Reklama

niedziela, 10 lutego 2013

Frampton skradł bokserski weekend


                            21 Lutego Carl Frampton (16-0, 11 KO)  skończy 26 lat, wczoraj zrobił sobie znakomity prezent. Urodzony w Irlandii Północnej zawodnik, stoczył na ringu w Belfaście prawdziwą bitwę z Hiszpanem Kiko Martinezem ( 27-4, 19 KO ). Stawką walki były dwa tytuły :
-Mistrzostwo Europy w wadze super koguciej (tego tytułu bronił twardy, waleczny Martinez).
-Oraz pas interkontynentalny Federacji IBF tej samej dywizji.
Zawodnicy stworzyli wspaniałe widowisko. Dwie różne taktyki, soczyste ciosy, emocje, było wszystko.
                     Już od pierwszej rundy nastąpił wyraźny podział na role. Hiszpan szedł uparcie do przodu, próbując wywierać presję, natomiast Irlandczyk, korzystał z szybkości, pracy nóg, próbował kontrolować dystans i strzelał szybkimi seriami. Frampton pokazał, że potrafi walczyć z kontry, praktycznie cały czas będąc na wstecznym biegu. Martinez starał się skracać dystans i atakował mocnymi ciosami ,zarówno górę jak i  tułów Framptona, który jednak nie dawał się łatwo złapać, umiejętnie wychodził z opresji, nierzadko karcąc krewkiego rywala. Świetne zestawienie stylów, które bardzo lubię oglądać.
                          Walka była  twarda, momentami bokserzy stawali naprzeciw siebie, mocno pochyleni i wymieniali się soczystymi uderzeniami. Jednak to co robiło największe wrażenie to przyspieszenia Framptona, rwanie rytmu i zmiana tempa walki, to dzięki tej umiejętności, z defensywy przechodził do ataku i to wtedy jego ciosy robiły największe wrażenie na Hiszpanie. Carl pokazywał dużą dojrzałość, mentalną gotowość do trudnych walk, ringową inteligencję.
                      Obu zawodników trzeba pochwalić za serce i odporność, bo uderzeń z jednej i z drugiej strony padała cała masa, Frampton przyjął wiele haków na tułów, myślę, że po niejednym takim ciosie na wątrobę jaki zainkasował inni by przyklęknęli. Jednak mimo tego, że Carl bardzo dużo poruszał się w ringu, nie tracił oddechu, wyglądał naprawdę dobrze. Luz, masa zejść, zwodów, timing, pokazywał umiejętności na światowym poziomie. To do czego można mieć zastrzeżenia, to jakieś drobne luki w obronie ale nie da rady nie przyjmować nic, walcząc z kimś kto idzie na żywioł tak jak wczorajszego wieczoru robił to Kiko Martinez, naprawdę dobry zawodnik, który wie czym jest pressing.
                    Hiszpan obrał taktykę, która, wyraźnie miała na celu zmęczenie młodszego rywala, wysokie tempo, krok za krokiem do przodu, jednak ten sposób walki to często jest taki miecz obusieczny, narażający na uderzenia szczególnie głowę. Być może Kiko nie spodziewał się, że Frampton będzie tak dobrze walczył taktycznie i technicznie, że ma takie umiejętności boksu defensywnego, kontr-boksu. Z upływem czasu ciosy inkasowane za cenę skracanego dystansu zaczęły się zwyczajnie kumulować. Wiele akcji wyglądało tak, że Martinez wchodził z ciosem i nie trafiał, bo szybkie nogi Framptona już go zdążyły przemieścić a sam Hiszpan przyjmował soczystą serię uderzeń rywala. 
                   Walka jaką wczoraj można było zobaczyć to jedna z tych, którą gdy oglądamy, zastanawiamy się, który z bokserów pierwszy padnie. Na ringu w Belfaście tym co padł był Martinez. Stało się to w 9 rd., kiedy to jemu wyraźnie zaczęło brakować tlenu w płucach. Sam narzucił wysokie tempo, lecz dodatkowo został osłabiony ciosami rywala, jego taktyka nie wytrzymała oporu taktycznego Framptona, który również realizował skrupulatnie plan na walkę. Ostatecznie Martinez skracając dystans zaczął zostawiać za sobą nogi, w jednej z takich akcji na minutę przed końcem 9 rd. zaczął się jego dramat, został skontrowany lewym sierpowym i wpadł w liny. Frampton poczuł krew, czuł, że naruszył przeciwnika. Nastawił się na mocną kontrę i zadał ją 25s. przed gongiem kończącym starcie. Potężny prawy zadany w tempo, wywrócił Kiko Martineza. Dzielny Hiszpan jeszcze wstał ale poleciał do tyłu i sędzia słusznie przerwał pojedynek.
W tym momencie punktacja pomocnicza, którą robił Jim Watt's po 8 rd pokazywała 77-75 dla Framptona, Irlandczyk wygrał w pięknym stylu i został mistrzem Europy, którego umiejętności sprawiają, że może niebawem sięgnąć po tytuł światowy.
                   
http://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz