg prywatnych problemów, które z pewnością mu nie pomagały. Jednak Diablo się nie poddał. Postanowił walczyć dalej o swój honor.
                     30 listopada 2011 Polak poleciał do dalekiej Australii aby dać szansę Danny'emu Greenowi oraz zabić prześladujące go demony. Mimo, że na obcym ringu początkowo szło mu ciężko i był nawet liczony, to walkę nie tylko wygrał ale popisał się efektownym nokautem. Łamiąc rywalowi szczękę Krzysiek powrócił, udowodnił coś sobie i innym. Na tamtym  wyjeździe pokazał klasę mistrza.
                    Ostatnią walką jaką stoczył do tej pory, było rewanżowe starcie z prześladującym go Palaciosem we Wrześniu ubiegłego roku. Ten pojedynek musiał się odbyć i bardzo dobrze, że się odbył. Polak miał coś do wyjaśnienia, rywal ciągle wspominał, że go oszukano, to była kolejna rywalizacja o być albo nie być i o honor. Tym razem Palacios nie miał żadnych szans. Został pokonany sprawiedliwie i przegrał na punkty. Diablo ponownie pokazał, że za wcześnie stawiano na nim krzyżyk. Udowodnił, pokonując oficjalnego pretendenta, że to jemu należy się tytuł, który ma. Pas WBC w junior ciężkiej.
                    Podsumowując:
                 Kariera Polaka jest naprawdę dosyć bogata. Włodarczyk miał niejeden pojedynek o stawkę, z niejednym rywalem toczył 2 walki ( Cunningham, Fragomenii, Palacios ) i choć można mieć do niego wiele zastrzeżeń to z cała pewnością nie jest najgorszym mistrzem świata- jak niektórzy głoszą. Według mnie Diablo obrywa za całą swoją grupę. Nawet za promotorów. Nie zauważa się natomiast tego, że jak na nasze polskie podwórko on bardzo dużo osiągnął, nie docenia się jego mistrzostwa oraz rywali z którymi walczył.
                Moim zdaniem nasz rodak może spokojnie rywalizować z innymi championami w swojej kategorii wagowej i jeśli tylko będzie w dobrej dyspozycji psychicznej ( u niego bywa z tym różnie i to jest najważniejsze ) ma szanse z każdym junior ciężkim na świecie. Nie widzę nic nadzwyczajnego w takich mistrzach jak Marco Huck , Yoan Pablo Hernandez, by stawiać ich w roli zdecydowanych faworytów w walce z mocno bijącym Polakiem Takie jest moje zdanie.

http://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908
                 

7 komentarzy:

  1. fajny artykul

    jezeli diablo wyjdzie na hucka na "pelnej kurwie" to moze skonczyc sie to zle dla muzulmanina ;)

    LegiaPany

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak uważam, Huck jest do trafienia, wystawia się na kontrę szaleńczo atakując. Chłodna głowa, lewy sierp i może nawet Hucka naruszyć.
    Ja chciałbym takiej walki i dla mnie Diablo byłby nawet faworytem.
    Warunek- mentalna gotowość.

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest Nas trzech bo również uważam że Diablo z Huckiem by wygrał ,
    Mój szacunek ma od dawna , kilka razy mialem okazje parę słów zamienić , spko koleś
    mam nadzieje ze psychika nie bedzie przeszkadząła Mu do konca kariery wtedy da Nam jeszcze kilka fajnych walk o których będzie się mówić
    moim zdaniem teraz własnie jest prime Diablo

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie teraz jest najlepszy wiek dla Krzyśka i powinien go dobrze wykorzystać, celować w największe walki, mam nadzieję że promotor pokaże na co go stać i coś załatwi. Trzeba zagrać ostro.

    OdpowiedzUsuń
  5. Diablo to dobry bokser, ale promotorzy/managerowie zdają się nie mieć pomysłu na jego karierę. Brak większych gwiazd wśród jego przeciwników (oprócz USS) i rzadkie walki powodują spory niedosyt. Chciałbym zobaczyć Włodarczyka z Huckiem, Hernandezem (byle nie w Niemczech!), Masternakiem czy Adamkiem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie ta sytuacja z Mormeckiem irytuje. Do walki nic nie mam, niech sobie zarobią, ale są obawy wg. mnie, że znów do niczego nie dojdzie a czas leci. Zaraz pół roku przerwy będzie, to mi się nie podoba.Żeby się nie skończyło na 1 walce w 2013.

    OdpowiedzUsuń
  7. Warunek- mentalna gotowość.

    to mialem na mysli piszac "na pelnej kur..e"


    LegiaPany

    OdpowiedzUsuń