Reklama

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Mike Perez- marnowany talent



                          W ostatnim czasie często słychać krytyczne głosy i narzekanie kibiców na brak potencjału w wadze ciężkie. Wiele osób winą za ten stan rzeczy, obarcza samych braci Kliczko, których oskarża się o nudny styl walki i wybór słabych rywali. Jedno jak dla mnie jest pewne, bracia Kliczko nie mogą odpowiadać za poziom reszty bokserów wagi ciężkiej, a ten faktycznie w ostatnich latach nas nie rozpieszczał. Czy jednak kategoria królewska jest faktycznie tak słaba? Czy może po prostu winę za taki a nie inny jej wygląd ponosi też bokserski biznes, w którym na plan pierwszy wydaje się wysuwać strach promotorów przed porażką ich podopiecznych. W innych przypadkach wręcz nieudolność tych którzy zarządzają karierami pięściarzy, wszelkiej maści promotorów, menadżerów i pseudo menadżerów.
                          Zawodnikiem, który wydaje się być doskonałym przykładem, tego jak łatwo jest niszczyć potencjał samego boksera jak i kategorii w której występuje, jest Kubańczyk, który w 2007 r. zbiegł ze swej  ojczyzny do Irlandii - Mike Perez. Interesy boksera reprezentuje podobno  Patrick Thomas, który chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, jak się powinno prowadzić karierę boksera, lub po prostu nie ma na to funduszy a jednak trzyma go na uwięzi jakąś  umową. Współpraca obu panów rozpoczęła się gdy Perez uciekł z Kuby. Teraz nie potrafią się jednak porozumieć, co całkowicie zastopowało karierę Mike'a Pereza. 
                          Początkowo wszystko wyglądało bardzo dobrze, bokser karierę zawodową zaczął w 2008 r. a już w 2009 r. pokonał Zacka Page'a bardzo cenionego boksera, który znany jest z tego, że testuje młode talenty. W 2011 r. o Perezie usłyszał świat, gdy wygrał turniej Prizefighter w wadze ciężkiej, demolując tam między innymi Tye'a Fieldsa w 1 rundzie pojedynku. Mike ma to co kibice królewskiej kategorii kochają, dynamikę, technikę, siłę uderzenia. Jest leworęczny, bardzo dobrze przechodzi do półdystansu i zadaje soczyste ciosy, gdy walczy Perez są emocje. Jego siła i szybkość sprawiają, że oglądając go wielu przypomina sobie samego Tysona.
                          Po wygranej w tym dość znanym turnieju, kariera Kubańczyka zamiast ruszyć z kopyta, stanęła praktycznie w miejscu, łabędzim śpiewem w niej było pokonanie Page'a po raz drugi oraz wygrana z innym Journeymanem jakim jest Friday Ahunanya na gali w USA. Od tamtego momentu tj od grudnia 2011 r.  27 letni bokser nie wyszedł ani  razu do ringu ani razu, coraz głośniej mówi się o jego kłopotach z "menadżerem".  Mike ma to co mogłoby rozruszać najcięższą kategorię, tylko trzeba dać mu szansę jak widać, niekompetencja niektórych osób, potrafi również wpływać na nie tylko losy samych zawodników ale i na atrakcyjność dywizji, bo to bokserzy walczą, to ich umiejętności, chcemy podziwiać. Ostatnią informacją odnośnie Kubańczyka, było planowanie jego potyczki z Rusłanem Czagajewem, jednak i to starcie nie doszło do skutku. Podobno powodem tym razem była kontuzja Pereza na kilka dni przed walką, ja jednak wątpię w prawdziwość tej informacji.


źródło filmu You Tube

http://www.facebook.com/pages/Kochamboks/135156249982908

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz